Krążę

Krążę po Kazimierzu. Nie poznaję miasta, które znam? Ratuje mnie mapa, na którą trafiam na ulicy Nowej.  To niemal taki sam obraz zagubienia i braku orientacji jak ten, którego doświadczam. Jak zawsze tak i teraz łapie się na tym, że i na tej mapie szukam odnośnika do Śląska. Do mojego miejsca. Jest Gogolin. Nie powiem bym odczuł jakąś ulgę, ale pojawia się delikatne poczucie zakotwiczenia. G. znam i nie znam. W pamięci pozostaje jakaś krótka wizyta w tym mieście, […]

Mrużenie oczu…

Mamie Ten film był i pozostanie we mnie. „Zmruż oczy”…. objawienie upalnego lata 2003 roku… Film Andrzeja Jakimowskiego obejrzałem w nieczynnym już dzisiaj kinie „Świteź”w Łagowie. Kino „Świteź”, było trochę jak to z mojego dzieciństwa, gdy wracam pamięcią do gliwickiego „Mikrusa”. Nie jestem jedynym, który je wspomina. Pamięć o tym miejscu dzielę z Peterem Lachmannem, który w tym kinie, w Gleiwitz, a nie Gliwicach, oglądał sam jeden filmy w dniu urodzin, gdy dziadek (do którego ów bioskop […]

Moje zjadanie Essen (czyli wie ich Essen esse)

Essen… To nie jest najbardziej urodziwe miejsce na świecie. Mimo to po raz kolejny znalazłem tutaj obrazy, które gotowe -czekały na mnie. Mój kompakt kupiony na Placu Wacława w Pradze, „niemal do niczego i już zupełnie z innej epoki”, próbuje sobie radzić z moimi tęsknotami do uzyskania doskonałości kadru, wysycenia go światłem. Staram się zamieniać deficyty na stany zaspokojenia i posiadania… Miasto wymarłych osiedli górniczych. Żyjące przeszłością zamienianą na towar pierwszej potrzeby. […]

Za duży surdut pana młodego

Max Steckel raz po raz wkracza w moje życie. Właściwie nie on, a jego fotografie. Natknięcie się na jego zdjęcie to rodzaj miłej niespodzianki. Przypomnienie, że w życiu przypadek ma swoje miejsce i czas. Gliwicki Turner Steckel trochę przez przypadek stał się też fotografem Gliwic. Gleiwitz raczej, bo tak myślał i mówił o kolejnym  z górnośląskich miast, w którym osiadł rozbudowując swoje studio przy Wilhelmstrasse 4. Pewnie w upały takie jak dzisiaj kończył […]

Legenda

Spacer po Kazimierzu. Powidoki. Vis à vis muzeum Galicja on – Citroën H. Zamieniony na food trucka, przeglądający się w czerwcowym słońcu. Legenda, symbol. Zyskał miano „Belmondo aut dostawczych” za swoją nietuzinkową „urodę”. Zbudowany z tego co po wojnie zostało z blachy falistej i demobilu zwycięzców… Samochód nie naszych ulic. Nieobecna legenda tamtego świata zza żelaznej kurtyny. Rekwizyt francuskiej nowej fali… W latach 60-tych przemykający […]

Efekt Elvisa

To się zaczęło podczas ostatniej (niedzielnej) wizyty na targach staroci. Jak morze w czasach PRL-u, tak targ  wyrzuca na swój brzeg „śmieci”, odpady, przedmioty do odnalezienia (czekając na swojego Marcela Duchampa). Robi to z tą samą siłą z przedmiotami cennymi, jak i tymi całkowicie pozbawionymi wartości. Te ostatnie kuszą i mamią chyba tylko ich właścicieli. Ułudą zysku i odnajdującego je klienta. Wracałem  pochłonięty tymi myślami (ruch nie był zbyt wielki), […]

Miejsca. Bałtyk w fotografii czarno-białej / Places. Batic Seaside in B&W Photography (a Sketch)

Inaczej obejrzane. Inaczej sfotografowane. Rejestracja czarno-biała. Miejsca niedawno widziane. * Seen in a different way. Pictures taken in contrary to… (myself, logic, sense of frame?) Black and white mapping. Places seen (and visited) recently. [Łazy, Osieki, Unieście, Baltic seaside; Poland, maj/May 2016 r.]          

Obraz w kolorze sepii

Przemierzam z lubością plaże i wydmy między Łazami i Unieściem. Zdjęcia wyposażają mnie w obrazy, gdy już będę daleko od miejsca, miejsc. Retuszują rzeczywistość i wzbudzą tęsknotę. Przystań morska w Unieściu i złożone na brzegu kutry są  sentymentalnym przypomnieniem obrazów z dzieciństwa. Na plażach Ustki, Łeby spotykałem żółto-niebieskie łupiny rybaków. Pachniały rybami, odorem suszących się sieci… Może zresztą nie widziałem tych sieci rozwieszonych na plaży, tylko mam w oczach bromowe zdjęcia […]

Fotografia z dedykacją

Zobaczyłem jej zdjęcie na targach staroci. Leżało pośród innych mu podobnych. Pozłacane aplikacje carte de visite lśniły w porannym słońcu. „Dobry stan zachowania” – przemknęlo mi przez myśl. Przywiezione z daleka. Właśnie ktoś wyczyścił strych w jakimś wiedeńskim domu lub kamienicy. Wszystkie stamtąd pochodziły. Leżały obok siebie. Bez pamięci. Bez kontekstu i westchnienia bliskich. Wytargane z rodzinnych albumów. Odarte z pamięci i czułego dotyku  palców przesuwających […]