Zbliżanie. Slandia

Intro Ta podróż była jak zawsze wyzwaniem. Zmierzaniem się. Z chłodem (czasami mocno poniżej dziesięciu stopni poniżej zera), pokusą zatrzymywania się, z czasem, by zdążyć. Była inna od zaplanowanej. Celem były Krzanowice (Kranowitz) i spotkanie z czytelnikami „Dziennika księdza Franza Pawlara”. Cel oczywisty i jasny. Zbliżanie się do nich (i miejsca, i ludzi) stało się swoistą „podróżą w podróży”. Podróżą w czasie: moim i jego, i jeszcze kogoś. I co […]

Jazda dookolna

Mgły, pejzaże i obrazy. Wczoraj odbyłem podróż do miejsc od kilku miesięcy niewidzianych. Przedzieranie się przez pejzaże jesienne w grudniu. Mijane lasy Rud, a potem nieogarnięte pustkowia Bramy Wielkomorawskiej. Pola zadziwiająco zieleniejące się o tej porze roku. Samotnie stojące drzewa na krawędziach horyzontu. Mgła między nimi i ta rozpierzchająca się pod wpływem jadącego samochodu. Odsłaniająca drogę. Dobrze jest wracać do miejsc, w których zna się niemal […]

„Dziennik” w… Dzienniku

Nie przypuszczałem, że to się stanie, ale na moim blogu pojawi się, w dobrym świetle, nazwa Dziennika Zachodniego… Tak naprawdę to wszystko za sprawą zainteresowania książką  „Dziennik księdza Franza Pawlara. Górny Śląsk w 1945 roku. Opis pewnego czasu”i felietonu na jej temat pióra Krzysztofa Karwata. To miłe, nobilitujące i cieszę się, że lektura Dziennika sprzyja refleksji na temat tego, czym jest historia Górnego Śląska, ile o niej (nie)wiemy i jak może łączyć i zbliżać. […]

Pierwsze

To było wczoraj. Pierwsze spotkanie autorskie związane z moją publikacją Dziennik księdza Franza Pawlara. Górny Śląsk w 1945 roku. Opis pewnego czasu. W miejscu wyjątkowym i dla autora Dziennika i dla mnie, bo w Pławniowicach, które tak mocno kształtują kontekst narracji tej książki. W tle tego dnia był obchodzony tam Martinstag (Dzień świętego Marcina) i smakowite rogale, czy radosna procesja dziecięca. Były wzruszenia, także po stronie […]

Mój Franz Pawlar

To oczekiwanie można zapewne porównać do chwili, gdy (cokolwiek to znaczy) słowo staje się ciałem… Gdy czas spędzony na tworzeniu, układaniu, składaniu ‚czegoś w coś’ nabiera realnego kształtu. Może nie zadowalać, prowokować odruch natychmiastowej korekty, ale jest. Fizyczność skonfrontowana z wyobrażeniem. Za chwilę trafi do Waszych rąk książka niezwykła. Tak myślę. Pisana nie przeze mnie. Przeze mnie jedynie przypomniana. Jedynie (?) nadałem jej nowe, polskie zdania, […]

Franz Pawlar… w Pławniowicach

To był wyjątkowy wieczór. Piękny słoneczny dzień dobiegał końca, gdy w miejscowej remizie strażackiej spotkało się blisko 80 osób, by odkrywać historię Pławniowic… Spotkaniu towarzyszyła wystawa dokumentów związanych z historią Plawniwitz/Pławniowitz. Pochodziły ze zbiorów Leonarda Seichtera, pasjonata historii i kolekcjonera „pamiątek z przeszłości”. Były relacje świadków historii z 1945 roku i czytane we fragmentach Dzienniki Franza Pawlara. Muzyka, wspomnienia i poczucie odzyskiwanej wspólnoty… Za ten rodzaj emocji, słowa […]

Spotkanie. Zapis (Dzienniki Franza Pawlara)

Przyjechałem wczoraj do Bieńkowic z ogromnymi nadziejami. Była też trema. To oczywiste. Nie wiedziałem jak uda się spotkanie z siostrzeńcem księdza Franza Pawlara, Franciszkiem Korczokiem… Nie godom po ślonsku, a moje krakowskie numery niekoniecznie bywają w takich razach pomocne… No i nie zawsze równoważą fakt, że moim miejscem na ziemi są po trzykroć bardziej Gliwice, niż inne z miejsc, w których dane mi było żyć i mieszkać. Wszystkie te […]

Krzanowice – Kranowitz. Opis miejsca, gdy wiosna już jest

Prawdę mówiąc sięgając po Dzienniki księdza Pawlara (prace nad wydawniczą wersją trwają), nie wiedziałem, jak dalece temat ten wniknie w moje życie. Życie tutaj w Opawie. Gdybym robił to mieszkając w Polsce, dojazd do Bieńkowic, czy Krzanowic (Kranowitz, miejscowość ma dwujęzyczny opis nazwy i dzisiaj), byłby niemal całodzienną wyprawą. A tymczasem dojazd z Opawy do obu tych miejsc zajmuje mi 30 minut? Ostatni taki wypad miał miejsce […]