Portugalia. Memory flashback

To nie jest portret Portugalii. To osobiste wspomnienie kraju. Obraz dostrzeżony w słoneczne południe na jednej z uliczek Praia da Vieira. Smak świeżej dorady, kolor i zapach pomidorów, zabielonych morską solą. Nierwyrośniety świeży chleb i masło o poranku. Do tego młode, zielone wino (vinho verde) w cenie jednego euro. Afordyzjak i źródło lekkiego zadużenia… w piaszczystych plażach, słońcu, co nie pali, chłodu Oceanu. Portugalia, na krańcu Starego Świata.

Inna perspektywa…

Czy pomyśleliście jak to jest nie chodzić? No tak myśleć, że „chodzę”, ale gdy przychodzi co do czego, to nie móc? Życie jest jakby bardziej niejednoznaczne i chwiejne. Trzymasz w rękach kule albo to one cie niosą (co za absurdalna poetyka) i doświadczasz niejednoznaczności pojęcia równowagi… Gubisz ją niemal z każdym krokiem i błogosławisz jej odzyskiwanie?  Nagle przydaje się jedna z tych asan (vrksasana) zwana po ludzku „drzewem” i utrzymywanie równowagi jest przez chwilę […]

Kilka słów o fotografii Arkadiusza Goli (tekst z szuflady)

„(…) Fotografia nie powinna też  oplatać tylko jednej chwili, musi  umieć w jakiś sposób zakonserwować coś z wymiaru ludzkiej przestrzeni i czasu, z obrazu świata (…)” László Bódi, (1998) Czy znacie Górny Śląsk jaki fotografuje Arkadiusz Gola? Niech Was nie zmylą tytuły cykli fotograficznych. takich jak Riwiera, czy Kobiety z kopalni, Ludzie z węgla. W zdjęciach tych jest cała prawda o miejscach, o których czasami wiemy, że są i o ludziach tam mieszkających, […]

Wczoraj w Pławniowicach

To była walka z czasem, z zachodzącym słońcem i narastającym chłodem. Pachniała już obudzona ziemia.  Mimo to miejsce wydawało się mniej gościnne niż oczekiwałem. Stare odchodzi do lamusa. Zostanie na zdjęciach, jak most nad kanałem, przy którym ks. Pawlar znalazł dwóch zabitych żołnierzy. W styczniu 1945 roku. Za mało czasu, by podążać jego drogami, czynić porównania, jak było, a jak jest. Kilka zdjęć i powrót i ponownie wyścig z czasem… [Pławniowice, […]

Miejsce, którego nie ma

Troppau i Opava. Dwie nazwy, dwie pamięci. Jedno miejsce. Kawiarnia Philippa, której nie ma. Ślady, które zostały. Joseph Maria Olbrich przechadza się w zadziwieniu po niegdyś swoim mieście. Nic nie zostało z tego,  co zaprojektował. Odrzucono, zniszczono, wydarto pamięci.  

Trzy choinki

Dedykowane anonimowej czytelniczce z Chorzowa i tym, których oczarowała „Opowieść wigilijna”  lub zachwyci, gdy po nią sięgną… Intro. Dickens wiecznie żywy „Opowieść wigilijną” po raz pierwszy poznałem bardzo późno. Miejscem tej inicjacji literackiej, było piękne mieszkanie na rogu ulicy Barlickiego i Zwycięstwa, w Gliwicach. Właścicielka mieszkania, prowadząca zajęcia z angielskiego Pani M. była w każdym sensie, istotą z innego świata. Angielka, żona polskiego pilota z czasów II wojny światowej, która dla […]