Historia bez tytułu, początku i końca… (3) Chór synagogalny w Bytomiu

Według żydowskiej tradycji pełne zrozumienie Tory jest niemożliwe bez odczucia jej dźwięku i brzmienia. Dlatego rytualne odczytywanie jej treści wymaga obecności pierwiastka muzycznego. Na tym gruncie wyrosła funkcja kantorów (chazanów), czyli profesjonalnych śpiewaków i melorecytatorów liturgicznych, a także chórów synagogalnych.

Chór synagogi w Bytomiu cieszył się sławą wykraczającą poza granice miasta i G. Śląska. Podobnie jak chór znani byli bytomscy kantorzy. Rzeczą wyjątkową dla Bytomia było i to, że na organach synagogi (nieortodoksyjnej co prawda) grał nieznany bliżej Küster, nie będący Żydem.

Sam chór tworzyli mężczyźni i chłopcy bytomskiej gminy. W jego składzie rolę altów i sopranów pełnili ci ostatni. Wszyscy dostawali rodzaj niewielkiego honorarium, co było zgoła nietypową i wyjątkową sytuacją.

Jednym z członków chóru, którego powołano w jego skład zapewne rekompensować owe kobiece głosy, był urodzony w  7 czerwca 1921 roku w Katowicach, Max Ruben Guttmann, syn znanego dziennikarza katowickiego Fritza Guttmanna.

Młody Max musiał doskonale znać się z bohaterem mojej opowieści. Myślę, że chodzili do tej samej szkoły przy dawnej Goystrasse 22 (obecnie ulica Rostka). Max dołączył do chóru w wieku 9 lat, w trzeciej klasie szkoły podstawowej.

Max Ruben Guttmann, był jednym z pierwszych napadniętych w Bytomiu Żydów. Stało się to  w drodze na… próbę chóru na Hohenzollernstrasse  (obecnie Jagiellońska) w 1930 roku.  Co za przypadek… ? Nie wiem czy był z nim wtedy bohater tej opowieści. Może… Kolejny klocek do ułożenia w tej mojej układance…

Max R. Guttmann  i bohater tej opowieści przeżyli wojnę, choć tylko Guttmann wrócił na G. Śląsk po 1945 roku. Żył tutaj do 1959 roku. W 1960 roku wyemigrował do USA.

(cdn)

Kamienie (ulica w Bytomiu)

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *