Mój Śląsk. Pełny tekst wystąpienia w Sali Sejmu Śląskiego w 2012 r. Dlaczego kandyduję do Sejmu (2)

Wystąpienie w Sali Sejmu Śląskiego w 29 października 2012 roku podczas obrony projektu wystawy stałej Historii Górnego Śląska

(nie było wcześniej publikowane)

Szanowny Panie Przewodniczący, Panie Marszałku, Szanowni Państwo,

Ślązacy mają swoją własną  twarz, ale mają kłopoty z zobaczeniem jej w lustrze, chciałoby się powiedzieć za Rudolfem Chmelą, parafrazując jego wypowiedź, gdy ten pisał o problemach z budowaniem i odnajdywaniem  tożsamości Słowaków.

Wystawa stała w Muzeum Śląskim powinna odpowiedzieć na kilka ważnych pytań.  Historia Górnego Śląska to pytanie o tożsamość tego miejsca. Tożsamość tę i historię należy tak opisać, by można ją było odnieść do kontekstów: regionalnego, narodowego, europejskiego.

Jest dla mnie oczywiste, iż tworzenie wystawy stałej w nowym Muzeum Śląskim wymusza konieczność demitologizacji lub autorefleksji na temat tego, czym jest współcześnie funkcjonująca historia G. Śląska i budowana na jego bazie górnośląska mitologia.

To sytuacja o tyle pożądana, iż proces dekonstruowania treści składających się na tożsamość górnośląską, zbiega się z obserwowaną od wielu lat nieudaną próbą wprowadzania swoistego kodu interpretacyjnego dla Górnego Śląska do obiegu kulturowego i historiozoficznego Polski.

Pytanie o kształt scenariusza i w ogóle wystawę stałą, to kwestia tego jak my chcemy, by kulturowa i cywilizacyjna  pozycja G. Śląska była definiowana przez nas samych  i jakie składniki kultury (docelowo tożsamości) wniósł Śląsk do kultury polskiej i europejskiej.

Dzisiaj nie ma odpowiedzi na to pytanie, a to co funkcjonuje w obiegu publicystycznym jest głęboko  niewystarczające, bo tak naprawdę zostało zdefiniowane nie przez elity G. Śląska, ale  wypracowane przez ośrodki leżące poza nim i sformułowane w 20. wieku z pozycji polityk narodowych: niemieckich i polskich. Nie było w nich miejsca na tożsamość inną niż zbudowaną na relacji metropolii i prowincji, tożsamości pośledniej, może posiadającej własne  aspiracje, lecz niepełnej. Wystawa stała w Muzeum Śląskim kieruje nas ku pytaniu, o to czy potrafimy taką tożsamość samodzielnie zdefiniować i przeglądnąć się w przywołanym  na wstępie lustrze.

Z oczywistych powodów ów współczesny mit założycielski dla Śląska (owe pytanie o to czym jesteś Śląsku, dla nas i dla innych) jest najbardziej potrzebny Polsce i Śląskowi (i Europie). Co więcej, i znowu czas na oczywistość, powinien to być mit, który dzisiaj bogato sięga po konsekwencje m.in. takich faktów jak globalizacja, technologie informatyczne, czy przesłanki ekonomiczne, w dyskursie o tożsamości pomijane i zdominowane przez treści historyczne i antropologiczne.

Obowiązujący przekaz historyczny jest  dyspozycyjny wobec unitarnej wizji tożsamości Polski i Polaków i grzeszy m.in. nagminnym obracaniem się w sferze stereotypów ery PRL-u i definiowaniem tego kim są mieszkańcy Górnego Śląska. Za dużo było w nim m.in. mówienia o etosie pracy i śląskiej rzetelności, a za mało o poczuciu solidarności wspólnotowej lub tego co jest tak bardzo europejskie i charakterystyczne dla 19 wieku, a czego tak naprawdę w tej skali nie doświadczyła 19. wieczna Polska, a mianowicie ewolucji od społeczeństwa rolniczego do  zindustrializowanego.

Składnikiem górnośląskiej tożsamości jest zatem udział w industrializacji Europy z wszystkimi konsekwencjami  tego faktu. Polska tożsamość cywilizacyjna [ze skromnym udziałem Łodzi i Zagłębia] jest poza tym doświadczeniem, podobnie jak poza zjawiskiem gwałtownej urbanizacji i architektury tworzonej w kontekście przemysłu. Polska tożsamość była i nadal jest zanurzona w tradycji dworku i mitu arkadyjskiego.

W powszechnej świadomości mieszkańców Polski, G. Śląsk jest więc dzisiaj „czytany” nadal jednostronnie, z użyciem tradycyjnych form repertuaru patriotycznego i pseudopatriotycznego, nieczytelnych dla młodego pokolenia i ignorujących kompletnie fakt, iż tożsamość nowoczesna (lub ponowoczesna) to tożsamość wyboru, to wyjście poza dogmat miejsca, przestrzeni, wspólnoty języka.

Ten ostatni aspekt był i jest (co martwi w kontekście europejskiej tożsamości) niedoceniany i fałszowany, gdy niepomni na wielojęzyczną naturę tożsamości mieszkańców Górnego Śląska, sami sprowadzamy ją do jednowymiarowego charakteru i prób postrzegania tej historii jedynie z punktu widzenia historii Polski i miejsca Śląska w tej historii.

Idąc śladem W. Gombrowicza należałoby się zastanowić nad tym, czy szukając, a potem opisując tożsamość górnośląską, nie powinniśmy mieszkańców G. Śląska „wyzwolić od śląskości”, czyli – by stwierdzenie to nie  rodziło kontrowersji i nie było traktowane dosłownie – nabrać dystansu do śląskości… Przynajmniej do tej, z którą nie mamy nic wspólnego i która jest efektem systemu edukacji powszechnej, w której wciąż nie ma miejsca na regionalizm i lokalność górnośląską. Cóż bowiem warta jest społeczność składająca się z osób tożsamościowo zredukowanych (W. Gombrowicz)  lub jak pytał  prof. Marek Szczepański – cytując prof. Leszka  Kołakowskiego – „(…) nierzeczywista wspólnota historyczna, w której ja sam staję się tym mniej rzeczywisty (…)”.

Tożsamość europejska nie jest jedną całością (to truizm), a podstawowe reakcje toczą się w niej między poszczególnymi państwami europejskimi. Wyzwaniem jest umieć w tym dialogu zająć miejsce własne.

Tożsamość ta z definicji posiada wielowątkowy, dyskursywny i indywidualistyczny charakter. Dzisiaj to dodatkowo tożsamość udostępniania treści poprzez indywidualne wypowiedzi, serwisy informacyjne, muzykę, zdjęcia. To istotny składnik tego, co współcześnie składa się na budowanie przez jednostki jej własnej tożsamości i wpisywania się w tą zbiorową.

Wystawa i konstruowany przez nią obraz historii Górnego Śląska, to dorobek, który określi nasze miejsce w globalnej wymianie idei, myśli, wartości. Daje to miejsce zarówno dla tożsamości historycznie zdeterminowanej, jak również tej, która wydarza się na pograniczu tego co teraz i co jest przyszłością.

Tożsamość śląska vis a vis tożsamości europejskiej to poszukiwanie konsensusu między treściami tradycyjnymi (często definiujących indywidualny związek z regionem), a tym co musi być jej równowartościowym składnikiem, jakim jest obecna kondycja świadomościowa mieszkańców G. Śląska i tego co ją kształtuje. To zgoda na to, że obok światów wyczarowanych przez Michała Willmanna, Teofila Ociepkę, Kazimierza Kutza czy Horsta Bienka (odwołuję się selektywnie i przykładowo do światów artystycznych), tworzona jest dzisiaj sfera symboliczna, która tu i teraz budowana jest na bazie realizowania swojej podmiotowości w nowoczesnym środowisku gospodarczym, nowych zawodów, nowych środków wyrazów, komunikacji.

Przywoływany  na marginesie  dyskusji nad kształtem Europejskiej Stolicy Kultury nurt kutzowski w postrzeganiu Śląska i śląskości nie traci swej aktualności, ale może jak Biblia i komputer stworzyły współczesną tożsamość amerykańską (G. Friedmann), tak Śląsk powinien wypracować własną (tożsamość i historię), skonstruowaną w oparciu o samodzielne wybory i takie projekty, jak wystawa w Muzeum Śląskim.

 

Z pewnością ( w rozważaniach tych sięgnę po niektóre z inspirujących myśli prof. Marka Szczepańskiego zaprezentowane podczas Kongresu Kultury Województwa Śląskiego w 2010 roku), istotnym wymiarem tożsamości górnośląskiej jest poczucie odrębności realizujące się w antynomii „my i oni”.

Europejski wymiar wystawy powinien oznaczać postawę otwartości, a nie poczucia wyjątkowości historiozoficznej i zwykłej ksenofobii (obserwowanej w tzw. debacie o wystawie stałej, obrażaniu i dezawuowaniu środowisk akademickich i muzealnych, bliskich metaforyce „wykształciuchów” i niechlubnych nagonek 1968).

Często ową sytuację wyjątkowości  przypisujemy sobie ponad miarę, stając się nierozumianymi przez otoczenie i gubiąc cechy indywidualne, pozwalające  innym; naszym sąsiadom, nacjom obecnym w historii Śląska oraz wszystkim Europejczykom na rozumienie fenomenu kulturowego, cywilizacyjnego i historycznego jakiemu na imię Górny Śląsk

Poczucie wyjątkowości powinno oznaczać powód do „szlachetnej dumy” (M. Szczepański) i koniecznej, w mojej ocenie, a nie dość akcentowanej, nowoczesnej świadomości  historycznej w budowaniu tej tożsamości, wydobywania postaci i faktów, które nas doprowadziły do punktu w którym się społecznie, historycznie i kulturowo dzisiaj znajdujemy. Faktów, nie zaś mitów, racji politycznych zawoalowanych fałszywą i tendencyjną argumentacją o budowaniu jedynie słusznego obrazu historii G. Śląska.

Pochodną tego poglądu jest dopominanie się o to, by tożsamość, a zatem opisująca ją wystawa czerpała z wieloetniczności Górnego Śląska (dzisiaj będącej nie przekleństwem, a wybitnie europejską wartością),  używając w jego opisie m.in. języka śląskiego. Składową europejskiej tożsamości jest też wielokonfesyjność mieszkańców regionu. Wątek ten stanowi o zdecydowanie europejskim podłożu tożsamości śląskiej. Tożsamości w której jest miejsce na jej wielonarodowy charakter. To europejskie czy zaściankowe ? Jak wybitna i jak  niepowtarzalna jest historia regionu, do której dobrego poznania niezbędna jest znajomość co najmniej trzech używanych  tutaj języków???

Wystawa stała, zwłaszcza gdy uświadomimy sobie  skalę naszej odpowiedzialności za współczesne losy Śląska, powinna tym bardziej posiadać wymiar europejski. Nie ma możliwości sięgnięcia po gotową  „znalezioną” i spójną tradycję. Ta która jest, jest rodem z PRL–u i nie na wiele się zda. Jest toksyczna i zakłamana.

Wystawa opowiadając o historii będzie kreować tożsamość regionu, ta zaś  musi być na nowo tworzona i powinno być w niej przyzwolenie na to, iż będzie niedoskonała, nie będzie obejmować wszystkich elementów  mozaiki kulturowej województwa śląskiego, mylnie utożsamianego z G. Śląskiem.

Definiowanie tożsamości  nie jest i nie może być projektem politycznym, lecz musi  wyrastać z potrzeby promocji wartości i idei, które dzisiaj są dla nas ważne. Jest i powinna być autentyczną szansą wprowadzenia do kultury  masowej (polskiej i europejskiej) twórców i środowisk lokalnych/regionalnych. Jeśli muzyki, to także spod znaku Henryka Mikołaja Góreckiego, jeśli malarstwa to nie tylko tego w kostiumie sztuki wysokiej, lecz  także plastyki naiwnej, a  jeśli odnoszącej się do industrializacji  20. wieku, to nie tracącej z pola widzenia spuścizny Johna Baildona, czy Fryderyka von Redena i Karola Godulli. Gdy opowiadającej o ideach przestrzennych i planistycznych okresu międzywojnia, to także dostrzegającej blokowiska śląskich miast, dźwięki śląskiego bluesa i hip-hopu Paktofoniki. Jeśli operującej etosem pracy to zarówno tego z czasu pierwszej industrializacji, jak i etosu robotników, których bohaterstwo doprowadziło do porozumień jastrzębskich, czy tragedii górników Wujka. To tylko część zjawisk, które  składają się na obraz tego, czym jest dzisiaj G. Śląsk i o czym będzie opowiadała wystawa stała.

Dla opowiedzenia historii Górnego Śląska ideą wiodącą  jest zobaczenie  społeczeństwa modernizującego się i definiującego swój rozwój narodowy. Społeczeństwa budującego na przestrzeni wieków tożsamość i system wartości, który  posiada zdolność komunikacji i współistnienia  z innymi kulturami.

[To kończy moje wprowadzenie i refleksje na temat scenariusza wystawy historii Górnego Śląska]

Na zakończenie pragnę przedstawić kilka uwag i myśli własnych, które są z jednej strony formą odniesienia się do słów, które ostatnio padały, z drugiej strony, są zbiorem informacji na temat wystawy, które powinny  dotrzeć do świadomości opinii publicznej.

1.            Do 2008 roku NIKT z osób odpowiedzialnych za kształt Muzeum Śląskiego nie planował istnienia wystawy historii Górnego Śląska. Fakt ten pozostawiam bez komentarza.

2.            Wystawa stała i jej kształt przygotowywany jest od 2009 roku. Prace trwają nadal i ich finałem będzie otwarcie wystawy stałej na przełomie 2013/2014 roku.

3.            Werdykt Jury dla wyboru scenariusza, który będzie dalej opracowywany znajdą Państwo (a zapewne obecni na Sali  go już znają) na stronach Muzeum Śląskiego; został też opublikowany w prasie.

Przypomnę, jedynie, iż cytuję:

„w uzasadnieniu wyboru Sędziowie wskazali, iż projekt w największym stopniu uwzględnił wymogi merytoryczne i formalne. Spójna narracja zaproponowana przez autorów pracy obejmuje większość wytycznych”

Podkreślam słowo merytoryczne użyte przez JURY

4.            Wystawa historii Górnego Śląska jest jedną z sześciu planowanych wystaw stałych w nowym Muzeum Śląskim i obejmować będzie 1.352 m2 powierzchni. To mało i dlatego wymaga, skrótu, syntezy, poszukiwania  form i treści najważniejszych.  Założono, przyjęty w scenariuszu i zgodny z wytycznymi podział narracji w obrębie trasy zwiedzania na trasy: skróconą i pełną, adresatem zaś wystawy uczyniono RODZINĘ, która przemierzając wystawę uczy się od siebie; i zdobywa wiedzę na wystawie.

5.            Do dyspozycji twórców scenariusza będzie kilkaset obiektów, filmów, modeli, rekonstrukcji. Obiekty  oryginalne tworzyć będą 70% całości zawartości ekspozycji; 30% to repliki, kopie, modele i multimedia itp. To decyzja świadoma, by wystawa uczyła i poruszała używając w tym celu przede wszystkim oryginału, a nie kopii i substytutu..

6.            Wystawa została poddana badaniom opinii publicznej, badaniom jakościowym (drugie badania tego rodzaju w historii polskiego muzealnictwa, realizacja PENTOR) ; badania zorganizowane zostały na terenie G. Śląska, w wybranych ośrodkach Polski oraz z udziałem turystów zagranicznych i osób niepełnosprawnych. Wyniki badan były niezwykle pozytywne i wykazały m.in. (także w badaniach na G. Śląsku) pełną akceptację dla przyjętego podziału chronologicznego i skupieniu się na historii XIX i XX wieku.

7.            Wystawa muzealna jest odrębnym i posiadającym własne zasady konstrukcji tworem intelektualnym i artystycznym i może mieć tylko jednego autora, który przyjmie odpowiedzialność za jej kształt.

Wystawy muzealne są subiektywne, tak jak historia. Jak mawiają historycy, jest tyle historii ile osób, które ją opowiedziały. Muzeum w poczuciu odpowiedzialności i wiedzy, a także w oparciu o obiekty i scenariusz, który wyłoniono w drodze konkursu, przygotuje  ją  według  najlepszej swojej wiedzy i w oparciu o współczesne badania.

8.            Wystawa nie jest narracją podręcznikową, linearną, nie powinna być przedmiotem ustaleń posiadających cechy kompromisu politycznego, parytetowego podziału treści, czy proporcjonalnego udziału geograficznego.

9.            Wystawa w nowym Muzeum Śląskim jest wystawą historii Górnego Śląska, a nie WOJEWÓDZTWA ŚLĄSKIEGO

10.          W trakcie tzw. dyskusji na temat wystawy napisano, iż  cyt.” (…) w Muzeum musi być jak w kinie (…)”. W muzeum nie musi być jak w kinie; Muzeum ma własne środki wyrazu i metodę.

11.          Istotnie, jak napisał w interesującym tekście red. Piotr Legutko,  „Kto zapanuje nad emocjami dotyczącymi przeszłości, ten może przesądzić o przyszłości”. W mojej ocenie definiuje to istotę poszukiwań dla najlepszych treści scenariusza wystawy.

I na koniec.

Dziękuję wszystkim pracownikom Muzeum Śląskiego, współpracującym z nami badaczom i ekspertom, wreszcie Jury konkursowemu. Trud tego zespołu, jego profesjonalizm daje mi pewność, że wystawa, której tak wielu oczekuje, a której tak wielu się obawia i której do tej pory nie było w polskim muzealnictwie  (wystawy historii Śląska są prezentowane tylko poza granicami kraju), pokaże Górny Śląsk, jako miejsce o wyjątkowych losach, zarówno tym, którzy tej historii nie znali, jak i tym, dla których Górny Śląsk jest ich małą ojczyzną, i którzy na opowiedzenie tej historii czekali od wielu pokoleń.

Dziękuję za uwagę

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *