Ausflug – cesta

Wybrałem się dzisiaj do Hradca nad Morawicą.

Ścigałem się z zachodzącym Słońcem, jadąc od strony Opawy.

Nie widziałem,  że po przeciwległej stronie wzgórza wstaje Księżyc. Banalne obrazy powiecie? Może.

Ale gdy dodać do tego zapach wysychających liści, ciepło słonecznego dnia wyparowujące  z każdą minutą, to obraz staje się już bardziej osobisty.

Gdzieś pobrzmiewają odgłosy V symfonii Ludwiga van Beethovena. Liszt wystukuje palcami rapsodię węgierską przesiadując na jednej z parkowych ławek.

Szukałem wzdłuż drogi znajomej postaci bezdomnego, który na drogę pokonywaną przeze mnie w ciągu 15.minut, potrzebuje około dwóch godzin. Nie było go. Czułem rozczarowanie. Jak mógł nie być? Może następnym razem?

Jadąc dotykam wspomnień.

Wsiąknęły w świeżo położony asfalt, wytarły się o pobocze. Irytuje mnie przypadkowość bycia i odczuwania. Obrazy dzisiaj takie, jutro inne.

 

 Hradec rapsody

Good night/ Dobranoc

Zaplątanie /Twisted

Red roulez

Moon in a web / polaroid version/Moon in a web / Księżyc w sieci

Kolory jesieni / Colors of autumn

Bridge in autumn landscape .

Le Colline

Light (1)Light (2)

Czerwony Pałac / Red Castle

Moonlight pattern / Księżycowy patchwork

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *