Antybaśń o Trzech Królach

Dziwny to dzień. Zrobiłem kilka zdjęć z pochodu Trzech Króli w Krakowie. To już trzeci raz, gdy sięgam po aparat i jak głosiła kiedyś reklama KODAKA, podjąłem (beznadziejną) próbę zachowania wspomnień, używając do tego fotografii. Choć grabiały ręce, a zimno niemal lodowatymi igłami kłuło w twarz wymierzając kolejne razy. Głębiej i głębiej. Kilka zdjęć.  Przeszłość  nawiedzać mnie będzie posługując się tymi obrazami lub co najmniej będzie […]

Krążę

Krążę po Kazimierzu. Nie poznaję miasta, które znam? Ratuje mnie mapa, na którą trafiam na ulicy Nowej.  To niemal taki sam obraz zagubienia i braku orientacji jak ten, którego doświadczam. Jak zawsze tak i teraz łapie się na tym, że i na tej mapie szukam odnośnika do Śląska. Do mojego miejsca. Jest Gogolin. Nie powiem bym odczuł jakąś ulgę, ale pojawia się delikatne poczucie zakotwiczenia. G. znam i nie znam. W pamięci pozostaje jakaś krótka […]

Legenda

Spacer po Kazimierzu. Powidoki. Vis à vis muzeum Galicja on – Citroën H. Zamieniony na food trucka, przeglądający się w czerwcowym słońcu. Legenda, symbol. Zyskał miano „Belmondo aut dostawczych” za swoją nietuzinkową „urodę”. Zbudowany z tego co po wojnie zostało z blachy falistej i demobilu zwycięzców… Samochód nie naszych ulic. Nieobecna legenda tamtego świata zza żelaznej kurtyny. Rekwizyt francuskiej nowej fali… W latach 60-tych przemykający […]

Red dot / Czerwony punkt

Ten czerwony punkt na podium spotkań TEDx Kazimierz może się śnić po nocach. Emocje, walka z czasem. Reakcje słuchaczy i… walka z legendą TEDex-u. Idee, które inspirują. Ludzie, których życiorysy porywają. Odważni, którzy nie wiedzieli, że powinni się bać, a upadając nie mieli mieć sił by powstać… Czerwona kropka. Zogniskowanie. Dzisiaj po raz drugi. W rocznicę mojego spotkania z TEDx Kazimierz. Z uznaniem, dla tych którzy dzisiaj stanęli na Red Dot, na krakowskim […]

Miejsce

Pałac Mirów w Książu Wielkim. Dzieło Santi Gucciego. Dawna rezydencja rodziny Myszkowskich. Trudno się wyzbyć wrażenia miejsca zapomnianego i zaniedbanego. Gucci w Krakowie jest kimś inym niż Gucci na prowincji? A może rację ma autor geopoetyckiego Fado, gdy deklaruje, że nigdy nie jeździ na Wschód i nie rozumie wschodniego kierunku? A może to jednak nie od kierunków, tylko od ludzi zależy, jak przechowujemy i konserwujemy pamięć i miejsca. Miejsce, które przemija.   […]

Do trzech razy sztuka? Cricoteka po raz wtóry

Czasami to dobrze, gdy przyjaciel zabierze nas w miejsce, które uznajemy za poznane i obłaskawione. B. zadecydował, że tym razem będzie to MOCAK i CRICOTEKA. No to poszliśmy… MOCAK, gdyby nie magiczna aura dzieł Nikifora (wystawa „Nikifory…”) i artystów tworzących w manierze sztuki intuicyjnej, to całkowicie rozczarowałby banałem młodej sztuki z Izraela i dość wtórnymi pracami twórców spod znaku Made in Japan. Patrząc na te ostatnie można było odnieść smutne wrażenie, że to wytwór […]

Pałac Dożów

Wyprawa  do Nowej Huty. Jak wielu przybywających do tego miejsca, nie znam go dobrze.   Dzisiaj, gdy  wyciągam te zdjęcia z zakamarków komputera, nagle tu i teraz stają się dla mnie pretekstem  wybrania się do pobliskiej, ostrawskiej Poruby, gdzie także straszy inna komunistyczna wersja miasta idealnego. Prawdziwe jest w nim to, jak w Nowej Hucie, że idealne nie jest i może dlatego potrafią w nim żyć ludzie? […]

Doge’s Palace / Pałac / Photo story/ Esej fotograficzny

Some say that Doge’s Palace‚ does not recall anything  neither from the past of the Polish nor from the  European architecture. Others think that it really does. But they say that the place was in fact inspired by the architecture of Free Republic of Saint Marcus (Venice). Of course it is irony. I hope you sense it. In […]

Słowo na poniedziałek. Wyliczanka

Wyliczanka 1901 – 1913 –1938 – 1997 Opava dzisiaj zniewala pięknym słońcem, liśćmi próbującymi zaczepić przechodniów, szalejącymi i wirującym w korkociągach i mini tornadach. Szaleje wiatr, który dla mnie jest przypomnieniem studiów w Amsterdamie, a więc wspomnieniem, do którego wracam chętnie. Przynosi nieobecny tutaj zapach morza, gnijących śmieci w kanałach miasta i lekko słodkawą woń wiecznie mokrej cegły, z której wzniesiono tamtejsze domy i ściany grachtów (kanałów). Daty […]