Dwie dziecięce fotografie

Temat mnie fascynuje wówczas, gdy niemal nic o nim nie wiem…

Diane Arbus

 

No właśnie. To jest taka sytuacja. Patrzę na te dwa zdjęcia i nic nie wiem. To znaczy wiem bardzo niewiele. Irytująco mało.

Portrety dziecięce w jakiś oczywisty sposób narzucają się naszej wyobraźni w czasie, gdy Boże Narodzenie i betlejki, i wzruszenie, i przypomniana świadomość cudu narodzin…

Patrzę więc na te dwa posiadane zdjęcia z gliwickich atelier i wiem, że to jest dokładnie odwrotna sytuacja niż ta, którą wymyślała dla siebie Diane Arbus. Wybierała celowo nieznane postaci – jak pisała o tym Susan Sontag – bardziej patologiczne niż normalne i bardziej prywatne niż publiczne. Utajone. Nieznane.

Tutaj sytuacja jest dokładnie odwrotna. Fotograf wiedział wszystko. W tej fotografii nie było nic przypadkowego. No może poza pozą modela wbitego w miękkość futra lub posadzonego na tapicerowanym foteliku. Model był znany, choć nie werbalizował swoich emocji (w jednym przypadku z pewnością nie). Sytuacja fotograficzna oznaczała w tych konkretnych przypadkach opisywanie znanego. A mimo to ja już nic nie wiem. Fascynacja i frustracja w jednym.  Stan rozdrażnienia ratują nieco opisy kartoników, ich wygląd. Sugerujący między innymi, że wykonano je około 1900 roku.

Jedno z atelier jest bardzo znane.

To studio należało do Carla Volkmanna (wcześniej Silbergleita) i znajdowało się w jednym z domów w nieistniejącej pierzei ulicy Dworcowej (Bahnhofstrasse), naprzeciw dawnego kościoła ewangelickiego (dzisiaj św. Barbary). Volkmann posiadał atelier na terenie Gleiwitz i Zabrza (tam miedzy innymi na Florianstrasse; ul. Św. Floriana). Miał opatentowaną własną metodę wywoływania zdjęć. Nie znam szczegółów.

Znacznie mniej wiem o właścicielu atelier, w którym sportretowano dziewczynkę. Emil Mausloff miał świadczyć usługi przy ulicy Dworcowej 4 (Bahnhofstrasse). Musiało to być zatem w bliskim sąsiedztwie kościoła pw. śś. Piotra i Pawła. Blisko, gdy chrzciny lub są inne powody, dla których rodzice postanawiają wykonać zdjęcia swoim dzieciom.

Oba adresy sprawiają, że nabieram do fotografii bardziej emocjonalnego stosunku. Znam obie świątynie i obie lokalizacje. A ulica Dworcowa to moja ulica… Z kapslami zostawianymi przez nas ponad 70 lat później na szynach, by bezgłośnie rozjeżdżały je  wagony tramwajów linii 1 i 2…

Nic to jednak nie wnosi do odczytania tych zdjęć.

Może poza tym, że te portrety niczego jeszcze nie ujawniają, żadnych z tajemnic. Zbyt wcześnie. Tutaj obie strony pozostają równie mocno zafascynowane sobą. A może to tylko literacka próba ożywienia obrazu, o którym nic nie wiem?

Nie będę przy okazji tego szkicu pisał o śmiertelności wśród dzieci na Górnym Śląsku, zagadując to, czego nie wiem o tych zdjęciach.

Ani pisząc o tym, że portret dziecka to temat mniej popularny wśród śląskich fotografów. Zresztą nie był aż tak rzadki. Dzieci są u początków śląskiej fotografii, a portrety i sceny rodzajowe z ich udziałem na odbitkach autorstwa Wilhelma von Blandowsky’ego to szczyt fotografii obyczajowej tego czasu.

W portrecie dziecka zanurzonego w futrze, bardziej zdumiewa mnie to czego nie widać, a co jest niemal identyczną, znaną mi  redakcją tego zdjęcia. Na tym innym futro jest jednak bardzo ciemne. Na tym moim jasne. Jakiego było koloru? Nawet tego nie ustalę…

Dwa zdjęcia. Dwie nieopowiedziane historie.

Fotografia jest przeciwieństwem poznania (S. Sontag)?

Czasami tak, nawet jeśli to zdanie wyjęte z kontekstu. No i co z tego? Jest dobrą puentą dla mojej niemocy.

Ona (około 1900 r.; Gleiwitz/Gliwice) Ono (Gleiwitz/Gliwice/Zabrze)

2 komentarzy do “Dwie dziecięce fotografie

  1. Coś jest w tym jest.
    Jako nastolatka zaczęłam od zbierania starych fotografii, które znalazłam w moim rodzinnym domu. Były tam osoby których nikt nie znał w rodzinie, a mnie to zastanawiało kim byli ci ludzie?

  2. Patrząc na stare fotografie zgadzam się tutaj w jakimś sensie z Bazinem, który stwierdza w swojej „Ontologii obrazu fotograficznego” – ‚Albowiem fotografia (…) balsamuje tylko czas, ratując go przed samozniszczeniem’.
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *