Historia bez tytułu, początku i końca (12). Spotkanie we Wrocławiu

Jest rok 1917? A może już 1918. Trwa wojna, a to jest ważne zdjęcie. Martin Hirsch stoi na nim po lewej stronie. Obok niego inny podoficer Helmuth Bloch. Pochodził z Mühlbach z Alzacji. Musiał mieć dla Martina znaczenie, bo to jego nazwisko odręcznie pojawia się obok fotografii. I z nim robi sobie zdjęcie. Oficerska czapka Helmutha (ujednolicony wzór z 1917 roku) pozwala na dosyć dokładne ustalenie […]

Historia bez tytułu, początku i końca (11). Matura

Budynek w czerwonej cegle. Trzypiętrowy. Nawiązuje, choć poorany ranami z II wojny, do modnego wówczas stylu niderlandzkiego. Victoriaschule przy dawnej Holzgasse (ul. Kładki 24)… Pierwsza żeńska szkoła (Mädchenschule) w tym mieście. Wzniesiona pod koniec 19. wieku, dobrze wpisywała się w ceglaną estetykę miasta i klimat miast Hanzy. Gdańsk – krótki i odległy od Bytomia przystanek na trasie poszukiwań w tej opowieści. Szkoła nie jest taka zupełnie anonimowa. […]

Historia bez tytułu, początku i końca (10). Fotografia

„Roland Barthes przewraca się w grobie ze zgrozy, słysząc, jak MIT – wtórny system modelujący – likwiduje pierwotny sens języka, czyli tej fotografii” (zasłyszane, dziwnie pasujące) Susan Sontag pisze o fotografiach, po których obejrzeniu się zmieniamy. Bezpowrotnie. Definitywnie. Tak jest w przypadku i tej historii. Staje się inna, a my z nią, gdy oglądamy postaci z jej kart. To „oglądanie” jest zresztą pojęciem umownym. Lewczyński by się ucieszył. […]

Historia bez tytułu, początku i końca (9). Spacer

Historia, którą mam opowiedzieć powoli dobiega końca. Tak myślałem, ale dziś już wiem, że będzie jednak miała kilka puent i finałów. Czekam na telefon z Izraela, który pewnie wiele wyjaśni. Wprowadzi też nowych bohaterów do tej historii. Bohaterowie mojej opowieści wreszcie odzyskują  (z niepamięci) swoje twarze. Widziałem ich zdjęcia. Wreszcie. Odczułem rodzaj nieskrywanej ulgi, że moja (w sensie opowieści) historia przybierze ludzki wymiar, że spoza miejsc, opisów, […]

Historia bez tytułu, początku i końca (8). List

Napisano go tysiące kilometrów od Bytomia. Krążąc po północnej mapie Izraela odnalazłem miejscowość, która pojawia się w kartce papieru. Papier jest mocny, dobrej jakości.  Słowa ze stanowczością wybite na maszynie do pisania. Pod nim podpis. To główna postać tej historii. Osada, z której go wysłano leży na zielonych, południowo-wschodnich stokach Góry Karmel (pol. Winnica Boga). Nazwa pasuje mi do tego co jest moim wspomnieniem Palestyny i Ziemi Świętej. Niemal […]

Historia bez tytułu, początku i końca (7). Archiwum Herpera

Przeglądam archiwalia po Erwinie Herperze, dyrygencie Orkiestry Górnośląskiej (Oberschlesischer Orchesterring) w Bytomiu. Obfita korespondencja z  Żydowskim Związkiem Kulturalnym Górnego Śląska (Juedischer Kulturbund Oberschlesien).  Niestety, jedynie jakieś ułamki z tego, czym było muzyczne życie górnośląskich Żydów.  Jeszcze mniej informacji na temat chóru synagogalnego. Jakieś zaproszenie na koncert muzyki żydowskich kompozytorów 12 grudnia 1934 roku w Hamburger Hof. W koncercie jest anonsowany udział chóru synagogi […]

Historia bez tytułu, początku i końca (6). Cukierki Pana Bernsteina

9 listopada 1938 roku była środa. Późnym wieczorem tego dnia obie bytomskie synagogi przestały istnieć. To znaczy stały jeszcze ich mury, ale to było wszystko co z nich zostało. Skoro była to środa, to domyślam się, że śpiew chórów towarzyszących modlitwom szabasowym po raz ostatni wybrzmiał  we wnętrzach bytomskich synagog w piątek 4 listopada 1938 roku. Czy był to tradycyjny Hymn chwały ? Nie […]

Historia bez tytułu, początku i końca (5). Maszyna do pisania doktora Kamma

Nowojorskie Forrest Hills. Jedna z enklaw żydowskich w Nowym Jorku. Otulone sidingiem, małe pobielone domki. Rezydencjonalna zabudowa z połowy lat sześćdziesiątych, w cieniu ceglanych domów mieszkalnych. Na nie i na pobliską 66. Aleję patrzą zmęczone, a może po prostu stare oczy doktora nauk prawniczych Güntera M. Kamma. Jest rok 1977. Zimny, bezśnieżny poranek 3. lutego. Emerytowany adwokat Kamm właśnie siedzi przy swoim dębowym […]

Historia bez tytułu, początku i końca (4). Sklepy tytoniowe i kolonialne

Nie wiem czy bliższa jest mi pamięć sklepów cynamonowych z kart powieści Schultza, czy też wyobrażenie jakiegoś tajemniczego i dystyngowanego miejsca jakim mógł być sklep tytoniowy Hirscha w Bytomiu. W oczach stają mi obrazy z filmu Dym (1995, reż.  Paul Auster, Wayne Wang), na które nakłada się wspomnienie gabinetu fajkowego Pana Domu w Willi Oscara Caro. Jego brązowy, koniakowy klimat, przywołuje obrazy […]

Historia bez tytułu, początku i końca… (3) Chór synagogalny w Bytomiu

Według żydowskiej tradycji pełne zrozumienie Tory jest niemożliwe bez odczucia jej dźwięku i brzmienia. Dlatego rytualne odczytywanie jej treści wymaga obecności pierwiastka muzycznego. Na tym gruncie wyrosła funkcja kantorów (chazanów), czyli profesjonalnych śpiewaków i melorecytatorów liturgicznych, a także chórów synagogalnych. Chór synagogi w Bytomiu cieszył się sławą wykraczającą poza granice miasta i G. Śląska. Podobnie jak chór znani byli bytomscy kantorzy. […]