Krzanowice – Kranowitz. Opis miejsca, gdy wiosna już jest

Prawdę mówiąc sięgając po Dzienniki księdza Pawlara (prace nad wydawniczą wersją trwają), nie wiedziałem, jak dalece temat ten wniknie w moje życie. Życie tutaj w Opawie.

Gdybym robił to mieszkając w Polsce, dojazd do Bieńkowic, czy Krzanowic (Kranowitz, miejscowość ma dwujęzyczny opis nazwy i dzisiaj), byłby niemal całodzienną wyprawą. A tymczasem dojazd z Opawy do obu tych miejsc zajmuje mi 30 minut?

Ostatni taki wypad miał miejsce w tym tygodniu.

Zrobiłem kilkanaście  zdjęć. Czasami światło było niezwykłe, jak wówczas gdy oświetliło kościół p.w. św. Wacława, a ja się do niego zbliżałem. Dominuje nad miasteczkiem, jest na małym wzgórzu…Neobarokowy, w tej formie ukończony w 1915 roku (poprzedni strawił pożar).  Projektował go –  i jak tu się nie zachwycić pograniczem górnośląskim – Joseph Seyfried z Krawarz (Kravare), ten sam którego dziełem jest imponująca świątynia neogotycka dominująca nad Sudicami…

W  obejściu przykościelnym, groby kolejnych gospodarzy świątyni. Jest też tablica pamiątkowa poświęcona księdzu Franzowi Pawlarowi. Grób, jak wiecie, jest w nieodległych Bieńkowicach (Benkowitz).

Mogiły i tablice wokół kościoła to takie asylum pamięci i historii (Krzanowic). W różnych językach, dominuje niemiecki. Na bramie symboliczny dowód łączności z tym Górnym Śląskiem, który jest bardziej już moim, bo znanym.

Tabliczka z nazwiskiem „J. Juretzka. Beuthen [Bytom] O.S. Kunst -Gußschlosserei”, przybliża mnie ku domowi (choć niekoniecznie z powodu Bytomia). Odlewane i kute żelazo natychmiast wywołuje wspomnienie gliwickiego żeliwa i początków odlewnictwa żelaza na Górnym Śląsku. Instynktownie, ilekroć znajduję takie przedmioty, poszukuję potwierdzenia na to gdzie powstały, łudząc się że może właśnie w gliwickiej odlewni żeliwa, Gleiwitzer Eisengiesserei. Podobnie zachowywałem się na cmentarzach  wokół Świątyni Pokoju w Świdnicy i Jaworze, gdzie wdziałem wiele z ogrodzeń i krat, krzyży i dekoracji niemal żywcem wyjętych z Preis-Courantów (XIX-wiecznych katalogów handlowych) gliwickiej odlewni. Niemało z nich zapewne powstało w Małej Panwi, a może przywędrowało z odległego Sayn i nie miały nic wspólnego z Gliwicami.  Nieważne, wówczas wywoływały ten sam rodzaj emocji i poczucia przynależenia (choć było zaskakujące i nieco dziwne, na pierwszy rzut oka), jak ta tabliczka tutaj.

Krzanowice, miasteczko niemal wyludnione, gdy tam byłem we wtorek. Trochę tak jakby wszyscy którym się śpieszyło już gdzieś wyjechali. Ci co zostali mogą pójść do restauracji Manhattan 2 i poczują się lepiej?

Na ulicy kobieta zamiata chodnik wzdłuż swojego domu. Dla mnie to bardzo śląskie. Stereotyp. Może, na pewno.

Wiosna? Tak. Przy kościele całe kobierce przebiśniegów potwierdzały to, co czuć już w powietrzu… Wiosna.

Krzanowice z oddali (2015, marzec)

Na rozdrożu. W drodze do Krzanowic.  (marzec, 2015)

Kościół w Krzanowicach (marzec, 2015)

Biel wiosny... (Krzanowice, 2015)

Kościół p.w. św. Wacława (Krzanowice, 2015)

Pamięć o ks. Pawlarze (Krzanowice, 2015)

Ślad. Krzanowice, marzec 2015

Stodoła przy kościele (Krzanowice, marzec 2015)

 

2 komentarzy do “Krzanowice – Kranowitz. Opis miejsca, gdy wiosna już jest

  1. W czasie dokumentacji do filmu bylem w Krzanowicach i rozmawialem z ksiedzem. Byla to bardzo ciekawa rozmowa. W tym ciekawym kosciele odbywaja sie czasem msze – dwu , a nawet trzyjezyczne !

  2. Czy można zostać obojętnym na swoje rodzinne strony czytając ten wpis?
    Ja mówię stanowczo, nie … bo tęsknię.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *