Waranasi. Koniec i początek

Varanasi (Waranasi) to miejsce bez którego odwiedzenia nie można zrozumieć Indii. Tych dawnych i współczesnych.

Współczesne rozpościerają się nad rzeką. To riksze wyposażone w Internet i telefoniczne połączenia międzynarodowe. Świat jest na wyciągniecie ręki. Świat realny i wirtualny.

W Indiach jest łatwiej o sygnał internetowy, niż o chleb. Bez tego ostatniego  umiera zdecydowanie więcej osób, niż z powodu braku dostępu do sieci… Jak zawsze , jak wszędzie kilka rzeczywistości w jednej. Odpakowywanie kolejnych wyostrza nasze rozumienie, że rzeczywistości wokół nie można ująć w proste definicje. Ująć w atynomie tak – nie, dobre –  złe.

Miasto pachnie i śmierdzi. Wszedzie wciska się kurz. Jest brudne i zachwycić może wysublimowanym odczuwaniem świata ducha. Metafizyka przystrojona w szmaty nędzarza, dymie skrywającym niektóre z g(h)at, na których kremowane są ciała zmarłych.

Wierni przybywają tutaj z zakątków Indii i krajów ościennych, by powierzyć swoje prochy matce rzek, Matce matek, Gangesowi.

Odchodzących nie zawsze stać na dość drewna do ich spopielenia. Nikt obcy nie dopłaci do ich kremacji. Drewno jest bardzo drogie. To co nie pochłonie ogień, zabierze Ganges… 

Wcześniej nietykalni zajmą się ich szczątkami. Gdy szybko idą(?), biegną (?) przez ulice Warranasi, ludzie niemal w panice ustępują im miejsca. By nie dotknąć, by nie wpaść na nich. Część z nietykalnych mieszka po drugiej stronie rzeki. Na brzegu, którego praktycznie nie ma. To znaczy jest, przez kilka miesięcy, gdy stan wód Gangesu jest niski. Potem pochłonie tę kupę gałęzi i szmat, z których zbudowali swoje namioty woda… Oni umkną, a resztę zagarnie rzeka… To już wiecie.

***

Gdy jeszcze jest ciemno trafiam na łódź na rzece. Turyści, tacy jak my, ślepo powtarzają gesty. Na wodę trafiają zapalone wianuszki. Dryfują powoli. Nie konkurując ze światłem słonecznym są jak ogniki w letnią noc świętojańską. Rozświetlają mrok. Opisują sferę życia i śmierci. Początku i końca.

Za jakiś czas pojawi się Słońce. Ozłoci g(h)aty i ludzie oddadzą mu pokłon wdzięczności. Światło przyniesie nowy dzień, nadzieję i odsłoni g(h)aty jakimi są. Odedrze z iluzji czym jest życie. Rutyna kąpieli, oczyszczenia, przygotowania naczyń by zjeść, co kto ma. Nam turystom pozwoili wykonać zdjęcia, też te wścibskie łamiące tabu przejścia życia w śmierć. Niemal wszystko na sprzedaż…

A jednak, znanim dochodzę do brzegów Gangesu, niemal wpadam na śpiącą w kurzu i odpadach postać kobiety. Obudzona, szybko wstała i poszła za nami. Nie, nie po to by żebrać. Poszła powitać rzekę. Była bardzo stara. Ona i ja już też wiem, dlaczego jest tutaj i na co czeka. Mam nadzieję, że pozbywszy się tego co miała, zostawiła dość pieniędzy na to, by ją godnie pożegnano. Drewno jest przecież drogie, choć i ona wie (a ja widziałem), że Ganges wszystkich przyjmie…

Zanim wzejdzie Śłońce (Waranasi) / Before Sun rises (Varanasi)

Zjawy / Ghosts (Varanasi, Benares, Ganges River) Zjawy (1) / Ghosts (Varanasi, Ganges River)

Świt / Dawn (Varanasi, India)

Słońce wstaje / Sun rises (Varanasi, India)

Dwóch rybaków na Gangesie / Two fishermen on Ganges Ganges i Słońce / Ganges and Sun

Czekając na Słońce / Waiting for Sun (Varanasi, India)

Gaty o poranku / Ghats in the early morning  Słońce już zaświeciło / Sun already has shined

Sklep rzeczny / River shop  (Varanasi, India) Sklep CD and DVD / DVD and CD shop (Varanasi, India)

Ghaty o poranku / Ghats in the morning

 Mężczyzna na stopniach g(h)aty/ Man on the ghat (Varanasi) Pracujący mężczyżni / Working men (Varanasi, India)

Mały chłopiec piorący / Little boy washing his clothe (Varanasi, India)

Indie. Toaleta poranna / India. Morning washroom (Varanasi, India) Czyszczenie / Cleaning the basket (Varanasi)

Tam, gdzie mieszkają nietykalni / The place where untouchables live...  (Varanasi, India)

Kremacja / Cremation  (Varanasi, India) Stosy / Bonfires (Varanasi, India)

Turysci / Tourists (Varanasi, India) Na rzece / On the river (Varanasi, India)

Buddyjscy mnisi / Buddhist monks (Varanasi, India)

Ruch na g(h)atach / Movement on the ghats (Varanasi, India) Niebieski most / Blue bridge (Varanasi, India)

Kolory Indii / Colours of India (Varanasi, India) Kolizja / Colision (Varanasi, India)

Na brzegu / On the river bank (Varanasi, India) Ganges i łodzie / Ganges and boats (Varanasi)

***

Ulica / Street  (Varanasi, India) U fryzjera / Hair dresser (portrait of the city: Varanasi, India)

Znaki / Signs (portrait of the city: Varanasi, India)

Zapach i kurz / Smell and dust (portrait of the city: Varanasi) Local taxi / Miejscowa taksówka (portrait of the city: Varanasi, India)

Koegzystencja / Co-existence (portrait of the city: Varanasi, India)

5 komentarzy do “Waranasi. Koniec i początek

  1. No cóż, to pewnie subiektywne, mnie trudno dostrzec w takim kraju metafizykę. Gdzieś z tyłu głowy stale jest np. myśl, jak traktowane są tam nie tylko niższe kasty, ale przede wszystkim kobiety, żony, najbardziej wdowy.
    A piękne kolory słońce wydobywa wszędzie, pięknieja jeszcze w katalogach biur podróży. Z zapachów, sądząc z opowiadań, przeważają raczej te mniej przyjemne…

    1. Myślę, że przykładanie naszej miary do tego, co dzieje sie w Indiach nie jest dobrą drogą do ich zrozumienia.To inny mikrokosmos. Po prostu…

  2. To oczywiste. Właśnie – czy fastfoodowy turysta, będący tam kilka tygodni może i czy chce zrozumieć ten kraj? Czy tylko zobaczyć owe kolory i poczuć zapachy ? Inaczej na pewno jest z pobytem rocznym, dwuletnim.
    Polecam „Lalki w ogniu” Pauliny Wilk, artykuły tej autorki ( Kontynenty) na temat Indii i innych.

    1. Żyję x lat w Polsce i nadal nie rozumiem. To nie jest, jak myślę, kwestia czasu, a otwarcia na to co widzimy. Indie mają bardzo wiele twarzy. Poczytam naturalnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *