Ślask jak Montana

Wciąż (część Czytelników może odczuwać znużenie tym tematem, więc obiecuję, że tej wiosny to już ostatni raz), zjeżdżając do doliny, w której rozłożona jest Opava, upajam się zapachem kwitnących jeszcze pól rzepaku. Ktoś ładnie powiedział, że te ukwiecone łany rzepaku, to zapach i smak miodu, i tego, co potem odczuwamy smakując plaster miodu w jesienny lub zimowy dzień. Mnie to skojarzenie przypomniało coś, co z perspektywy sięgających po horyzont pól na wzgórzach Bramy Morawskiej, wydało się bardzo znajome, choć tak bardzo odległe…

Był to jeden z tych upalnych dni w Montanie (USA), gdy choć dzień był gorący i suchy, wieczór był rzeźki, a powietrze, jak mawiają było ‘fresh & crispy’ (kruche i świeże).  I oto wędrując po rozległych polach tego stanu (Montana posługuje się sloganem Kraju Wielkiego Nieba – Big Sky Country), dokładnie w okolicy 20-tysięcznego Kalispell (przypominającego typowe miasto Dzikiego Zachodu z jedną główną ulicą i zasadniczo niczym więcej), wjechaliśmy na świeżo skoszone uprawy mięty…

Jej zapach był niezwykły. Otulał nas, otaczał, miało się wrażenie, ze można go kroić, jak onegdaj dobre zsiadłe mleko i pochłaniać łapczywie lub smakując (jak kto woli). Montana słynnie z kilku rzeczy. To na przykład choinki, które uprawiane tutaj na ogromnych połaciach stanu, trafiają do setek tysięcy (może milionów) domów w USA. To uroda National Glacier Park, jednego z najpiękniejszych parków narodowych USA, na pograniczu z Kanadą. Ale, tym czymś mocno związanym z Montaną, poza żyjącymi tutaj gwiazdami Hollywood (takimi jak Robert Redford, czy Jane Fonda), jest miejscowa mięta, uprawiana na potrzeby koncernów farmaceutycznych, kosmetycznych i – przede wszystkim – producentów gumy do żucia…  Ilekroć otwieram opakowanie takiej gumy (wiem, które z pewnością korzystają z zasobów pochodzących z Montany), przez chwilę przenoszę się na tamte pola, wraca ów moment i tamten zapach… Myślę, że podobnie już będzie od tego roku z miodem rzepakowym. Po jego otwarciu i posmakowaniu, skojarzenie z kwitnącym rzepakiem z okolic Opawy, będzie pierwszym, jakiego doświadczę…

Rzepakowe Sudice

Rzepakowe wzgórza

Niebiesko-żółte... Śląskie. Rzepakowe (pole)

 

5 komentarzy do “Ślask jak Montana

  1. Nie, moim zdaniem takie komentarze do codziennych chwil nie są wcale nużące, tym bardziej okraszone nawiązaniami do wspomnień. To także są kolory życia, ale człowiek, tym bardziej człowiek „miejski” ,zwykle je ignoruje, albo nawet nimi trochę pogardza. Ciekawe też ,bo większości ludzi rzepak śmierdzi :), tak jak aksamitki. Jeśli wypuścić się o tej porze roku na rowerze wśród pól i łąk, ma się zapewnioną całą paletę zapachów – od rzepaku , przez pierwsze ścięte trawy, młode zboże aż do dzikich bzów i konwalii. Co do mnie, nawet tzw.zapach wsi mi nie wadzi.:)
    A mięta u nas też rośnie znakomicie, w ogrodzie od jednej roślinki za chwilę jest cały zagon, chaszcze mięty…

  2. Cudownie opisane, bardzo zmysłowo. Czytając, czuję, jak mnie otacza słoneczna i miodowo pachnąca miękkość. Tak dobrze jest zatrzymać sie na chwilę i zachwycić aię czymś wokół nas. Zachwytem dziecka. Dziękuję!

  3. na marginesie, „crispy” to rześkie, w sensie chłodne, orzeźwiające; no chyba że kruche, bo się od niego kruszeje, z tą pogodą w Ameryce nigdy nic nie wiadomo 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *