Miejsca (nie)znane. Fabryka św. Piotra i jej archiwum…

No właśnie, są w Watykanie miejsca, których się nie zwiedza. Czasami jednak, a tak było w tym przypadku, ci najważniejsi goście nie dopisują i zwykłym śmiertelnikom zdarza się okazja to zobaczenia tego, co niewidoczne dla znakomitej większości oczu.

Fabbrica di San Pietro utworzył w 1523 roku Papież Klemens VII. Zadaniem blisko 60 specjalistów różnych branży, było w tym czasie nadzorowanie stanu technicznego bazyliki, dokumentowanie prac budowlanych i artystycznych w jej obrębie, administrowanie budynkiem… Przez kolejne lata i stulecia Fabryka podlegała bezpośrednio papieżom, prefektowi kongregacji powołanej do administrowania bazyliką. Odnowicielem Fabryki, był – między innymi z tego powodu dobrze tutaj wspominany – Jan Paweł II. W 1988 roku aktem „Pastor Bonus” nadał przywrócił podmiotowość Fabryki (i Archiwum), czyniąc ją odpowiedzialną m.in. za zarządzanie wszelkimi pracami związanymi z konserwacją i renowacją dekoracji Bazyliki, czy też organizowanie ruchu pątniczego w obrębie kościoła św. Piotra.  Sercem Fabryki jest Archiwum, w którym prześledzić można historię bazyliki i ludzi, którzy dla niej pracowali.

Najprostsza droga do Archiwum prowadzi przez oficjalne wejście do Watykanu od strony południowo-wschodniej (od Via Paolo VI, by być precyzyjnym). Po minięciu dziedzińca, na którym, wedle tradycji, ukrzyżowano św. Piotra, skręcamy w prawo, wchodząc do świątyni mniej więcej na wysokości transeptu świątyni. Do pomieszczeń Archiwum dotrzeć można albo zamkniętym dla zwiedzających kolistym obejściem, po którym na grzbietach mułów wnoszono materiały przy budowie kopuły Bazyliki (to jedyna chyba taka nie-piesza trasa w obrębie świątyni!) albo – jak było to w moim przypadku – wjeżdża się na drugie piętro windą i po wyjściu trafia się na drzwi prowadzące bezpośrednio do Archivio. Sceneria samego archiwum przypomina nieco kadry z filmu „Róża” według prozy Umberto Eco.  Centralną salę, opartą na planie koła, otaczają regały z dokumentami i korytarze, które ciągną się wokół tamburu mniejszych kopuł bazyliki. Na półkach znajdziemy dokumenty, które odnoszą się do samej budowli, pracujących na rzecz bazyliki artystów, architektów… czy pracowników administracji. W archiwum Fabryki umieszczono również skromną pracownię konserwacji, czytelnię (szczęśliwcami bywają profesorowie włoskich i nie tylko uczelni) i pomieszczenia biurowe dla dzisiaj trojga (sic!) pracowników Archiwum.

Wśród dokumentów i przedmiotów zgromadzonych w tym miejscu, znajduje się m.in. korespondencja architektów i budowniczych bazyliki (m.in.Michała Anioła, Berniniego, Borrominiego) rachunki (bywa, że niepłacone przez kardynałów i będące przedmiotem skarg kierowanych do papieży), dokumentacja techniczna przeprowadzanych prac, autorskie kopie i modele obiektów, które znajdują na terenie świątyni. A na półkach dwadzieścia kilometrów bieżących akt! Z okien Archiwum Fabryki roztaczają się niezwykłe widoki do wnętrze Bazyliki św. Piotra. Będąc w jej wnętrzu i znajdując się w południowej części transeptu, popatrzcie czasami w górę… w nieco przybrudzone okna Archiwum. Warto, bo to tam znajdują się wciąż odkrywane przez badaczy rysunki Michała Anioła (niewiarygodne, ale to się wciąż zdarza!), czy projekty architektoniczne, które są żywą historią architektury XVI i XVII wieku. Pracujący tam archiwiści, o czym miałem się okazję przekonać, to niezwykli pasjonaci, osoby w jakimś sensie oderwane od życia (które wokół) i pochłonięte porządkowaniem, jak się okazuje przepastnych, zbiorów archiwum.

Niezwykłe archiwum w niezwykłym miejscu. Dotyk historii, rozpięcie między czasem – wtedy i dziś.

Wejście do Watykanu. Straż za chwilę wpuści nas za Spiżową Bramę... Miejsce ukrzyżowania św. Piotra. Mijamy je, idąc do Archiwum Watykańskie azulejos... Archivio Fabryki św. Piotra Rzymska cegła. Wątek XVI wieczny. (Jesteśmy w hallu prowadzącym do Archiwum) Dokumenty z XVIII wieku Archiwum. A gdzie jest Pani Sylwia? A za oknem bazylika... Malarskie wersje mozaik z Bazyliki św. Piotra. Archiwum... a za oknem bazylika Grzbiety dokumentów, dotyk historii... Archiwum. Sala centralna  Pani Sylwia, kierownik Archiwum. W centrum, rekonstruowane cyborium znad grobu św. Piotra z 1616 roku. Malarska wersja portretu Franciszka I (Pierwowzór dla mozaiki umieszczonej w Bazylice św. Pawła za Murami, gdzie tradycyjnie są umieszczane medaliony następców św. Piotra) Regały, regały, dokumenty...

Zapis osobisty, czyli moje pożegnanie z kanonizacją…

Zapis osobisty

Pisanie o tym, co miało miejsce w Rzymie, co działo się na Placu św. Piotra, jest zdecydowanie trudniejsze, niż operowanie obrazem. To oczywiste.

Na Placu św. Piotra, na co zwraca uwagę wielu obserwatorów, pokazała się, gdy mowa o polskich pielgrzymach, Polska „prowincjonalna”, Polska spoza wielkich miast i metropolii. Charsznica, Niepołomice, Nowy Sącz, Jasło… Trochę jakby tam tylko zobaczono i uwierzono w cud wyniesienia Jana Pawła II na ołtarze. Wiem, ze podobne obserwacje bywają powierzchowne, ale takim właśnie jawił się Plac św. Piotra w dniu kanonizacji przybyszowi ze Śląska. Czyżby tylko takiej Polsce potrzebny był święty JPII? A może, z czym się całkowicie nie zgadzam, to tylko ta Polska zachowała to, czym jest Bóg, honor i ojczyzna i postanowiła to zamanifestować w Rzymie?

Na Placu św. Piotra i wokół niego podkreślano, że dorobkiem tego Świętego (Jan XXIII w jakimś sensie nikł w tych rozważaniach i przez polskie media był pomijany, bo nie nasz święty?) jest troska o rodzinę, o życie i miłosierdzie, to ostatnie tak dogłębnie dowiedzione własnym życiem i tak ważne dla chrześcijanina doświadczonego XX wiekiem i dla tego żyjącego w 21. stuleciu?

Pytanie o to, co zrobimy z dorobkiem JPII jest aktualne i pozostanie zadaniem dla kolejnych pokoleń. Na Placu św. Piotra, w Domu Pielgrzyma Polskiego, spotykałem ludzi, którzy się o JPII „otarli”, dla których był znaczącą częścią ich własnego życia. Dla nich w szczególności kanonizacja jest zamknięciem ich aktywnego życia w obrębie Kościoła. Czy i jakie świadectwo JPII będą dawać innym? Mam nadzieję, że wyjdą poza ograniczenia akcentujące przynależność narodową JPII, czyniąc z niego postać obecną w życiu Kościoła Powszechnego.

Świętość JPII jest w mojej ocenie tym, co jesteśmy mu winni. My tu żyjący, których namawiał byśmy się nie lękali. Współcześnie nie lękali być odważnymi w tym, co robimy, śmiało zabierając głos w sprawach świata i nas dotyczących. Głos JPII bywa nader często sprowadzany do rangi wyłącznie symbolicznej. Wolałbym, by zachował żywy charakter, a jego nauka nie była pustosłowiem słów chętnie cytowanych, ba, wykorzystywanych przez postaci polskiego życia publicznego. By był żywym świadectwem. To moja nadzieja. Wierzę, że dla JPII naprawdę wszyscy ludzie byli braćmi. Chciałbym, by powołujący się na dorobek i świętość JPII, o tym pamiętali i żyli jak bracia, choć może dzielić ich bardzo wiele. Może szczególnie na Górnym Śląsku ma to szczególną wymowę i gdzie o tym ostatnio zapomniano.

Kanonizacja i to, co wokół niej przyniosła i inne obserwacje…

To oglądanie Kościół doświadczającego wewnętrzne zmagania starego z nowym. Zderzenia powściągliwości i prostoty Papieża Franciszka I z tymi w Kościele, którzy ten kierunek zmian odrzucają. Jawnie lub po cichu i czekają, że może się nie uda.

Znaczącym było to, że choć oficjalnie nie było podziału na lepszych i mniej uprzywilejowanych pielgrzymów i cały Plac św. Piotra był dostępny dla wszystkich, to jednak były sektory, karty żółte (najlepsze), czerwone i niebieskie. Przykład woli demokratyzacji w Kościele i tego, że na razie nawet tak proste rozstrzygnięcia pozostają jedynie deklaracją.

Rzym mniej świętował tym razem, a mogę porównać tę uroczystość z beatyfikacją sprzed trzech lat. Wówczas niemal całe miasto udekorowane było wizerunkami i hasłami odnoszącymi się do postaci Jana Pawła II. Zorientowani mówią, ze miasto nie miało pieniędzy, że było jednak mniej pątników, niż się spodziewano. Nie wiem. Gdy obserwowałem pielgrzymów (szczególnie tych z naprawdę odległych krajów) epatowali radością i stanem uniesienia, którego Stara Europa może im tylko pozazdrościć i całej tej oprawy, chyba po prostu nie potrzebowali.

Kończy się pewna epoka w historii Watykanu, Kościoła Powszechnego. „Nie chcą nas już tutaj”, „pozbywają się Polaków”, usłyszałem podczas niejednej rozmowy. Nie wiem. A może czas na nowe? Nowe, którego początkiem jest i ta kanonizacja, i Franciszek I. Inny. I to w nim cenię, podobnie, jak odwagę, o którą apelował JP II.

PS.

W Rzymie skończyłem też 47 lat. Kilka osób o tym pamiętało, co przyjąłem z prawdziwą radością. Wspominam o tym, by dopełnić wątków osobistych i metrykalnych, jakich w blogu (jak piszą) nie powinno zabraknąć. Kropka

Okruchy, pamiątki, bilety... Rzym 25-28.04.2014 r.

Rzymskie ulice

Rzymskie ulice. Są jak historia tego miasta. Wciąż zaskakują czymś nowym… Opowiadają własne historie, gdy pokonujesz kolejny zaułek, wkraczasz na plac, placyk, podwórze.

Lubię spacery po tym mieście. Szybkie espresso, zapach owoców, lody w gorący dzień… Karczochy obierane i moczone w soku z cytryny. A wszystko to w cieniu pomnika Giordano Bruno.

Faktura zużytego drewna. Stare drzwi, gdy je mijam, każą pomyśleć o tym, ile razy definitywnie je zamykano lub z drżeniem serca ktoś czekał, kiedy usłyszy pukanie…

W oddaleniu od spraw wielkich i ważnych… Okna. Piękne, strojne. Rzymskie ulice… Pójdziemy na spacer?

Rzymskie okiennice, strojne piano nobile... Belleza Na Campio di Fiori wciąż owoce, cytrusy... karczochy Zapukaj trzy razy. Będę widział, że to Ty... or Soul is what matters? Bez tytułu Take me for the ride... Espresso. Make it quick! Tak blisko do nieba... Rzymskie mosty Sceny uliczne z wiecznego miasta Różańce, pamiątki... Okna, okna... Rzymskie kamienice Okna, okienka... Rzymskie ogródki i ogrody Przerwana historia... Campio di Fiori Dostanę "Rzymskie wakacje"?  Rzymska cegła... A. już tu mnie mieszka?  Rzym miasto "cudów" Drzwi Rowerzysta

Rzym. 27 kwietnia 2014 roku (i dni po i przed tą datą)

Te dni przyniosły wiele pytań. Część z nich powróciła w pielgrzymim nadbagażu. To obraz Rzymu i tego, jakim się objawiał moim oczom, gdy patrzyłem na Plac św. Piotra. Wybór pierwszy i mocno niedoskonały.

Pierwsze kroki. Lotnisko Fumicino Przebudzenie. Rzym w dniu kanonizacji... Keep going! Rzym 2014 Przed. Vatican checkpoint. Pielgrzymi. Śląskie tropy Pielgrzymi. Plac św. Piotra Pielgrzymi. Rzym 2014 Czas na rozmowę? Rzym, Plac św. Piotra Artefacts. Rzym 27 kwietnia 2014 Bez tytułu. Rzym 2014 Scena uliczna. Rzym Ten moment. JPII. Mama i krakowiak (mały) Pielgrzymi. Plac św. Piotra Dotknięcie sacrum. Pielgrzymi przy grobie JPII ... Amen. Na placu św. Piotra Pielgrzymi. Dzień kanonizacji Zagubienie. Tęcza wskaże drogę? Moda. Hommage Felliniemu Piazza Navona. And we will not stop... Śpiew na chwałę. Piazza Navona Pielgrzymi. Piazza Navona Sanctus... Pielgrzymi... F. Oczekiwanie. Po to tu jestem... And angels will come to thy... Guttentag. Dobrego dnia... Śląscy pielgrzymi ze Sławkowa. Piazza Navona Tam, na prawo... Plac św. Piotra 27.04.2014