Stare i nowe. Muzea modernizowane

Splendor muzeów dziewiętnastego wieku, wybrzmiewa w neorenesansowych przestrzeniach Muzeum Narodowe w Pradze. Muzea, obok dworców kolejowych, teatrów i ratuszy stały się synonimem rozwoju cywilizacyjnego i społecznego swoich czasów. „Pałace cywilizacji”, jak o nich mówiono i pisano,  dawały obraz kondycji i nieograniczonych już (jak sądzono) możliwości człowieka. Jednostki poznającej, porządkującej swoją wiedzę o otaczającej go rzeczywistości i w jakimś stopniu zafascynowanej zdolnością panowania nad nieokiełznaną naturą świata. Czas pary i elektryczności wyciskał swoje piętno na funkcjonowaniu muzeów, choć – czego dowodem wzniesiony w 1900 roku gmach Muzeum Narodowego w Pradze, preferując nobliwy kostium historyzujący i związane z nim dekorum formalne, nowoczesność z trudem wkraczała do tych budynków. Prąd, oświetlenie elektryczne nadal traktowano jak znak nowych czasów i bywa, że ekstrawagancji. Minione (w warstwie architektury), koegzystowało z nowym. Sytuacja ta przypomina mi losy teatru miejskiego w Krakowie, obecnie im. Juliusza Słowackiego, który choć wyrastał z tradycji formalnych II polowy XIX wieku (a zatem i Garniera, i tradycji wiedeńskiej (i generalizując Europy Środkowej), był pierwszym budynkiem publicznym oświetlanym elektrycznością w całym Krakowie! Gdy go otwierano w roku 1893, musiano zbudować specjalny budynek (znajdujący się dziś za teatrem i mieszący jego małą scenę), który by tę energię wytwarzał. Żarówek nie chowano w abażurach (zostało tak do dzisiaj), by olśniewały światłem i estetyką szklanej kuli skrywającej rozżarzony drucik metalowy.

Praska siedziba Muzeum (zamknięta czasowo na czas remontu i rozbudowy od 2011 roku), budzi uznanie swoją kubaturą, rozbudowanym programem ikonograficznym, typowymi, ale ciekawie potraktowanymi rozwiązaniami formalnym i stylowymi nawiązującymi do podobnych obiektów tego czasu. Projekt Josefa Schulze uwzględnił umieszczenie w bryle budynku narodowego Panteonu, który  jak wiele podobnych tego typu realizacji na całym świecie (przypomnijmy losy i ideowe korzeni Pawilonu Muzealnego (Świątyni Sybilli) Księżnej Izabelli z Czartoryskich w Puławach), miał służyć kultywowaniu i przechowywaniu pamięci i pamiątek narodowych. Dzisiaj, uwspółcześniając opis funkcji tego miejsca, dodalibyśmy, iż to przestrzeń, która służy opowieści o niematerialnym, symbolicznym i duchowym dziedzictwie narodu (czeskiego).

Wnętrze Muzeum, do czasu zakończenia prac remontowych i rozbudowy muzeum (liczy 20 milionów zabytków i przestało być ekspozycyjnie wydolne) jest zamknięte. Skala i skomplikowanie prac jest ogromne. Wystarczy tylko powiedzieć, że gmach projektu autorstwa Schulze, zostanie połączony podziemnym pasażem z zaadaptowanym na potrzeby muzeum w 2006 roku, budynkiem dawnego Zgromadzenia Federalnego Czecho-Słowacji. To tylko część projektu. Innym wyzwaniem, typowym dla adaptacji przeprowadzanych obecnie na świecie, szczególnie w Europie (jak chociażby w amsterdamskim Rijksmuseum otwartym po wielu latach w 2013 roku) jest rozwiązanie problemów magazynowania zabytków i docelowo (co nadal nie jest rozwiązaniem typowym w Polsce) wyprowadzenia zbiorów poza siedzibę muzeum. Po pierwsze dla zyskania miejsca na cele wystawiennicze, po wtóre, dla zapewnienia bezpieczeństwa obiektów, dzisiaj z kilku powodów wymagających nowych rozwiązań (terroryzm, stan środowiska naturalnego, dostępność zabytków dla służb ratowniczych, by wymienić te najważniejsze).

Na końcu toczącego się projektu rewitalizacji i rozbudowy Muzeum Narodowego będzie przygotowanie, w dwusetlecie powołania dożycia Muzeum Narodowego w Pradze (15 kwietnia 1818 roku), nowej wystawy stałej historii Czech.  Zadanie trudne, złożone i wymagające odniesienia się Czechów między innymi do historii ruchu husyckiego, okresu międzywojnia, czy czasów komunizmu. Tematów, w różnym stopniu trudnych i interpretacyjnie kontrowersyjnych. Już teraz powstają pierwsze scenariusz i ogólne opracowania. Miałem okazję się z nimi wstępnie zapoznać. Są śmiałe, stawiają trudne pytania i gwarantują, czego Czechom szczerze życzę odnosząc to do porażki ekspozycji historii Górnego Śląska w nowym Muzeum Śląskim, że wystawa ta będzie stanowić nowe otwarcie w historiografii tego narodu.

Odwołań do historii wspólnej, czesko-polskiej będzie sporo, więc i dla nas projekt ten powinien być (nie tylko w zakresie pewnej metody konstruowania historycznej narracji muzealnej) interesujący. Obok tego, to po prostu ciekawy projekt inwestycyjny (o wartości 7 miliarda czeskich koron; to nieco ponad miliard złotych). Doświadczenia takich krajów jak Holandia (Rijksmuseum), wcześniej Francja (Luwr), Wielka Brytania (The British Museum), Niemcy (berlińskie Museuninsel, Pergamon) dowodzą, że to projekty będące zawsze lekcją nowych praktyk dla środowiska muzealnego i zdobywania doświadczeń w dziedzinie adaptacji historycznych obiektów muzealnych. Dzisiaj, bez modernizacji, te wspaniałe gmachy są raczej niczym innym jak historią architektury muzealnej. Ich adaptacja do potrzeb współczesności, rachunku ekonomicznego, jest po prostu koniecznością. Wizytę w gmachu wykorzystałem, by trochę jak zza kurtyny obejrzeć i utrwalić architektoniczny splendor wystroju tego Muzeum, zanim jeszcze bardziej (to możliwe?), rozbłyśnie, na nowo.

DSC_5233Schody, schody... Fragment klatki schodowej staergo gmachu Muzeum Narodowego w PradzeStary gmach muzeum  w odbiciach Nowego pawilonu (adaptacja z 2006 roku)Panteon. Przygotowania do podpisania współpracy trzech muzeów (w Opawie, Brnie i Pradze) na 200-lecie muzealnictwa na Ziemaich CzeskichKlataka schodowa Starego Gmachu Muzeum w odbiciach kandelabrów...Westybul Starego Gmachu Muzeum. Za drzwiami Plac Wacława

4 komentarzy do “Stare i nowe. Muzea modernizowane

  1. Niezwykłe! Dziękuję za przybliżenie mi tej instytucji i jej uroku. Przypomnienie celów, dla jakich powstawały muzea w XIX wieku, również jest bardzo istotne. Mogłabym ten tekst polecać studentom do czytania.

    1. Dziękuję, będzie mi miło, jak studenci się pochylą, a w konsekwencji tego na nowo i może życzliwiej postrzegać będą muzea.

  2. Skad Ty to wszystko pamietasz i trzymasz w glowie… Jak zwykle lekki i ciekawy text pobudzjacy chec odwiedzenia Pragi. Mialem zreszta tam byc jakies 3 lata temu, ale moja Pani sie nie zebrala, hotel przepadl i Praga sie oddalila… Warto jechac?

    1. Tak. Pisanie więcej chyba nie ma sensu (tzn. pisanie dlaczego). Praga jest warta czasu i uwagi. Ja na pewno wrócę

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *