Jesienny Świerklaniec. Esej fotograficzny

Gdy wychodziłem z parku, myślałem o liściu na korze drzewa. Kurczowo do niej przylegał. Jakby walczył – wbrew wszystkiemu poczynając od sił grawitacji –  z tym co nieuchronne. Tkwił tam zapewne przez kolejne sekundy, może minuty. Na moim zdjęciu pozostanie na zawsze(?). I tylko tutaj jest to możliwe. Jesień w Świerklańcu. Zachwyty nad kolorem, światłem i tym, że każdy z owych kadrów jest inną opowieścią o miejscu, które po raz kolejny odwiedzam.     […]

Śląsk

Jestem niebezpiecznym i nieuważnym kierowcą, gdy podróżuję po Śląsku. Rozglądam się nienasycony widoków i kolekcjonuję to co dostrzegam pośpiesznie wokół. Chłonę miejsca i nastroje jak gąbka. Znaki przy drodze przestają mieć znaczenie. W ich miejsce wykreślam trasy znane i te odkrywane. Droga i wędrówka jest jedynie pretekstem. Zapominam o celu. To musi być miłość, skoro za każdym razem widząc miejsca raz już oglądane, odkrywam je na nowo i pozostaję […]

Siedlisko nad Stołą

Park wokół pałacu w Brynku. Rozległy, malowniczy. Nawiązujący do tradycji ogrodów i parków angielskich. Oaza Albionu na pruskim Śląsku… Choć w nie najlepszym stanie, to nadal z szansami na to, by było to miejsce wyjątkowe. Kolejna parkowa Arkadia… przecząca zużytym stereotypom o czarnym i nieciekawym Śląsku. A po drodze Świerklaniec, Nakło i Brynek właśnie, jeśli odbywać podróż ze Wschodu na Zachód… Przebudowę pałacu, projekt życia księcia Hugo II von Donnersmarck, przeprowadzono wedle […]

Zagubienie. Mikrohistorie

W filmie ‘Der Adel in Schlesien’ w reżyserii Andrzeja Klamta (pisałem o nim kilka tygodni temu, przy okazji wernisażu wystawy w Goerlitz), dzieci von Donnersmarcków, wychowane w Świerklańcu (Neudeck), wspominają nie tylko sam pałac, lecz (a może przede wszystkim) otaczający go park. Park w ich opowieściach, był całym ich światem, który (po)znały. To w jego obrębie mogli się swobodnie poruszać, bawić. Był ich tajemniczym ogrodem, w którym spełniali swoje […]

Trzy księżyce w Neudeck / Świerklańcu

Wyobraźcie sobie, że jesteście we wnętrzu szesnastościanu, którego ściany od wewnątrz są lustrami. W którąkolwiek stronę nie popatrzycie, zobaczycie siebie. Tak właśnie działają figury Poincarego – jeśli przejdziecie przez jedną ścianę, znajdziecie się dokładnie po drugiej stronie figury. Najprawdopodobniej w ten sposób działają również granice Wszechświata i Górnego Śląska.

Zmierzch szlachty śląskiej

Dzień nieco senny, pada. Właściwie padało jeszcze przed chwilą. Miejski teatr w Goerlitz wypełnia gęstniejący tłum. Kilka znajomych postaci. Widzę z oddali Nikolausa Grafa von Ballestrem. Pamiętam, jak jego pierwsze wizyty w Gliwicach (w Willi Caro, w Pławniowicach) elektryzowały miejscowe środowiska. Była to, z jednej strony, postawa zaciekawienia, z drugiej, pewnego niepokoju, co z tych wizyt może wynikać (z pewnością taki rodzaj emocji nie opuszczał kustoszy […]

Śląsk. Mój. Alternatywny

Fotografia z „babcinego albumu”. Stare zdjęcie i widok na nieodległe Kochłowice, kazało mi się zastanowić nad moim pejzażem osobistym Górnego Śląska. Poniższe zdjęcia to cykl (esej fotograficzny, jak mawia się teraz), w symbolicznych i mocno osobistych obrazach, powstałych na przełomie 2013 i 2014 roku. Pokazuje te składniki pejzażu G. Śląska, które oddziedziczone, kiedyś widziane, są we mnie, powracają. Znających G. Śląsk mogą rozczarowywać. Są refleksją o obecności wież […]