Historia bez tytułu, początku i końca (5). Maszyna do pisania doktora Kamma

Nowojorskie Forrest Hills. Jedna z enklaw żydowskich w Nowym Jorku. Otulone sidingiem, małe pobielone domki. Rezydencjonalna zabudowa z połowy lat sześćdziesiątych, w cieniu ceglanych domów mieszkalnych. Na nie i na pobliską 66. Aleję patrzą zmęczone, a może po prostu stare oczy doktora nauk prawniczych Güntera M. Kamma. Jest rok 1977. Zimny, bezśnieżny poranek 3. lutego. Emerytowany adwokat Kamm właśnie siedzi przy swoim dębowym […]

Przekraczanie Rubikonu (extra). Niezwykłe miejsce

Właściwie nie myślałem w ten sposób o tym miejscu. Do wczoraj. Neue Galerie w Nowym Jorku, to prywatne, fundacyjne muzeum, które jest instytucją cokolwiek niezwykłą na mapie kulturalnej miasta. Upowszechnia wiedzę na temat kultury i sztuki Niemiec i Austrii. W swoim programie i w obrębie wystawy stałej jest przypomnieniem tego, co w sztuce obu tych państw było awangardowego na początku 20. wieku, a co z taką precyzją i szowinistycznym nastawieniem ścigały rządy nazistów […]

Malowany ptak… Obrazy NYC.

Opowieść o tych, którzy na spotkanie przy wigilijnym stole już nie dotrą… U zbiegu Wall Street i Broadway stoi grupka osób z wysokimi tyczkami. Jak wielu innych ludzi spotkanych tego dnia na nowojorskich ulicach i ci robią coś, co – przez chwilę – pozostaje ich odrębnym i tajemnym rytuałem. Cel jednak zostaje osiągnięty. Ludzie przystają i jak ja, robią zdjęcia. Oni zaś wzbudzają krótkotrwale zainteresowanie. Nikt […]

Radioman, jako sposób na odczuwanie świata

Obejrzałem (słowo, miałem robić coś zupełnie innego) świetny film w reżyserii Mary Kerr z 2012 roku Radioman, który opowiada o ikonicznej postaci, kiedyś włóczęgi i alkoholika, a dzisiaj jednej z najbardziej rozpoznawalnych postaci filmowego Nowego Jorku… Zagrał w ponad 100 filmach, w tym mojej ulubionej serii Bourne’a.  W tej ostatniej nigdy go zresztą  nie  dostrzegłem, dopóki w „Radiomanie” właśnie, na zwolnionym ujęciu poprzedzającym napisy kończące Krucjatę Bourne’a (2004), […]

Ulica o poranku

Ulica o poranku. Edward Hopper był tutaj wcześniej… Ten obraz umknąłby mojej uwadze, gdyby nie rozgorączkowany wolontariusz opowiadający o jego treści. Mówiący o tym, że patrząc na obraz widzi typową ulicę Manhattanu w niedzielny poranek i odnajduje atmosferę tej chwili. Czasu zawieszenia między bezruchem, a  poruszeniem. Porankiem, a chwilą gdy prezbiterianie przywoływani dzwonami kościelnymi ruszają na swoje nabożeństwa. Gdy na ulicy pojawiają się pierwsi przechodnie. Poruszają się postaci stojące za zasłonami […]

Przekraczanie Rubikonu (10 – ostatni). Ogród na wysokościach – High Line

To nie był typowy projekt. On wręcz nie pasował do Nowego Jorku i Stanów w ogóle, bo w dosyć nietypowy sposób odnosił się do tego co było stare, w mieście, które żyje przede wszystkim tym, co przyniesie jutro. A jednak w tym przypadku stało się inaczej. Część dawnej West Side Line, będąca fragmentem New Jork Central Railroad nie została zburzona, a za sprawą między innymi ruchu miejskiego […]

Przekraczanie rubikonu (9). W ósmym niebie

W ósmym niebie z Archibaldem Motley To był wyjątkowy czas. Epoka jazzu, toksycznego życia nocnego, które powoli wyniszczało, choć współcześni, jak żona Francisa Scotta Fitzgeralda, Zelda, nie mogli sobie wyobrazić życia innego jak to zanurzone  między jazzem, morfiną i właśnie morzem wypijanego alkoholu. Wyobrazić i… innego przeżyć. Myślę o tamtym czasie i patrzę na jeden z obrazów, który  namalował Archibalda Motley’a. Bo jest w nim jazz, rozedrganie […]

Przekraczanie Rubikonu (6) Smagła dziewczyna

Wczoraj do muzeum ustawiła się, rosnaca z każdą chwilą,  długa kolejka. Ponad mną High Line, dzisiaj zielona, a kiedyś niegdysiejsza linia kolejowa, zamieniona na deptak i miejsce niezwykle popularne wśród nowojorczyków. Przede mną i przed innymi weekend, odpoczynek po tygodniu pracy, potrzeba zapomnienia o tym co było, zamknięcia starego bilansu i otwarcia nowego, na nadchodzący tydzień. Wielu z nich wybrało się właśnie do Whitney Museum of American […]

Przekraczanie Rubikonu (5). Nowojorskie pośladki dziewcząt

Odniesienia do filmów są oczywiste, gdy myśleć o Nowym Jorku. Siła wyobrażeń tamtego świata, kształtującego odbiór tego realnego jest więcej niż ogromna. Nie inaczej jest ze mną, gdy codziennie rano odbywam podróż na 19 piętro biurowca, w którym znajduje się firma mojego pracodawcy i nie mogę uciec od skojarzeń z Donem Draperem i kolejnymi sezonami serialu „Mad Men”. W podobny sposób trafiamy do wind wynoszących nas na kolejne piętra tego budynku. […]