Malowany ptak… Obrazy NYC.

Opowieść o tych, którzy na spotkanie przy wigilijnym stole już nie dotrą…

U zbiegu Wall Street i Broadway stoi grupka osób z wysokimi tyczkami. Jak wielu innych ludzi spotkanych tego dnia na nowojorskich ulicach i ci robią coś, co – przez chwilę – pozostaje ich odrębnym i tajemnym rytuałem. Cel jednak zostaje osiągnięty. Ludzie przystają i jak ja, robią zdjęcia. Oni zaś wzbudzają krótkotrwale zainteresowanie. Nikt jednak nie pyta o co chodzi. Wreszcie, to mój pierwszy poranek w tym mieście, wychodzę z roli biernego obserwatora. Pytam. Mówią, że poszukują wspólnoty. Tworzą mobilny krąg i odnajdują centrum. To happening, po części społeczny performance.

W tle za nimi neogotycka fasada Trinity Church z pierwszej połowy 19. wieku. Inna wspólnota, inny świat. Jest akurat Dzień Wszystkich Świętych. Kościół wypełnia się powoli… To jedno z tych świąt, gdy dzwony przywołujące na nabożeństwo głośno biją. Od 2006 roku praktycznie ich nie słychać. Przeszkadzały, irytowały. Wieża, na której wiszą (jest ich łącznie 26) została wyciszona płytami pilśniowymi. 11 września kościół był jednym z tych pierwszych miejsc, w których umieszczono rannych. Przybywali tutaj masowo po osunięciu się pierwszej wieży WTC. Tamta wspólnota, tamtego czasu była potrzebna. Dzisiaj, ta symbolicznie oparta na biciu dzwonów nikogo (pozornie) już nie dotyczy.

Nowy Jork ma swój ponadstuletni dworzec centralny, ale to czym – z wielu powodów – żyje opinia publiczna obecnie, to wzbijający się ku górze i właśnie malowany na biało, przesiadkowy hub w World Trade Center, zaprojektowany przez Santiago Calatrava…  Śmiały, odważny projekt osiadłego w Toronto Hiszpana. Jest najdroższą (właśnie po Central Station) realizacją transportową w historii Nowego Jorku (ma kosztować ponad 4 miliardy dolarów i już ma ośmioletnie opóźnienie). Niektórzy ironicznie zauważają, że to oskubany szkielet indyka złożonego na ofiarę w dniu Dziękczynienia lub metafora miasta odzieranego z pieniędzy przez kolejne firmy realizujące inwestycję. W międzyczasie jego skrzydła pokrywane są kolejnymi warstwami farby… Uszczelniania jest konstrukcja. Nowojorczycy narzekając na kolejne przesuwane terminy otwarcia, z ciekawością czekają na ten moment.

Symbolika śnieżnobiałego centrum przesiadkowego odwołuje się do wystrzeliwujących ku górze, powalonych na ziemię ścian kurtynowych wież WTC. Rusztowanie tamtych zastępują nieskazitelnie białe (takimi będą), wnoszące się ku niebu nad Manhattanem, żebra nowej stacji… Pamiętacie zdjęcia po 11 września? Te sterczące z ziemi pozostałości konstrukcji WTC? Dymiące, pokryte diabolicznym puchem azbestu? Owe fragmenty żebrowania dawnych ścian kurtynowych… układające się w symboliczną, kurhanową mogiłę… Obydwa te obrazy są dla siebie więcej niż symbolicznym dopełnieniem.

Stacja jest jednym z elementów nowej zabudowy terenu po obu wieżach WTC. To co uderza, to inne od znanego nam w Europie myślenie o tym, jak pamięć powinna i może współistnieć z przeszłością. W tym przypadku oznacza to tworzenie wyraźnych, wyciszonych punktów odniesienia, by po ludzku ogarnąć i zracjonalizować tragedię ludzi i historię miejsca.

Muzeum 9/11 bez przesadnego patosu, opowiada o losie ofiar zamachu i prezentuje skalę tamtych zniszczeń. Zero krzyku. Fakty i artefakty. Na miejscu wciąż odbijamy się od fragmentów słupów, filarów, które choć nie powinny to pękły, choć zamierzone były na skalę i moc tytanów, to pogięły się i porwały na strzępy. Stacja huba i jej szkielet jest dla mnie przypomnieniem i wołaniem o pamięć tych, którzy niemal bezgłośnie opadali z wież na ziemie, by po chwili popłynąć ku górze. W modlitwie bliskich, wspomnieniach i łzach wylanych i wciąż sączących się w tym miejscu, po ścianach pomnika ofiar…

Wciąż prześladują mnie nazwiska osób, które zginęły tego dnia, a których dane wycięto w brązie wokół basenów po wieżach WTC. Jest wśród nich Reneè May i jej nienarodzone dziecko… Trudno powstrzymać emocje. Złe i dobre. Mieszają się i kotłują. Wciąż.

W niedalekiej odległości od pomnika znajduje się jedna ze stacji promowych na Liberty Island. Bilet do wolności jest na wyciągnięcie ręki.

11 wrzesnia biletów ku ocaleniu dla tak wielu zabrakło… Nie było też ich przy wigilijnym stole, choć byli przy nim obecni bardziej niż kiedykolwiek…

Group / Grupa ( w poszukiwaniu wspólnoty/ Wall Street - Broadway corner)

New York shapes / Kształty Nowego Jorku (Broadway, NY)

St. Paul' s chapel (w tle WTC Hub autorstwa Santiago Calatrava)

Tickets to liberty / Bilety do wolności (WTC, Manhattan)

Fallen bird / Upadły ptak (WTC HUB (l.) i 9/11 Museum (r.) Pamięć / Memory WTC

Naprawianie skrzydeł do lotu / Fixing wings for the flight (WTC Hub; arch. Santiago Calatrava)

O (metro, zanim dojedzie do WTC Hub)

Zaglądanie / Looking into (9/11 Museum)

Złamanie / Broken piece (11/9 Museum)

Złamanie 2/ Broken piece (2) (11/9 Museum - fragment ekspozycji)

Nieobecni / Missing ( 9/11 Memorial)

Tears / Łzy (9/11 Memorial, NY)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *