„Żegnaj mój Śląsku”

dedykowane Ofiarom Tragedii Górnośląskiej 1945 W dziwny sposób Ziemia Święta i Palestyna odżyła we mnie dzisiaj. Lubię ten rodzaj koincydencji. Nagłej, nieco absurdalnej i poruszającej do głębi. Uciekając przed zimnem zaglądnąłem do księgarni z tanią książką. Po chwili wywołany na zewnątrz odgłosami orszaków jednego z Trzech Króli, wyszedłem na ulicę, dźwigając pod pachą album Stanisława Markowskiego, Kazimierz. La ville juive de Cracovie. 1870-1988. Tak, to wersja francuska książki. Polskiej […]

(Nie)Szczęście świata

Szczęście świata No jestem nieco rozczarowany. Z kilku powodów. Nie jest nią, nieco spowolniona narracja kreśląca atmosferę dusznego lata 1939 roku. Znam ją i w jakimś  sensie bliska jest ona opowieściom tkanym w takich filmach Bernardo Bertolucciego jak „Pod osłoną nieba” (1990), czy w „Ukrytych pragnieniach” (1996). Patrząc na film Michała Rosy „Szczęście świata” (2016), powraca do mnie też klimat „Kroniki wypadków miłosnych” (1986, […]

Księżycowe zapatrzenie

Uległem, to oczywiste. Nie, nie idiotom palącym flagę, ignorantom nie wiedzącym co czynią. Podobno takim należy wybaczać, ale co ja mam im wybaczać? Że nie wiedzą? Że są źli i w tym złym utwierdzają ich inni? Enough is enough, jak mawiają w preferowanym przez obecne elity Albionie (znowu ćwiczenie językowe dla tych lekko ociężałych). Niczego na podobnej nienawiści się nie zbuduje. To tak stara i sprawdzona prawda, że nie […]

Nad Kanałem Młynówki

Nie planowałem tego, że idąc wzdłuż Kanału Młynówki, dopadnie mnie niewidziany obraz Nocy Kryształowej. Zdominuje moje emocje, uczucia. Nie wiedziałem zbyt wiele o przebiegu Nocy w Opolu. Nie wiedziałem o tym, że by spalić synagogę,  nocą zawleczono pod nią rabina Hansa Hirschberga. W nocnej koszuli, nocą rozlewał mozolnie benzynę we wnętrzu synagogi i zmuszony przez nazistów, podpalił dom modlitwy. Dzisiaj poza kamieniem z pamiątkową tablicą, jedynym widomy znakiem istnienia synagogi […]

Gdzieś w górach Sabaudii. Zapiski z Sabaudii (6)

Z perspektywy listopadowych, deszczowych dni które za oknem, wspomnienie wyprawy po Alpach Górnej Sabaudii coraz bardziej blaknie i traci kontury. Staje się bardziej emocją i wrażeniem niż dokładnym opisem. Żałuję tego, ale tym bardziej staram się utrwalić to, co pamięć jeszcze niesie. Sięgam po zdjęcia. Droga (czy muszę dodawać, że kręta i wąska tak, że pytanie o to kto kogo zepchnie nie jest pytaniem retorycznym?), kończy się koło […]

Cieszyn po raz drugi

W Cieszynie jestem po długiej przerwie. To niemal dwa lata. Wtedy był ciepły, mało zimowy grudzień. Wracałem z pracy w Opawie, a właściwie „zjeżdżałem” (jak mawiamy my emigranci) na święta do Polski. Najpierw był mocno nijaki Czeski Cieszyn, a potem krótki spacer po śląskim kawałku Cieszyna. Ulica Głęboka, Rynek. Zbyt późno, by zdążyć na cieszyńską kanapkę śledziową. Tym razem było inaczej. Powodem, dla którego przyjechałem do Cieszyna, była oficjalna […]

Jak Adolf Pieck pozostawił tu ślad i o kanapce śledziowej też

Adolf Pieck pozostawił ślad Ulica Głęboka 11. Cieszyn. Do wejścia do sklepu z wędlinami zachęca mnie nie ich widok, ani perspektywa zakupu. Jestem przecież po kanapce śledziowej i przy niej i jej smaku pozostanę tym razem przez cały pobyt nad Olzą. To coś co mnie pcha w stronę sklepu, to niemal kompletne, choć tu i owdzie nadgryzione zębem czasu oryginalne kafelki pokrywające sklep od podłogi po sufit. Próbuję nie koncentrować się […]

Śląski Pettus Bridge

[Poniższy tekst jest autorską wersją felietonu, jaki opublikował SILESION.PL  27 października 2016 r. To tekst, który lubię i pewnie dlatego trafia na mojego bloga, by po prostu pozostać tutaj dłużej. Odradzam jego lekturę tym, którzy wszelki symbolizm traktują dosłownie (tracą czas), a ruch wyzwolenia w USA, jako prostą metaforę dla losu Ślązaków. Podobnie rozczarowani poczują się ci wszyscy, którzy żywią się „krzywdą śląską” (cyt. za M. […]

Jesienny Świerklaniec. Esej fotograficzny

Gdy wychodziłem z parku, myślałem o liściu na korze drzewa. Kurczowo do niej przylegał. Jakby walczył – wbrew wszystkiemu poczynając od sił grawitacji –  z tym co nieuchronne. Tkwił tam zapewne przez kolejne sekundy, może minuty. Na moim zdjęciu pozostanie na zawsze(?). I tylko tutaj jest to możliwe. Jesień w Świerklańcu. Zachwyty nad kolorem, światłem i tym, że każdy z owych kadrów jest inną opowieścią o miejscu, które po raz kolejny odwiedzam.     […]