Świat ignorantóf

Wracam z tego „nadmorza” i co znajduję?

Z jednej strony nieprofesjonalny, miałki tekst Krzystyniaka Andrzeja, w tygodniku „Do kitu” („Kolejny sukces kulturkampfu”, w: Do Rzeczy., z 4 maja 2016 roku), w którym (powtarzajac wciąż to samo) rozciąga przed czytelnikami wizję zagrożeń płynących z tego, że ktoś poza nim (i jego środowiskiem) ma prawo do mówienia o historii Górnego Śląska.

Tekst jest na tyle nieprofesjonalny, że jego autor (nota bene pełnomocnik Sekuły Mirosława do sprawy obecnej wystawy historii Górnego Śląska, pod którą nie miał nawet odwagi się podpisać, gdy ją wreszcie otwierano w czerwcu 2015 roku), nie potrafi nawet ustalić daty, od której objąłem obowiązki dyrektora Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu (bo nie od 1 kwietnia 2016 roku, jak błędnie napisał). Marny warsztat dzienikarza, tym bardziej historyka… Smutne.

Szkoda też nie pochylił się nigdy wcześniej nad realnymi problemami Muzeum Górnośląskiego (jak kwestia jego doinwestowania, perspektyw rozwojowych), lecz nad wirytualną, wymyśloną przez niego  i nieistniejącą wystawą… No, ale w muzach trzeba bywać i coś o nich wiedzieć. A w tym bytomskim na przykład chcemy rozwijać kolekcję sztuki współczesnej, zająć się unowocześnieniem istniejących ekspozycji (historii naturalnej i archeologicznej) itd… Same nudy z perspektywy żądnego sensacji dziennikarza-historyka…

Zatrzymałbym się zatem nad owym tekstem nieco dłużej, ale jak kiedyś już napisałem, nie będę temu politykowi(?), historykowi (?) poświęcał więcej miejsca na moim blogu niż to konieczne by zamknąć tekst puentą.

Raz, bo o tym co potrafi i co myśli można się było łatwo przekonać oglądając audycję red. J. Pośpieszalskiego, w doskonale znanym mi programie Warto rozmawiać (ktoś słusznie zauważył, że raczej powinien on nosić tytuł Warto zagadać lub zakrzyczeć… rozmówcę o innych poglądach niż te redakcji), wyemitowanym 3 maja 2016 roku. Tekst powtarzany przez niego jak mantra, że jest tylko jedna i słuszna historia Górnego Śląska (jego własna oczywiście), kłóci się znakomicie z obecną we współczesnej historiozofii koncepcją historii prywatnej, osobistej i pogodzenia się z jej poznawczym i interpretacyjnym spolaryzowaniem.

Dwa, bo A. Krzystyniak, kreowany lub kreujący się na znawcę historii G. Śląska, nie zrozumiał najważniejszego podczas tego programu (nie on jeden zresztą).

Nie mógł lub nie potrafił zauważyć, iż podobnie jak współczesna historia Polski musiała przejść swoistą od-PRL-yzację (i słuszne przywrócenie pamięci zdarzeniom i osobom z historii tej wykluczonych), tak coś podobnego i równie oczywistego (na co wskazywałem już uwagę podczas wystąpienia w Sali Sejmu Śląskiego w 2012 roku) musi i powinno stać się z historią Górnego Śląska. To wciąż prawda, która okazuje się zbyt trudna dla tego historyka. No, ale raczej każdy kto uczestniczył w tym programie wie też, że nie o dyskusję merytoryczną w nim chodzi, lecz o tworzenie podziałów i piętnowanie. Na wajszychnajszych, na dobrych i złych. Taka estetyka i treść. Przyjmując zaproszenie warto o tym pamiętać.

Górny Śląsk wymyślony i opisany onegdaj w tym „wymyśleniu” przez śp. Michała Smolorza wciąż czeka na swoje odkrywanie. A póki co, w miejsce dalszego komentarza, zostawiam taki napis gdzieś od/znaleziony nad polskim morzem.  Bo Górny Śląsk, to ziemia wciąż nieogarnięta przez niektórych i  nieznana. I niekoniecznie mowa jest tutaj o dzieciach…

bez tytułu

Komentarz do “Świat ignorantóf

  1. Nigdy nie zrozumiem jednej sprawy: dlaczego wszystkie inne grupy etniczne w Polsce mają prawo do własnej kultury, własnego języka… górale, kaszubi byli i są wspierani. Na całym świece ludzie mogą pielęgnować swe tradycje, być dumni z nich – tylko nie górnoślązacy. Bo oni to nie prawdziwi polacy. (Ale autonomii nie dostaną!) Kraj wydojono po drugiej wojnie światowej – węgiel, stal, przemysł ciężki – wszystko szło na odbudowę Polski. Górnoślązak pracował jak głupi, w kopalniach, w hutach, ludzie szybko umierali po tej ciężkiej pracy, przyroda i kraj cierpiały przez zanieczyszczenie. Co za to otrzymywali i nadal otrzymują? Podziękowania? Respekt? NIE!
    „Brudny ślązak” z dialektem niegodnym zachowania, to człowiek drugiej czy nawet trzeciej klasy. I tak jest traktowany. Nie ma prawo mięć własnej nazwy – wymazano nazwę „Górnośląskie” w nazwie województwa – jest Dolny, a nie ma Górnego??? Nie ma prawo mieć własnego muzeum, to w Katowicach, to polskie muzeum na Górnym Śląsku. Nikogo w Warszawie nie interesuje bezrobocie górników, zanieczyszczenie przyrody, szkody górnicze… JAK NAM NIE POMAGACIE, TO NAM PRZYNAJMNIEJ NAM NIE PRZESZKADZAJCIE!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *