Fotografie jak obrazy. B jak Birgus

Wystawy zdjęć Vladimĺra Birgusa już nie ma, ale myślę, że ci którzy ją zobaczyli w Opawskim Domu Sztuki, nie załują.  Birgus to postać wykraczająca poza definicję bycia wyłącznie fotografem. Kieruje Instytutem Twórczej Fotografii w Opawie, pisze obficie o fotografii (napisał m.in. monografię wybitnego czeskiego fotografa okresu międzywojnia Františka Drtikola), a od 1990 roku wykłada na Uniwersytecie Śląskim w Opawie. Sporo, jak na jednego człowieka, ale tym razem skupmy się na tym, co pokazano na wystawie, czyli na jego fotografii z lat 1972-2014.

Wystawa i prezentacja rozpadała się na dwie części. Układ wymuszony do pewnego stopnia dwupoziomową przestrzenią galerii, ale na tyle szczęśliwy, że w dość wyraźny sposób można było prześledzić ewolucję, przez jaką przeszła jego fotografia. Ewolucję tak w warstwie techniki, jak i tematu. Fotografia Birgusa do końca lat osiemdziesiątych, to subiektywnie realizowany dokument. Świat, który widzimy jego oczami (pamiętajmy o ustrojowej i społecznej schizofrenii, w której chcąc nie chcąc pozostawał), to obraz rzeczywistości wolny od patosu i sztampy dokumentu propagandowego, który wówczas funkcjonował w oficjalnym obiegu. Pewnie dlatego czarno-biała fotografia Birgusa, korzysta tak chętnie z estetyki zabrudzenia, alienacji postaci, które pojawiają się w kadrze i mówiąc najkrócej, są w sporze i konflikcie z rzeczywistością (domniemaną) obok.  To eskapizm jego bohaterów od świata jakim jest lub odzyskiwana podmiotowości, nawet jeśli to postaci kloszardów, żebraków, ludzi odrzuconych i zagubionych (w swojej wolności) nad brzegiem morza.

W kontraście i operując zupełnie inną manierą (koloru, formatu, estetyki obrazu) prezentują się zdjęcia, które powstały z końcem lat osiemdziesiątych. Uwodzą mnie i intrygują. Są przemieszaniem obrazów, na których pejzaż, ludzie pozostają w relacji zbliżonej do estetyki malarstwa hiperrealistycznego. W definicji fotorealizmu, w ramach której obraz powstaje na bazie zdjęcia i metod, które naśladują technikę fotograficzną, u Birgusa dochodzi do odwrócenia tej sytuacji i to zdjęcie, staje się malarskie i operuje pozorem, ułudą takiej techniki. Zresztą, gdy na jednym z moich ulubionych zdjęć Birgusa (o tytule Vienna), w oknie hotelowym pojawia się pejzaż z obrazu Edwarda Hoppera, odczucie swoistej synestezji obrazu fotograficznego z malarskim jest pełne i wyjątkowe. Obrazy – zdjęcia Birgusa, to projekcje pejzażu i ludzi w nim zanurzonych, ogrywających swoje role, lub zatrzymanych w nieco uniwersalistycznym trwaniu-ruchu. Wystawa, o której pisze już się zamknęła, ale te obrazy są. To tu, to tam i czekają. Z chęcią obejrzę kolejne.

V. Birgus. Wystawa w Opawie (2014) Fragment ekspozycji (Opawa 2014) Fotografia z lat 80-tych XX wieku. (Opawa, 2014) Berlin. V. Birgus. Fragment wystawy w Opawie Fotografia V. Birgusa. Opawa (2014) Vienna/ Wiedeń/ Birgus w estetyce koloru i pastiszu (?) obrazu hiperrealistycznego, (Opawa, 2014) Hiperrealizm malarski, czy fotografia. Fragment. V. Birgus (Opawa, 2014) Fragment ekspozycji. Fotografia czarno-biała. (Opawa, 2014)

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *