Dwie głowy. Poszukiwanie tego, co polskie.

Wystawa Późna polskość. Formy narodowej tożsamości po 1989 roku w Centrum Sztuki Współczesnej  Zamek Ujazdowski, przeszła bez większego echa w mediach i w prasie  artystycznej. Szkoda. Na tle wystawy #Dziedzictwo wciąż trwającej w Muzeum Narodowym w Krakowie (odsyłam do recenzji na swojego bloga), projekt warszawski był wydarzeniem o wyjątkowej mocy i skali.

 

Termin pojawiający się w tytule wystawy, późna polskość ukuty został przez eseistę i artystę Tomasza Kozaka. To polskość nie mieszcząca się  w starych formach (tak chętnie prezentowanych w Krakowie), poddana weryfikacji ponowoczesności i nowej sytuacji Polski 1989+

Jest to stan tożsamości narodowej zderzonej z globalnymi tendencjami, odkrywanej i (od)mitologizowanej, wyciąganej ze wstydliwych zakamarków narodowej amnezji lub poszukującej swojej nowej formy, co nie musi oznaczać ucieczki od tradycji i tamtego języka (Figury niemożliwe, Jakub Wojnarowski i Instytut Architektury, 2014).

Co ciekawe poszukiwanie polskości  zakotwiczone jest  w twórczości Stanisława Szukalskiego, którego prace otwierają wystawę. To (także aranżacyjnie) genialne posunięcie.

Zgadzam się z kuratorami wystawy (Ewa Gorządek i Stach Szablowski), że w zachłyśnięciu się Polską po 1989 roku i w jej odkrywaniu i docieraniu do granic tego, co aktualne i artystycznie inspirujące, dostrzegają podobny ferment i radykalizm, jaki funkcjonował w sztuce polskiej początku lat 20-tych XX wieku. Wizjonerski i poszukujący nowej formy dla polskości Stanisław Szukalski, którego Cecora  (1927) otwiera wystawę, nie jest bardziej odległy od kontrowersyjności (formalnej) Grzegorza Klamana, gdy zawiesza nad naszymi (widzów) głowami, jeszcze jedną, odartą z mitu głowę zdrajcy (Oto jest głowa zdrajcy, 2016). Dwie głowy – antypody późnej polskości.

Każdy z artystów poszukiwał w CSW odpowiedzi na to samo pytanie o składniki narodowej tożsamości i formy mogące wyrazić to zanurzenie w polskości – od wczoraj, po ich współczesne – „z dzisiaj” – formy.

To oczywiste, w dobrym sensie takiego stwierdzenia, że artystycznych kreacji i mówienia o polskości było na wystawie tyle, ile zaprezentowanych tam prac. Były sprzeczne ze sobą, znosiły się. Docenić należy to, że tą drogą nie prowadziły do wykluczania z polskości. W każdym przypadku torowały nam – widzom – drogę dla własnego poglądu i oglądu tego, czym owa polskość być może.  Czym jest obciążana (historia, polityka, religia, mity i anty-mity narodowe), czym nie chcą by była lub poszukują odpowiedzi na pytanie, jak żyć z polskością tak zróżnicowaną.

Wątków na wystawie było zbyt wiele, by podjąć je tu wszystkie i już tą okoliczność można uznać za ogromną zaletę wystawy i wyraz uznania dla jej twórców i osób współpracujących (naprawę liczne i zróżnicowane grono). Wątki? Tematy?

Wykluczenie z polskości i od polskości. Hubert Czerepok (Nigdy nie będziesz Polakiem, 2008), przypominał, że wybór tożsamości Polaka, nie gwarantuje bycia przyjętym do wspólnoty plemiennej. Bywamy okrutni, zamknięci, źli w tym umiłowaniu nas samych.

Wystawa zdawała się potwierdzać prawdę stwierdzenia, że jeśli chce się zobaczyć więcej, to należy użyć fotografii. Cykl zdjęć Michała Szlagi Polska (2004-2017), odkrywa Polskę jakiej nie znamy (w wyobraźni symbolicznej, narodowej). Polski jakiej się wstydzimy, nasz rozśmiesza, a może takiej, która –  niechlujna i niby europejska – wyłania się z pośpiesznej modernizacji Made in EU i wciąż ciążącej do Made in Soviet Bloc?

Polskość to nuda (Paweł Susid, Nuda, 2007), a może oczywistość rozpięta ponad pasami bieli i czerwieni umiłowanej flagi. Oczywistości posiadania i Polski, i konieczności zmierzania się z nią dzień po dniu…

Wystawa i poszukiwania polskości nie mogły uciec od zdarzeń kształtujących najbardziej aktualne poczucie bycia i współodczuwania wspólnoty (Katastrofa, Artur Żmijewski, 2010). Uprawianych rytuałów, języka (anty)dialogu. Artyści prowokują polskość i jej poszukują.

Czasami to powrót do pytania, czy sztuka, przestrzeń publiczna, a może architektura jest w stanie kształtować lepsze społeczeństwo, jego liderów, elity. To myślenie ponownie przypomina modernistyczną ideę (i wiarę przede wszystkim) budowania idealnych relacji społecznych. Odnajduję je w przezabawnej pracy Katarzyny Przezwańskiej (Bez tytułu,2014), będącą makietą idealnej sali sejmowej dla polskiego parlamentaryzmu.

Późna polskość jest tą, z której się bywa dumnym, afirmuje ją (Hommage dla Lecha Wałęsy, 2016, P. Althammer, R. Brylewski, A. Szreder, J. Świerczyńska, Z. Waślicka, A. Żmijewski, R. Żwirek, N. Żychska), pokazuje jej niejednoznaczności – tracone i odzyskiwane symbole (Krzysztof M. Bednarski, Victoria-victoria (1983-2006).

To zmaganie się o symbole późnej polskości, jak ten Solidarności. Na przeciwległych biegunach polemiki o wartość lub utraconą symbolikę i znaku, i ruchu społecznego jaki ukształtował polskość po 1989 roku, stają przed sobą Piotr Uklański (Bez tytułu, Solidarność, 2007) i Grzegorz Klaman (Solidarność Made in China, 2007).  Nie dają, jak bywa to obecnie czynione jednej, dobrej odpowiedzi. W istocie późna polskość naprawdę nie posuwa się do odpowiedzi z obszaru polityki. Nie jest na nią obojętna, ale nie ją bierze za adwokata w swoich poszukiwaniach i definicjach.

Jestem wdzięczny kuratorom za wypełnienie ścian wystawy marami „o” i „do” polskości Mariusza Liebela (Ocieniowanie wystawy, 2017). To sięganie do naszych obaw, czym nie chcemy by polskość była. To polskość, co zatruwa i ważona przez lichej maści polityków i czarodziei od polskości, ograniczona przeszłością, skazana na własne ograniczenia.

To była świetna wystawa.

I dowód na to, że o polskości można opowiedzieć w fascynujący, dyskursywnie otwarty sposób. Dobrze, że wystawy w Krakowie i Warszawie spotkały się  niemal w tym samym czasie. Wiem, która wygra z przemijaniem. Późna polskość. Będziemy do niej wracać.

 

sztuka polska po 1989 

 

 

Późna Polskość. Formy narodowej tożsamości po 1989 roku.

Warszawa,

CSW, Zamek U-jazdowski,

31.03 – 6.08. 2017 r.

Informator po wystawie (bezpłatny) w językach: polskim i angielskim

Pierwodruk w Kwartalniku SZAFA, nr 3, 2017

2 komentarzy do “Dwie głowy. Poszukiwanie tego, co polskie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *