Takie miejsce – lavoir. Zapiski z Sabaudii (1)

Rzucają się w oczy w niemal w każdym z mijanych miasteczek i osad południowej Francji. Patrząc na nie wyobrażałem sobie, jak  spotykały się przy nich miejscowe kobiety. W koronkowych czepcach, grubo tkanych spódnicach. Widuje je na archiwalnych zdjęciach, w nostalgicznych książkach o dawnej Sabaudii. Kobiety dzieliły się naprędce wiadomościami o tym co stało się u sąsiadki, narzekały na mężczyzn, którzy zdążyli już wyjść w pole lub jak tutaj w Marceau (gdzie mieszkam), ścigając się z czasem szli w góry i wydobywali antracyt w pobliskich kopalniach ulokowanych na zboczu góry o oczywistej  (w tej sytuacji) nazwie Les Mines (Kopalnie).

Sabaudzkie lavoirs. Pralnie, punkty higieny powszechnej, rozsiane po okolicznych wioskach i miasteczkach. Szemrzące wodą docierającą doń z górskich potoków. Ujęte w kamienne misy i wanny. Mijam ich dziesiątki w swoich spacerach po wioskach wokół Jeziora d’Annecy.

Woda z gór najpierw pojawia się w gardzielach stworów odlanych w rdzewiejącym dzisiaj żelazie, po czym z pluskiem ląduje w kamiennych zbiornikach. Czasami się z nich przelewa, czasami pozostaje dłużej, by w końcu zniknąć…. Bywa, że lavoirs wysycha definitywnie jak w nieodległym Doussaurd. I dawne cysterny pralni zieją pustką. To smutny widok.

Lavoirs są czasami zadaszone, mają formę wanien, fontann, sadzawek. Nader często są ukwiecone…

Nieco inaczej jest  w wielkomiejskim (na tle owych osad i wiosek)  Annecy, gdzie lavoir umiejscowione zostało w pobliżu kościoła św. Maurycego, na stopniach łagodnie schodzących do wody i przypominających indyjskie ghaty. Chcę wierzyć, że wypływający dosłownie spod transeptu kościoła kanał, pozwalał nie tylko na wypranie ubrań i wszelkich doczesnych brudów tego świata, lecz dawał nadzieję na gruntowne oczyszczenie duszy miejskich praczek…  i właścicieli ubrań. Patrzę na te kamienne stopnie i wspomnienie obrazów z Waranasi tylko się we mnie potęguje. Miejscowe kobiety używały lavoirs do prania, tu też pobierały wodę do gotowania.

Dwa razy do roku pranie stawało się rozbudowanym ceremoniałem i okazją do wspólnotowych spotkań. Prano wtedy wszystko. Ubrania, bieliznę. Tkaniny używane w gospodarstwie. Gromadzonym przez połowę roku popiołem wypełniano płócienne worki. Te polewano gorącą wodą i po umieszczeniu w specjalnych zbiornikach wykorzystywano do wybielania bielizny, czepców, obrusów.

Dzisiaj część zbiorników, jak ten w Doussard stoi pusta. Wyschłe gargulce pokrywa zszarzały grynszpan. Otaczają pajęcze sieci. W tym roku, lato było bardzo suche – mówi jeden z mieszkańców Marceau. Mało tej wody – dodaje że smutkiem.

Lavoirs uderzają swoją prostą urodą. Miejsca, poza tym, że są niemal zawsze zadaszone, skąpane są w kwiatach. Dla turysty lavoirs  są okazją do zatrzymania się. Wytchnienia w skwarze. Ochłody.  Choć tabliczki ostrzegają, że woda nie jest kontrolowana, jej szmer i niska temperatura kuszą, by jej zasmakować.

Lavoirs są cennym dopełnieniem pejzażu miejsca i jego historii. Na niektórych z nich pojawiają się inicjały fundatorów. Daty założenia. Niemal zawsze te same. Kamienne i półokrągło zakończone słupy z miejscowego, białego kamienia. Przez kamienne wanny przełożone są metalowe poręcze. Na nich zapewne składano ubrania. Te czyste i te czekające na swoją kolej…

Mrużę oczy i wokół pralni pojawiają się ponownie niewidzialne tu od dawna kobiety. Na zdjęciach z przeszłości widzę ich grupy skupione przy praniu. Czasami towarzyszą im małe dzieci. Te ostatnie przyniesione w drewnianych nosidełkach. Są starannie, acz nie za mocno opasane rzemieniem, który łączy je mocno z kołyską-nosidełkiem.

Lavoirs pojawiły się na terenach Francji pod koniec 18.wieku

W 1851 roku o ich prawnym statusie przesądziła ustawa gwarantująca dostęp do takich źródeł bieżącej wody mieszkańcom miast i wiosek na terenie Francji. Określała powinności gmin w zakresie organizacji takich miejsc. Księstwo Sabaudii wkroczyło w świat publicznych lavoirs po 1860 roku, po zajęciu go(?), włączeniu go w granice republiki (do dzisiaj trwają w tej kwestii spory bliskie śląskim dyskusjom). Takie też, głównie z końca 19.wieku pralnie można spotkać w Górnej Sabaudii.

Przestano z nich korzystać definitywnie w latach 60-tych XX wieku.

Ktoś powiedział, że kobiety (zapewne w miastach) wyzwoliła maszyna do pisania. No, może. Na południu Francji przepustką do wolności dla miejscowych kobiet stała się z pewnością pralka…

Moje pierwsze lavair, Marceau, Górna Sabaudia

Nowe funkcje lavoir, (Marceau, festiwal cydru)

Lavoir (Verthier; Górna Sabaudia) Lavoir (Verthier, widok ogólny)

Małe lavoir (Annecy, Górna Sabaudia)

Kościelne lavoir (Annecy, Górna Sabaudia)

Komentarz do “Takie miejsce – lavoir. Zapiski z Sabaudii (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *