Czas już nadszedł Panie Nietzsche…

Dosyć: nadchodzi czas, kiedy polityka nabierze innego znaczenia

F. Nietzsche (z: Wola mocy).

Pytam: To już ten czas?

Jakiś czas temu, w obydwu dziennikach wydawanych w Katowicach, padły słowa dyrektorki Muzeum Śląskiego na temat tego, czym będzie wystawa stała w Muzeum Śląskim w Katowicach.

Niektórzy nie wytrzymali i niemal natychmiast napisali, co  o tym sądzą. Tak zrobiła Pani Barbara Dziuk. Radna Sejmiku Województwa Śląskiego. Czyni ciekawe obserwacje i stawia celne pytania… Odsyłam do jej blogu.

Tym razem czytając oba wywiady (czas pozornie sprzyjał lekturze) pomyślałem, że zabieranie głosu w tej sprawie powoli nie ma już większego sensu. Jest bowiem zwykłym trwonieniem czasu, gdy mowa jest o projekcie, który w istocie już nic nowego, w obecnej formie, nie wniesie do naszej wiedzy o historii Śląska. jest spóźniony o kilka lat i taki rodzaj opóźnienia to jego cecha wrodzona. Urody i atrakcyjności, niestety mu nie przydaje.

Słyszymy po raz kolejny (czy to jest ta metoda upartego powtarzania czegoś co nie jest, a potem staje się prawdą?), że wystawa o której  jeszcze niedawno słyszeliśmy z ust tej samej osoby, że powinna korzystać  z dialogu z politykami (bo zawsze mogą coś ważnego wnieść do jej treści itd. itp; GW, 26.06 2014), dzisiaj ma być neutralna (GW, DZ). Dowiadujemy się też  (jak czytamy w DZ), że nigdy (!) nie zaczynała się od maszyny parowej (sic?!) , tylko od prehistorii… To zadziwiająca zdolność do kreowania alternatywnej rzeczywistości… Dla jasności. Zadziwienia tak naprawdę we mnie nie ma. Zdziwienia też nie.

Ta ostatnia informacja zdradza też smutny (co najmniej) przypadek bardzo powierzchownego zapoznania się (ostatecznie przez byłego członka jury…)  z warunkami konkursu na scenariusz wystawy w 2011 roku. Może jednak (a byłoby to już naprawdę smutne) mamy tutaj do czynienia z przypadkiem liczenia na naszą, Ślązaków, zbiorową amnezję (no i Pani Semik T. głównie, którą tak przecież niepokoiła obecność tego Niemca Goethego na polskiej wystawie, oglądającego właśnie ową maszynę parową)? A może to wynik przyjęcia założenia, że powtarzanie naokoło (i za pobliską Odrą również) argumentu, że wystawa jest taka niezmieniona w stosunku do pierwotnego scenariusza, że aż taka sama, ukryje fakt, że… trudno ją poznać… ?  Szkoda czasu na te dociekania i rozbudowany komentarz.

Symbolem wystawy pozostanie chyba to, że  w nowym jej  projekcie  jeden z najważniejszych eksponatów, gilotynę z kaźni katowickiej, oglądać będziemy przez…  szczelinę (?!), a może szparkę od klucza?… W tym ostatnim przypadku nie wiadomo już czy śmiać się ( z tego co słyszymy) czy płakać, nad tym co zobaczymy…

Jest natomiast dzisiaj oczywiste, że to co w 2009-2012 roku (czyli w czasie gdy powstawał projekt pierwotnej wystawy) uchodziło w niektórych środowiskach za „kamień obrazy” do post-PRL-owskiej wizji historii G. Śląska, dzisiaj wbrew pseudo-demaskatorskim działaniom „obrońców” tamtej niby-historii G. Śląska (a w istocie sięgającej korzeniami lat 60. XX wieku jej propagandowej interpretacji), akceptowane jest jako… obraz prawdziwy. Co więcej konieczny, by całkowicie nie utracić wiarygodności w oczach opinii publicznej. Elementy te, kiedyś kontrowersyjne, muszą się więc dzisiaj znaleźć na wystawie, bo rzeczywistość roku 2015 jest już znakomicie odmienna od tej z 2011 czy 2012 roku.

Co więcej, śmiem twierdzić, że (między innymi) bez tamtej koncepcji i założeń do wystawy stałej w Muzeum Śląskim, nie byłoby dzisiaj mowy o muzeach Powstań Śląskich w Świętochłowicach i Centrum Deportacji w Radzionkowie. Nie byłoby dyskusji o istocie podmiotowości Górnoślązaków, mowie śląskiej (była od początku zaplanowana w obrębie wystawy i miała operować wynikami konkursu na najpiękniejsze śląskie słowo), czy o dziadku z Wehrmachtu… i stalinowskich katowniach dla Ślązaków.

Jest oczywiste, że w 2015 roku, opowieść o historii Górnego Śląska  (po ubezwłasnowolnieniu samego muzeum) bardzo dobrze sobie radzi… poza samym muzeum. Poza nim nie udało się już zamieść niewygodnej historii pod dywan zapomnienia. Stała się przedmiotem dyskusji i krytyki (to dobrze).

Historia formułowana i wykorzystywana do kształtowania oficjalnego i zadekretowanego wizerunku Śląska, stała się przedmiotem ostrej rywalizacji polityków  w celu „lokowania jej” we własnych programach politycznych. Zawłaszczanie i traktowanie jej jako własnej i partyjnie zmonopolizowanej stało się normą i częścią oficjalniej polityki (historycznej) na G. Śląsku. Niestety. Ta jej mutacja, „polihistorii” czy „metahistorii” rozwijana jest i będzie w obrębie instytucji takich jak muzeum właśnie, dopóki nie odzyska ono własnej podmiotowości… niezależności.

Jest oczywiste, że „wychodząc przez odchodzenie” od projektu wystawy z 2012 roku,  zmieniając ją tak, by była „neutralna”, w podziemiach Muzeum szykuje się nam wystawę o urodzie Golema  i takiej, która nie będzie miała własnego głosu, ani własnej narracji. Do opisu tej sytuacji posłużę się słowami z dyskusji na temat wystawy w Muzeum Żydów Polskich w Warszawie, które dobrze  odnajdują się w śląskim kontekście. „Opowiada się na niej [wystawie w Warszawie –L.J.] wszystko cytatami i w ten sposób pozbywa odpowiedzialności za opowiedzenie swojej wersji historii” (cyt. Joannę Krakowską za: Krytyka polityczna). To bardzo mądra definicja tego, co w obrębie każdego projektu należy czynić, a co jest zwykłym błędem. I profetyczny opis  treści wystawy, który szykuje się w Katowicach.

Nic dodać nic ująć, poza i tym jeszcze, że śląska wystawa popełnia grzech zaniedbania wobec Ślązaków. Jaki? Nie ma zainteresowania dla całej istniejącej historii Ślązaków i Górnego Śląska.

Na Śląsku pewne rzeczy będą po prostu  przez… szczelinę, inne w miniaturze, a innych nie będzie w ogóle, takie czarne dziury.. bez historii i czasu. Jakie to proste, wygodne i bezpieczne…

A póki co, trwa „polowanie” na członków komitetu honorowego otwarcia Muzeum Śląskiego i to jest ważne. No, ale taki zaszczyt, jaka forma i jaka polityka? Tak. Czas już nadszedł Panie Nietzsche…

 bez tytułu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *