Poruba, śląska Nowa Huta…

Topografia

Wiem, że takie uproszczenia są fatalne, zbyt publicystyczne, ale prawda jest też taka, że Poruba, od 1957 r., dzielnica Ostrawy, leży na terenie Śląska Opawskiego i w tytułowym stwierdzeniu nie ma (w tym jego fragmencie) przesady, czy nadużycia.

Komunistyczne utopie

Jego druga część może budzić nieco większe kontrowersje, ale… tak naprawdę czy mówimy o Porubie, Nowej Hucie, czy Eisenhüttenstadt (dawne NRD), to za każdym razem odnosimy się do tworów architektonicznych o podobnym rodowodzie planistycznym, społecznym, no i może przede wszystkim politycznym.

Powstawały mniej więcej w tym samym czasie. Śląska Poruba (pol. Porębka) w 1951 r., Nowa Huta w 1949, Eisenhüttenstadt niejako na raty, zaczynając od wdzięcznie brzmiącego Stalinstadt w 1950 r. (nie śmiałbym się, że „takie rzeczy to tylko w NRD”, pamiętając o polskiej zmianie nazwy miasta Katowice na Stalinogród w 1953 roku…).

Wszystkie wyrastały z tej samej ideologii i negacji dotychczasowego ładu społecznego (także w sferze symbolicznej, gdy konfiskowano tereny pod ich budowę), choć jak widać analizując architekturę tych trzech miast, posiadały w każdym przypadku swój lokalny koloryt i formy, które (historycznie, kulturowo) preferowały i (do pewnego stopnia) powielały elementy narodowe.

Czesko – śląska Poruba miała być nowym centrum Ostrawy, a w istocie początkiem nowego miasta dla nowego społeczeństwa  zrodzonego na gruzach dawnego porządku społecznego. W warunkach czeskich ładu skrajnie nieokrzepłego, bo wyrastającego z przejęcia władzy przez komunistów w lutym 1948 roku.

Wymienione tu miasta budowano w każdym przypadku tak naprawdę i w pierwszej kolejności na potrzeby zlokalizowanego w ich pobliżu przemysłu ciężkiego. Tego instrumentu przeobrażania społeczności rolniczych i tradycyjnych, w świadome (jak chciała tego propaganda) masy robotnicze – owych strażników i beneficjentów nowego ładu cywilizacyjnego (czy utopii raczej).

Architektura tyleż miała być nowa (choć do bólu tkwiąca w historyzujących i łatwych do zrozumienia formach), co przede wszystkim sankcjonować komunistyczny ład społeczny, zaprowadzony w każdym z tych państw metodą zastraszania, zamachów i pod łaskawym butem sowieckiego protektora.

Patronat polityczny oznaczał przeniesienie na grunt państw satelickich doktryny sztuki i architektury socrealistycznej (wypracowanej w Sowietach po 1934 r.; w Polsce ogłoszonej w Szczecinie na słynnym zjeździe literatów w 1949 roku), która w sferze artystycznej oznaczała zerwanie z jakąkolwiek awangardą (także tą architektoniczną) i przejście na pozycje konserwatywne, tradycyjne.

W praktyce sprowadziło się to do tego, że w architekturze, analogicznie jak w ZSRR, oparto się na formach monumentalnych, klasycyzujących i „renesansowych” (czas i pewne przejawy tego okresu definiowane jako postępowe, znalazły bowiem uznanie w oczach doktrynerów tego nurtu).

Architekturę przeskalowywano stosując porządek kolosalny (zwany też palladiańskim). Jest stałym elementem kształtowania fasad domów np. w Porubie, gdzie kolumny na każdym rogu Głównej Alei rączo wybiegają w górę na całą wysokość elewacji.

Styl ten, w warstwie dekoracyjnej, operuje uwspółcześnioną rzeźbą i dekoracją figuratywną, w której radosne putta (niegdyś renesansowe), zastąpione zostały przez nieco podstarzałe i dostojne dzieci nowego systemu społecznego. Dzieci dojrzalsze, z ducha chłopskie, jednak świadome swoich potrzeb (zawsze małych) i zadań (ogromnych) na rzecz społeczeństwa, które przed nimi są stawiane. Wiele takich scen i obrazów znajdziecie w Porubie również.

Poruba – Nova Ostrava

To miasto jest jak ze snu George’a Haussmanna i Józefa Stalina w jednym.

Szerokie ulice. Główna Aleja to oczywiście niegdysiejsza Aleja Lenina, która prowadzić miała do niezbudowanego nigdy uniwersytetu Stalina, na planach przedstawionego jako budynek wyposażony w piękną niebotyczną iglicę.

Do tego ogromne place i ronda, a wszystko po to, by sprawować w istocie totalitarną kontrolę nad tym idealnym miejscem do życia. Utopia socjalistyczna, o tyle podobna do każdej innej jaką wymyśliła, że nigdy jej nie zrealizowano. Widać to także na planach i szkicach Nowej Ostrawy (Poruby) z początku lat 50.tych i… tego, co z tych planów zrealizowano.

Jak jeździć, to tylko na kole…

Ciekawym spostrzeżeniem jest to, że prawdopodobnie nie zakładano w ogóle rozwoju indywidualnego transportu samochodowego. Dzisiaj, to zielone miasto, jak piszą o nim w przewodniku, jest może zielone i na pewno dobrze przewietrzone (lokalizację Poruby w tym miejscu uzasadniano względami ekologicznymi, właściwą różą wiatrów, która pyły i zanieczyszczenia z Ostrawy, przenosiła w inne kierunki, oszczędzając Porubę i jej szczęśliwych mieszkańców).

Jest więc wietrznie, ale wystarczy udać się na podwórka i dziedzińce wielkich kamienic i bloków zamieszkałych przez setki mieszkańców by zobaczyć, że nie ma żywcem miejsca by móc gdzieś zaparkować… (a dzieci, by pograły w piłkę lub pobawiły się w chowanego). Pozostaje rower i szerokie ulice miasta.

Symboliczna w tym sensie jest grupa rzeźbiarska, która nas wita u wrót Poruby, umieszczona ponad socrealistycznym łukiem tryumfalnym (ulica Na łuku). Zobaczymy tam robotnika prowadzącego rower właśnie i  witającego się ze swoją rodziną. Dzisiaj rowerów w Porubie raczej jak na lekarstwo (każdy chce mieć samochód?), no ale może to taki dzień był, że ich nie widziałem.

Świat pałacu pracy

… napisał o Porubie Martin Strakoš (2005). Może to właściwy trop interpretacyjny?

Poruba skrzy się motywami dekoracyjnymi czerpiącymi z tradycji renesansowej, miejskiej i pałacowej. Sgraffitową dekoracją i tralkami, balustradami wyrastającymi ponad gzymsy budynków.

Cytatów z architektury pałacowej i czeskiej jest wiele. Domy mieszkalne to ogromne lub znaczne pałace miejskie, a ich boniowania nawiązują do architektury północnych miast włoskich XV i XVI wieku. Przypominają o tym właśnie owe boniowania, ozdobne szczyty, portale wejściowe.

Lud robotniczy, wprowadzany już do mieszkań wiosną 1955 roku miał prawo odczuwać (jeśli w ogóle postała mu w głowie myśl taka) sprawiedliwość dziejową, że oto teraz jego udziałem jest awans społeczny i przejście z domów drewnianych, wilgotnych i traktów topiących się w wiecznym błocie, na ulice jasne, nocą oświetlone i do domów, gdzie i woda i gaz, i toaleta.

Tego ostatniego elementu nie można oczywiście tutaj prześmiewczo lekceważyć. Czytając wspomnienia dziecka z tego czasu (Ivo Kaleta, Poruba), widzimy i u niego ten rodzaj zachwytu nad aurą nowego miejsca i innych ludzi tu spotykanych. Onieśmielenie widokiem ulic, przy których nocą latarnie jak lampiony świeciły i świat, także w jego pojęciu, wyglądał jak zaczarowany i nierealny…

Dzisiaj

Poruba od 2003 roku objęta jest ochroną konserwatorską. Czasy zawstydzenia tym, że istnieje „coś takiego”, powoli mijają. Oczywiście fenomen miasta socrealistycznego oswoili najpierw badacze z tak zwanego Zachodu. Miejscowi nie mieli dość wyobraźni i odwagi. Miasto po raz pierwszy odkryto dla świata w latach osiemdziesiątych 20. wieku. Nie dziwi mnie, że wśród zachwyconych Porubą dominowali (wtedy) Francuzi.

Wiele rzeczy ocalało, a przechodniów wciąż straszą przeogromne sklepy, które trudno wypełnić towarami (rodzaj ironii, że powstawały w czasach niedoborów rynkowych).  Inne (pewne za sprawą ówczesnych materiałów budowalanych i ich jakości) popadają w ruinę. Dotyczy to m.in. wyrzutni powietrza ze schronów (musi być ich tutaj wiele), czy nawierzchni chodników, ulic, często w bardzo złym stanie (choć nie pojmuję dlaczego zastępowanych betonowym ersatzem)…

Są też miejsca obłaskawione przez mieszkańców, ceniących sobie inny charakter miejsca, jego lekkie „oderwanie” od rzeczywistości i zakładających w cieniu wysokich kamienic-pałaców przydomowe ogródki skalne…

Na obrębie miasta powstawała w latach 60-tych modernistyczna architektura masowego budownictwa i tam jest równie interesująco…

Poruba, w dole toczy swoje wody Porubka (kąpiel zabroniona), a na iglicy wieży przy ulicy Na łuku nieczytelny symbol tych, co przyszli tutaj za chlebem… i pragnieniem zbudowania nowego świata (który to już raz taka próba?)

[materiał zdjęciowy będzie wkrótce uzupełniony i poszerzony]

 Grupa rzeźbiarska nad łukiem przy ulicy Na łuku (2015)

Detal grupy (rodzina?), Poruba, 2015

Dom przy łuku, Poruba 2015

Poruba, centrum-dawna aleja Lenina (Poruba, 2015)

Poruba. Łuk (przy Głównej Alei)

Poruba, fragment zabudowy (przy placu Głównym)

Dawna Aleja Lenina (obecnie Główna, Poruba 2015)

Upływ czasu... Domy przy dawnej alei Lenina (Poruba, 2015)

Nigdy dość pokoju... (dom, tzw. Wieżyczka; Poruba 2015)

Gzymsy i rynny... (Poruba, 2015) Tralki, balustrady... Poruba w zbliżeniu (2015)Meandry i boniowania (fragment dekoracji bloku mieszkalnego, Poruba, 2015)

Dom 'wieżyczka' (Poruba 2015)

Rzeczy obok, (Poruba lata 60-te, 20 w.)

Fragment elewacji, Fryz z motywami dziecięcymi (Poruba, 2015)

Symbol (zwieńczenie iglicy wieży przy ulicy Na łuku; Poruba, 2015)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *