O tym jak to czeski fotograf wpadł z wizytą do Kielc (i zostawił tam kilka zdjęć)

Co jest najważniejsze w życiu?

Przeżyć.

Jan Saudek, czeski fotograf

 

Czeski fotograf w Kielcach

Pisałem już o nim na swoim blogu, recenzując, a może raczej informując o filmie „Fotograf”, który mając premierę 8 lutego 2015 r. przypomniał czeskiej (i nie tylko) publiczności o istnieniu Jana Saudka.

Czeski fotograf jak lubi o sobie mówić (tak też zatytułował swój reportaż ze spotkania z nim Mariusz Szczygieł w II tomie esejów-reportaży z Czech w: „Zrób sobie raj”, 2010) ponownie i ze świadomością znaczenia własnego dorobku, od kilku lat skutecznie pozostaje w centrum zainteresowania mediów, tabloidów i czeskiej kultury masowej.

Dla tej ostatniej jest nie tylko wybitnym (a na pewno skandalizującym) fotografem. Przede wszystkim  – szczególnie po 1989 roku – pozostaje atrakcyjnym obiektem pozaartystycznych spekulacji. Kolejne żony, setki kochanek (nie inaczej jak u Nobuyoshi Arakiego i w obydwu przypadkach równocześnie modelek fotografów), których liczba rośnie wraz z wiekiem Saudka (ma ponad 80 lat) w postępie niemal geometrycznym. Nie tak dawno Czechy żyły  kontrowersyjną i pouczającą historia jego relacji z Sarą Saudek (Saudek po ślubie z synem Jana z pierwszego małżeństwa), w wyniku której stracił niemal całkowicie kontrolę nad znakomitą częścią swego dorobku artystycznego po 1959. Ten rok był ważny w jego biografii. Wówczas to  stał się posiadaczem (używanego do dzisiaj) aparatu fotograficznego  FLEXARET 6×6.  Dla jasności fotografią Saudek zajmował się nieco wcześniej. Jak sam przyznaje swoje pierwsze zdjęcie pokolorował już w 1951 roku.

Jan Saudek po kilku latach  (ostatnią wystawę monograficzną miał w Polsce w Tarnowie, w 2013 roku) powraca do Polski (tym razem do Kielc, do Galerii Winda) prezentując swoje prace począwszy od tych wczesnych jak ikoniczny w jego twórczości „Żywot” z 1966, czy pełen intymistycznego ciepła i napięcia portret rodziny z 1965, aż po fotografie z końca lat 90-tych 20. wieku (jak np. Tancerka/Krowia parada (b.r.).

Istotną cezurą pozostaje i na zdjęciach, i w jego twórczości, rok 1972 gdy w tle, w drugim planie jego zdjęć pojawiła się słynna odrapana, brudna i obłażąca z kolejnych warstw farby ściana. Z oknem, a potem bez. Ścian było zresztą wiele. To one w jakimś sensie (podobnie jak retusz barwny zdjęć) nawet najbardziej skandalizującym, artystycznie i treściowo odważnym fotografiom nadawały tego odrealnionego, „saudkowego” charakteru i metafizycznego nastroju.

Na wystawie nie brak prac o symbolicznym wymiarze (dyptyk z miejscem, w którym  Saudek wykonał fotografie pod tytułem „Hey Joe”, 1979/1989) i tego nurtu w jego fotografii, który jest dyskursem na temat seksualności człowieka, zmagania z trapiącymi nas namiętnościami i rolami społecznymi, którym nie zawsze (jak sam Saudek) potrafimy sprostać.

Zdjęcia Saudka są także (a może przede wszystkim) odzwierciedleniem poglądu Saudka, że sztuka to bzdura/ogłupienie (Umeni je blbost). To przeinterpretowana rzeczywistość, w której dzisiaj łatwo o pozór tego co jest, a co nie jest oryginalne. W opinii Saudka to co ma znaczenie i wartość to autentyczna ekspresja, poszukiwanie form i znaczeń. Pytanie przez artystę samego siebie „po co” i „dlaczego” tworzy. Sensem fotografii i ekpresjii jest  w jego opinii znajdowania piękna także w tym, co pozornie nieproporcjonalne, odrzucające i wzgardzone. Jak owe ciała modelek, których niemal dosłowna „mięsistość” i materialne przerosty nadają im odrealnioną (za sprawą barwnego retuszu)  sankcję estetyczną. Dzięki niej zapewne mieszczą się w szerokim pojęciu tego, co kształtuje otwartą definicję współczesnej sztuki(?), fotografii.

Daleko, daleko w tle jego twórczości tkwi doświadczenie Holokaustu i strachu przed śmiercią. jej oswajanie.  Odpowiedzią była i pozostaje potrzeba kształtowania obrazu jako metafory życia, jako  brutalnej i dosłownej pochwały witalności, sił rozrodczych. Świata Jej i Jego beznadziejnie i szczęśliwie ze sobą splecionych i na siebie skazanych. Czasami zaklinanie śmierci to niecodziennie potraktowane wątki eschatologiczne. Jak ten na pozro oczywisty jakim jest obecna na zdjęciach czaszka  jego nieżyjącego brata bliźniaka… Dwa światy i relacje ambiwaletne, skrywające się za pozornie oczywistym ciałem modelek i rekwizytów.

Wystawa (otwarta z udziałem Saudka co nie jest normą w jego przypadku), potrwa do końca lipca br.

To nie jest oczywiste, że na wystawę Saudka jedzie się do Kielc, ale skoro już tam się znalazła (czego szczerze gratuluję), to warto odbyć tę podróż, by zobaczyć  prace czeskiego fotografa w naprawdę szerokim wyborze. Szczęśliwcy i majętni będą wybrane prace mogli kupić (są na sprzedaż, ceny zasadniczo powyżej 12 tyś. złotych). Ci ogarnięci pasją i potrzebą prostego poznania ( i z ich obecności mam nadzieję Jan Saudek cieszyłby się najbardziej), jak również ogarnięci (niezdrową?) ciekawością  spotkania z jedną z ikon czeskiej fotografii, powinni się tam wybrać. Warto.

Katalogu niestety już nie ma (odsyłam rozczarowanych do monumentalnego dzieła Saudek, wydanego w 2009 r. przez Slovart), ale nagrodą jest to, że wejście na wystawę jest bezpłatne i fotografii jest naprawdę wiele. Aranżacja wystawy i zamysł scenariuszowy nie wyrasta ponad przeciętny, ale na szczęście prace Saudka bronią się i oskarżają same. To wystarcza.

Saudek bywa prowokacyjny, obrazoburczy i o czym sam wie, czasami porusza się na obrzeżach pornografii lub świadomości tego, że to co tworzy może być za taką uznane. Poza wszystkim potrafi też być dowcipny. Podobnie było w Kielcach. Za swoje liczne bon mots jest uwielbiany przez czeską publiczność. Lubią go, nawet jeśli go odrzucają.

Pytany o to, co najcenniejszego mamy w Polsce, za największy nasz skarb uznał… kobiety oczywiście. Najpiękniejsze, bo do ich stworzenia Stwórca miał się, jego zdaniem, najbardziej przyłożyć.

Nie wiem co na to Czeszki, ale chyba nie ma to większego znaczenia. Jeśli są brzydsze od Polek, to Saudek od dekad wyręcza w tym dziele boskiego demiurga i każdą z nich, we właściwy sobie sposób czyni pięknymi. I za to, część jego czeskiej i nie tylko  publiczności na pewno go po prostu kocha. Inni cenią. Nikt nie pozostaje obojętnym.

 ***

Co: Jan Saudek. Wystawa fotografii

Gdzie: Kielce, galeria Winda

Kiedy: do końca lipca 2015 r.

Wystawa w Galerii Winda

 Fragment wystawy Jan Saudek (Galeria Winda)

Życie, J. Saudek (fragment zdjęcia z 1966)

Marie, J. Saudek (1974)

New York, New York J. Saudek  (fragment) Homage to Saudek (na podstawie zdjęcia J. Saudka)

Fragment zdjecia Trzy kolory, J. Saudek

"Miejsce gdzie wykonałem zdjecie "Hey Joe!" trzydzieści lat później, J. Saudek (1989)

Jan Saudek. Fragment wystawy (Galeria Winda, Kielce)

Macierzyństwo, J. Saudek (fragment)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *