Podróż (7). Osierocona ziemia

No-Lemko-Land. Osierocona ziemia.

Nie zamierzałem o tym pisać. To była podróż do miejsc, z których wiele ma inne nazwy, niż jeszcze 70 lat temu. Nostalgiczny i czasami smutny widok opuszczonych cmentarzy, cerkwi zamienionych na kościoły katolickie. Te mimochodem zdarzające się odkrycia sprawiają, że pojawia się pytanie co tutaj się stało? Jaki jest powód tej zmiany? Skąd jaskrawe kolory fasad domów przypominających te „wykradzione” z carskich wrót, na które ktoś się zapatrzył w nabożnym lub zupełnie świętokradczym zapatrzeniu?

Pejzaże i dawne cerkwie (dla rzetelności narracyjnej należy dodać, że te spotykane przeze mnie najczęściej znajdowały się naprawdę w doskonałym stanie) przynależą w wyraźny sposób do jednego świata. Czasami jego częścią i dopełnieniem są ocalone tu i ówdzie dawne domostwa i zagrody. Niektóre, jak w poemacie Władysława Grabana, podparto kołkiem, by dać im szansę dotrwania do kolejnej, ostatniej wiosny.

Los Łemków powinien być i może przestrogą. Cena, jaką ponieśli za bycie mniejszością, za kultywowanie nieostrej odrębności okazała się bardzo wysoka. Łemkowszczyzna jest dzisiaj wyłącznie wspomnieniem Łemków. W warstwie symbolicznej wygląda to gorzej od tego wszystkiego, co widziałem w rezerwatach Indian. Tam zostali ludzie i ich utracona tradycja, którą jeśli chcą, odzyskują, rekonstruują. Tutaj nie ma Łemków. Są cmentarze dające dowód na to, że istnieli, że okrutna historia ich wywiezienia, ich wydziedziczenia nie jest gotycką powieścią grozy z morałem. To nawet historia, która swojego prawdziwego i uczciwego morału się nie doczekała. Przez szczeliny ocalonych domostw i kapliczek, niczym memento, przeciska się wizygocka opowieść o Śląsku, jak powiedziałby autor „Fado”…

Słyszę od spotykanych tu ludzi, że Łemkowie i ich potomkowie, ci z Pomorza i tzw. Ziem Odzyskanych powracają. Przyjeżdżają i ci zza oceanu, choć nie każdego spotkał los i szczęście Andy Warhola. Oglądają opuszczone siedliska, przeczesują lasy, w których były ich domy. Znajdują cerkwie, fragmenty piwnic, bywa że przydrożne krzyże i kapliczki (lubujące się tutaj w kolorze niebieskim) i… sady. Te ostały się najdłużej. Przybysze krążą, wspominają, wyjeżdżają. Do korzeni się wraca. Wiedzą to najlepiej ci, którzy je utracili lub którym je odebrano.

W Tyliczu przypadkiem dostaje się na cmentarz mieszkańców sprzed 1945 roku. Właściwie to trudno powiedzieć kiedy przestano tutaj chować ludzi, bo daty na grobach, dziwnie i gwałtownie urywają się na roku 1945, 1946. Potem nic. Jest jedynie ten Chrystus z przetrąconym ramieniem, wciąż pilnujący grobu Bożenki… z 1943 roku. Szum trawy porastającej cmentarz kołysze i uspokaja myśli.

To taka ziemia, gdzie – jak wspomniałem – część nazw uległa zatarciu, miejsca i krzyże straciły swoje symboliczne konteksty. Dziś po prostu są. To czasami za mało.

Niektóre z gór i wzniesień zachowały historyczne nazwy. Neutralne, choć intrygujące. Pobudzają wyobraźnię nowych przybyszy. Jak te oryginalnie brzmiące w Tyliczu. Wzgórze Szubienica, czy Łaska. Z tego pierwszego roztacza się przepiękny widok na okolicę i nawet jeśli było to miejsce przeklętych i wyklętych, to dzisiaj nie ma to już żadnego znaczenia.

Z Szubienicznego wzgórza widać współczesną, usypaną z kamieni Golgotę. Patrząc na nią z sentymentem wspominam drogi krzyżowe i Golgoty spotykane na Śląsku. Także ze względów estetycznych. Ta, z tamtymi nie ma nic wspólnego. Obawiam się (z kilku powodów), że nagle rozsypie się, jak kamienie, z jakich w nieładzie ją zbudowano. I nie dotyczy to wiary w zdarzenie na Golgocie, a raczej to, co z faktem tym uczyniono tutaj. Polak- Katolik. To chyba zbyt wąska kategoria, by każdy znalazł tutaj swoje miejsce.

Ziemia zarastających ścieżek polnych i lasów pochłaniających pola. Jest pusta nieco. A może dlatego wciąż warto ją zobaczyć?

Zdjęcia barwne, bo kolor dobrze dopełnia obraz tego miejsca.

Pejzaż

Ziemia Łemków (okolice Wojkowa) Przed sianokosami (Wojkowa)

Okolice Wojkowa

 W drodze (kierdel; okolice Muszyny)

Kładka (okolice Tylicza)

Domy

Dom przy ulicy Krótkiej (Tylicz)

Chorągiewka (Tylicz, fragment rynku)

Znak (szczyt domu w Tyliczu)

Pejzaż (okolice Tylicza)

Cerkwie, cmentarze 

Dawna cerkiew w Wojkowej

bez tytułu (Wojkowa, drzwi d. cerkwi)

 Święci (ambona w cerkwi w Muszynce) Carskie wrota (fragment, d. cerkiew w Muszynce)

Różańce (cerkiew w Muszynce)

bez tytułu (d. cerkiew w Tyliczu)

Ludzie tej ziemi (cmentarz w Tyliczu)

Łemkowski Christus (Tylicz, grób Bożenki)

Grób w Wojkowej (dawny cmentarz łemkowski) Dawny cmentarz w Wojkowej

Cmentarz zydowski w Muszynie

Golgota w Tyliczu

Droga na Golgotę (Tylicz) Golgota (Tylicz) Ukrzyżowanie (szczyt Golgoty; Tylicz)

Bez tytułu

Osty (Tylicz)  W cieniu (okolice Tylicza)

Lasy (bo domów już nie ma) (okolice Tylicza)

Pożegnanie lata (Tylicz)

2 komentarzy do “Podróż (7). Osierocona ziemia

  1. Garść konkretów do pana nostalgicznie-literackiego tekstu.
    Cmentarz, na który Pan trafił, to nie cmentarz łemkowski, tylko tzw. „Stary cmentarz”, rzymskokatolicki. Cmentarz łemkowski leży przy Cerkwi, obecnie jest to cmentarz parafialny, są na nim jeszcze groby sprzed wysiedlenia, może zauważył Pan, że jednak czasem palą się tam znicze, ktoś położy kwiaty.Żyją jeszcze sąsiedzi, czasem rodzina, więc pamiętają.
    Teren po Parafii greko-katolickiej w Tyliczu przejął PGR.A potem państwo polskie sprzedało prywatnym właścicielom.
    Tylicz przed II wojną był zamieszkany przez Łemków, Polaków, Żydów -i to po tej ostatniej nacji, nie zostało zupełnie NIC, poza nielicznymi zapiskami, śladem w starych arkuszach szkolnych i symbolicznym nazwiskiem na tablicy Grobu Nieznanego Żołnierza na okolicznym cmentarzu.
    Łemkowie cały czas istnieją w Tyliczu, przetrwały zwroty i określenia używane w potocznej mowie, nawet wśród młodych. Ci, którzy zostali, rodziny Polskie i mieszane, pamiętają o przeszłości, ale nie koniecznie chcą o niej mówić.W niektórych domach świętuje się podwójnie. Czasy okupacji i powojenne, to bardzo trudny okres, szczególnie na takich terenach, jak Łemkowszczyzna. Trzeba bardzo uważać, by nie skrzywdzić kogoś pochopnym osądem.
    Pamięć o poprzednikach przejawia się w listopadowych wypominkach za zmarłych, gdzie słyszy się wiele nazwisk i imion brzmiących z „łemkowska”, a często słyszy się wezwanie „za wszystkie dusze z tego placu”.
    Piękne, zabytkowe Cerkwie przetrwały dzięki opiece Polaka-Katolika.
    Mieszkam w tej okolicy od 15 lat, nieraz zastanawiam się, kto mieszkał na miejscu wykupionym od gminy, Polak, Łemko a może Żyd? Kto to wie….
    Pozdrawiam.

    1. Dziękuję za tak obszerny komentarz. Owszem, mam perspektywę wędrowca. Dość uważnego, bo zakladam, ze nigdy tam już nie powrócę. Nie wiem, dlaczeg, ale tak myślę, więc łapię każdy szczegól i obraz, nie pytam o intepreptację, gdy (czasami) nie ma już więcej czasu. Serdecznie pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *