Jazda dookolna

Mgły, pejzaże i obrazy.

Wczoraj odbyłem podróż do miejsc od kilku miesięcy niewidzianych.

Przedzieranie się przez pejzaże jesienne w grudniu. Mijane lasy Rud, a potem nieogarnięte pustkowia Bramy Wielkomorawskiej. Pola zadziwiająco zieleniejące się o tej porze roku. Samotnie stojące drzewa na krawędziach horyzontu. Mgła między nimi i ta rozpierzchająca się pod wpływem jadącego samochodu. Odsłaniająca drogę.

Dobrze jest wracać do miejsc, w których zna się niemal każdy kamień, zakręty nie niosą zaskoczenia. Wspinanie się po wzgórzach ciągnących się od Sudic w stronę Opawy. Niezobowiązujące spotkanie starych znajomych, którzy już niczego od siebie nie chcą.

Dawne budki telefoniczne przy Alei Masaryka wypełniły kolejne postaci i obrazy. Robię zdjęcia. Nieco pośpiesznie i niechlujnie. Nie mam tej uważności. Zapominam, że nie jestem już stąd i kolejnego kadru – poprawki, nie będzie.

Powrót koło ulubionej kapliczki. Potem Rohov i widziane z daleka Krzanowice (Kranowitz).  Punkty odniesienia świata, którego (jak myślę naiwnie) nikt nie posiadł tak doskonale jak ja.

***

Tworków. Ruiny. Zegar Pana Weissa na pałacowej wieży wciąż pozwala zapomnieć o czasie. Że jest i nas dotyczy.

Bieńkowice. Ślady obecności i słowa zwieszone w powietrzu.

Mgła napływa znad rozlewisk Odry.

Napis „St. Valentin Stift” wyłania się z nieomal już nocnej mgły. Dobijam do miejsca przeznaczenia.

Wzruszenia. Słowa. Szelest kartek.

Krawędź (okolice Sudic)

Sudice. Pejzaż I liked

Szablony (Opawa)

Ślady (Tworków) Przeszłość (Twórków)

Nokturn (Twórków)

Oto... (Bieńkowice)

Stopniowanie (Bieńkowice, kościół parafialny)

2 komentarzy do “Jazda dookolna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *