Pożegnanie z Polską z VIP-roomu…

To co słyszę, co widzę (ten rodzaj ‘troski’, kto nas tak skutecznie podsłuchał), prowokuje mnie do kilku refleksji. Nie ostatnich zapewne.

Żegnam się z taką Polską (i gorąco namawiam do tego innych), w której, jak trzej faceci w VIP-roomie warszawskiej restauracji, świat i sprawy kraju mierzy się długością swoich ch….  Może powinni zmienić branżę, choć fakt, porno biznes, nie jest tak dochodowy, jak polityka. Zeszliby na fast food i stracili formę.

Nie mam ochoty na tolerowanie dupków, sprawujących mandaty społeczne i trujących o ojczyźnie, państwowotwórczej postawie i równocześnie ukręcających łeb kontrolom i postępowaniom, które ich dotyczą albo kantujących podczas postępowań konkursowych i na oszustwie budujących swoje zawodowe dokonania. Wpierających nam, że czarne, to białe…

Odrzucam tzw. polityków regionalnych atakujących swobody obywatelskie, prawo do tożsamości i – jak na Górnym Śląsku – prowadzących bezczelną, ogłupiającą kampanię, oskarżając osoby posiadające inne zdanie, inny ogląd rzeczywistości o brak patriotyzmu, o bycie tym czy owym. Niech staną przed lustrem i skupią się na ocenie samych siebie. Są żałośni. Czas by to może usłyszeli.

Mierzi mnie i mówię, „dość” ich próbom robienia innym piany z mózgu, mędrkowania i czynienia z sytuacji społecznej m.in. na Górny Śląsku analogii do sytuacji na Ukrainie. To obrażanie nas, tam urodzonych i wiążących swoje perspektywy osobiste i zawodowe z Górnym Śląskiem.

Porażką jest kraj, w którym dyrektor muzeum wywala dyscyplinarnie z pracy pracownika, kłamiąc, że był gdzieś, gdzie nie był, kraju i z którego emigrują ludzie, bo nie stać ich na lekarstwa, grzebią po śmietnikach, nie mają pracy, podczas gdy o ich sprawach(???) rozprawiają naprani faceci, konsumując wołowe policzki, czy ośmiornicę. Nie chce takiego magla, jako alternatywy dla państwa nowoczesnego, opartego na prawie. Państwa, w którym prezes banku narodowego ustala zasady polityki kadrowej rządu.

Odrzucam państwo, w którym coraz bardziej pustosłowiem jest pojęcie służby cywilnej, korpusu urzędników, którzy mieli stać na straży interesu państwa, a których kolejne ekipy, bez wyjątku zastępują członkami swojej „familii politycznej”, interes państwa utożsamiając z interesem swojej formacji politycznej, bo przecież „państwo to my”? Nam (Wam w istocie ) wszystko wolno? G… prawda. Nie wolno, nie za moją kasę, za moje podatki. Gońcie się i róbcie to za własne pieniądze (jeśli je macie).

Jestem przeciwko obrażaniu urzędników, ludzi ciężko pracujących na rzecz państwa, mówieniem, że jeden czy drugi minister to urzędnik publiczny? To tylko polityk, często jak widać zły, zorientowany na cele kadencji  i interesu tego, by wygrać kolejne wybory, nas traktując jak skończonych idiotów?

Chcę Polski z jednomandatowymi okręgami wyborczymi.  Nie chce wybierać list partyjnych, chce wybierać ludzi o twarzy, nazwisku i poczuciu lojalności wobec nas, a nie swoich liderów i członków partii.

Nie akceptuję bezkarności prezesa, ministra. Może należy wyjść przed taki gmach na Świętokrzyskiej, stanąć u wyloty z NBP i powiedzieć „Won, Twój mandat wygasł”.  Puściliście go kantem w VIP roomie i wracajcie skąd przyszliście (może do zielonej strefy w Bagdadzie?)

Nie interesuje mnie, kto kogo nagrał. Istotne jest, kto co powiedział i czy to wszystko i czy jest zmontowane itd. ?  Te pytania  zostawiam mediom, mając nadzieję, że i one zrozumieją, ze nadszedł czas na zmiany, że społeczne odczucie dyskomfortu tej sytuacji jest nieznośne i grozi poważniejszymi konsekwencjami, niż irytacja blogera.

Chcę wrócić do Polski, w której zamiast sadzenia dębów wolności, będzie mądrzej, ludzie nie będą mieli poczucia tego, że tyrają na garstkę cwaniaków i oportunistów wożących się na ich barkach, obejmujących stanowiska, „bo koleś” i „swój”.

Mówię „nie” takiej Polsce, w której powiedzenie, że jestem Ślazakiem, Polakiem, Niemcem czy Żydem jest koncesjonowane i poddane wszechwiedzącej akceptacji wąskiej garstki idiotów mówiących mi kim jestem. I wiem, że będzie nas coraz więcej i więcej. Właśnie dlatego, że 25 lat temu coś też chcieliśmy zmienić i zainwestowaliśmy w to swoje życie. Nasze, nie tych z VIP roomu.

PS.

Jak to napisano w oświadczeniu NBP, przepraszam, jeśli kogoś uraziłem stylem i charakterem języka. Wszystkich, ale nie polityków. Nadal wiem, że jakość tego języka nie dorównuje temu, co i jak mówią politycy. Napisanie tego w inny sposób, groziłoby kompletnym niezrozumieniem przez nich tekstu. A przecież o sobie czytają najchętniej… Szkoda, by stracili taką okazję…