Śląsk

Jestem niebezpiecznym i nieuważnym kierowcą, gdy podróżuję po Śląsku.

Rozglądam się nienasycony widoków i kolekcjonuję to co dostrzegam pośpiesznie wokół.

Chłonę miejsca i nastroje jak gąbka. Znaki przy drodze przestają mieć znaczenie. W ich miejsce wykreślam trasy znane i te odkrywane.

Droga i wędrówka jest jedynie pretekstem. Zapominam o celu.

To musi być miłość, skoro za każdym razem widząc miejsca raz już oglądane, odkrywam je na nowo i pozostaję w stanie zadziwienia, zdumienia i zauroczenia. Czy to nie stan beznadziejnego zakochania? Emocje, podobne do tych, gdy oglądałem je po raz pierwszy?

Widziane po wielokroć wciąż posiadają to coś, czego nie widziałem wcześniej i do tej pory. Ale czy naprawdę „nie można opowiedzieć więcej niż się widzi” (Henry D. Thoreau)?

Patrzę, rozglądam się  i nie mogę uniknąć opowiadania na nowo jednej historii za kolejną. Poszerzać to co zobaczone, o to co zapamiętane… No ale przecież ten sam Thoreau mówił o widzeniu, jako poznawaniu przez kontekst. Czy robie coś innego?

Śląsk oglądany. Naturą i kontekstem tego postrzegania jest miłość do Śląska?

Obrazy. Nowe? Stare?

Śląsk. Relacja.

[Świerklaniec, Tarnowskie Góry, Palac w Rybnej, 4 marca 2016 r.]

Symetria (Świerklaniec)

Monochromat w Neudeck (Świerklaniec)

Pejzaż Ruisdaela (Świerklaniec)

Smugi (Park w Świerklańcu)

Słońce jak księżyc... (Świerklaniec/Neudeck)

Anioł z Tarnowskich Gór

Lot na uwięzi (Tarnowskie Góry)

Porowatości i nieciągłości (Pałac w Rybnej) Medalion (Pałac w Rybnej)

Zaplątanie (Pałac w Rybnej) Ścieżka (Pałac w Rybnej)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *