Pod Białym Bocianem, o szczęściu też

Ta synagoga miała więcej szczęścia od innych. Klika razy. Co najmniej. Najpierw gdy ją wzniesiono, po licznych sporach i nie mając pierwotnie dość pieniędzy, by przejść od słów do czynu. Pierwsze wersy modlitwy popłynęły ku niebu w 1829 roku. W tle był uśmiech Białego Bociana. Jedni mówią, że patrona gospody, która stała w tym miejscu. Inni, że oryginalna nazwa synagogi pochodziła od nazwiska rodziny Storch, która mieszkała w tym miejscu przed wykupieniem […]

I nawet kamień zapłacze…

I nawet kamień zapłacze / This stone shall cry  /z inskrypcji na nagrobku na cmentarzu żydowskim w Wielowsi/ Wiem, że każda gra słowami jest ryzykowna i trudna. Z drugiej strony pewien poziom skojarzeń lingwistycznych może prowadzić do odkrywania światów wcześniej nieistniejących… Stoję oto przed słupami znaczącymi dawną bramę na cmentarz żydowski w Pyskowicach  (do 1945 roku Peiskretscham) i nie mogę się oprzeć pokusie łączenia słów wyjętych pozornie z kontekstu. […]

Zbliżanie. Slandia

Intro Ta podróż była jak zawsze wyzwaniem. Zmierzaniem się. Z chłodem (czasami mocno poniżej dziesięciu stopni poniżej zera), pokusą zatrzymywania się, z czasem, by zdążyć. Była inna od zaplanowanej. Celem były Krzanowice (Kranowitz) i spotkanie z czytelnikami „Dziennika księdza Franza Pawlara”. Cel oczywisty i jasny. Zbliżanie się do nich (i miejsca, i ludzi) stało się swoistą „podróżą w podróży”. Podróżą w czasie: moim i jego, i jeszcze kogoś. I co […]

Puste krzesła

Patrzę z empor (babińca) synagogi pod Białym Bocianem na jej posadzkę i widzę gwiazdę Dawida, na której stoją rzędy pustych o tej porze krzeseł. Ten obraz wydaje mi się więcej niż symboliczny dla losów Żydów na Śląsku. Są i ich nie ma… Żydzi wrocławscy, jak do pewnego stopnia udowadnia  Maciej Łagiewski w swojej książce pod tym samym tytułem (kolejne trzecie wydanie kupiłem właśnie we Wrocławiu), odegrali niezwykle […]

Rozczarowanie

To nie jest rozczarowanie miejscem. Jest wyjątkowe. To raczej pytanie o jakość tego, co składa się na Przebudzenie, czyli program otwarcia programu Europejskiej Stolicy Kultury – Wrocław 2016. Jest słabe. Nieco prowincjonalne i przewidywalne. Może potem będzie lepiej. Póki co, to przebudzenie, które jak – wystawa Made in Europe – pozostawia widza w letargu. Głębokim. Klientelizm polityczny, nieliczenie się z potrzebą budowania opowieści. […]

Powroty. Bellmer w Katowicach

Bellmer nie stworzył „Bóg wie ile” lalek, jak zwykło się potocznie sądzić. To część naszej (nie)wiedzy na jego temat. Było ich raptem trzy. Jedną możemy zobaczyć na wystawie, która dobiega właśnie końca w Katowicach. Właściwie to znajdziecie na niej jedną lalkę i pół, bo w  kolejnej z sal zobaczycie prototyp lalki „Ręce” (1971) inspirowany załamanymi w rozpaczy dłońmi Marii z ołtarza z Isenheim autorstwa Mathiasa Grünewalda. Bellmer na zdjęciu […]

Dwie dziecięce fotografie

Temat mnie fascynuje wówczas, gdy niemal nic o nim nie wiem… Diane Arbus   No właśnie. To jest taka sytuacja. Patrzę na te dwa zdjęcia i nic nie wiem. To znaczy wiem bardzo niewiele. Irytująco mało. Portrety dziecięce w jakiś oczywisty sposób narzucają się naszej wyobraźni w czasie, gdy Boże Narodzenie i betlejki, i wzruszenie, i przypomniana świadomość cudu narodzin… Patrzę więc na te dwa posiadane zdjęcia z gliwickich […]

Siłownia

12, 4, 1… To nie tajemniczy ciąg liczb, lecz dorobek mojej pierwszej wizyty na siłowni. 12 przejechanych kilometrów, 4 machiny do ćwiczeń i godzina (lub coś koło tego) spędzona w salach zapełnionych postaciami uprawiającymi takie czy inne figury relaksacyjne (zakładam, że takie właśnie, bo w końcu robią to z własnej woli i jeszcze za to płacą). Ja nie będę niczego udawał. Jest nadwaga, jest problem, jest potrzeba […]

Śląskie szarości

Patrzę za okno, gdzie śnieg. Biel poplątana z zapadającym zmrokiem. Przeplatają się nici tego co białe i co białym już być przestało… Powracam do widoku z wczoraj, z innego okna w innym miejscu. Na ulicy Jacka (czytać dȝe:ka) 1 widok poszarzał w tak bardzo śląski, miejscowy sposób. Szarości Śląska, gdy wzrasta się tutaj od dzieciństwa, nie dziwią. Mnie uspokajają. Dają poczucie bycia na miejscu i u siebie. *** Mknę […]