Śląskie szarości

Patrzę za okno, gdzie śnieg. Biel poplątana z zapadającym zmrokiem. Przeplatają się nici tego co białe i co białym już być przestało… Powracam do widoku z wczoraj, z innego okna w innym miejscu. Na ulicy Jacka (czytać dȝe:ka) 1 widok poszarzał w tak bardzo śląski, miejscowy sposób. Szarości Śląska, gdy wzrasta się tutaj od dzieciństwa, nie dziwią. Mnie uspokajają. Dają poczucie bycia na miejscu i u siebie. *** Mknę wciąż do Pyskowic. Po drodze […]

Ulica o poranku

Ulica o poranku. Edward Hopper był tutaj wcześniej… Ten obraz umknąłby mojej uwadze, gdyby nie rozgorączkowany wolontariusz opowiadający o jego treści. Mówiący o tym, że patrząc na obraz widzi typową ulicę Manhattanu w niedzielny poranek i odnajduje atmosferę tej chwili. Czasu zawieszenia między bezruchem, a  poruszeniem. Porankiem, a chwilą gdy prezbiterianie przywoływani dzwonami kościelnymi ruszają na swoje nabożeństwa. Gdy na ulicy pojawiają się pierwsi przechodnie. Poruszają się postaci stojące za zasłonami w oknach… Early […]

Przekraczanie Rubikonu (10 – ostatni). Ogród na wysokościach – High Line

To nie był typowy projekt. On wręcz nie pasował do Nowego Jorku i Stanów w ogóle, bo w dosyć nietypowy sposób odnosił się do tego co było stare, w mieście, które żyje przede wszystkim tym, co przyniesie jutro. A jednak w tym przypadku stało się inaczej. Część dawnej West Side Line, będąca fragmentem New Jork Central Railroad nie została zburzona, a za sprawą między innymi ruchu miejskiego jakim byli […]

Przekraczanie rubikonu (9). W ósmym niebie

W ósmym niebie z Archibaldem Motley To był wyjątkowy czas. Epoka jazzu, toksycznego życia nocnego, które powoli wyniszczało, choć współcześni, jak żona Francisa Scotta Fitzgeralda, Zelda, nie mogli sobie wyobrazić życia innego jak to zanurzone  między jazzem, morfiną i właśnie morzem wypijanego alkoholu. Wyobrazić i… innego przeżyć. Myślę o tamtym czasie i patrzę na jeden z obrazów, który  namalował Archibalda Motley’a. Bo jest w nim jazz, rozedrganie […]

Przekraczanie Rubikonu (8). Metropolis w Neue Galerie

Jest taka wyjątkowa mila w Nowym Jorku (Museum Mile), która jest w istocie przedłużeniem Piątej Alei. Na wysokości Central Parku rozlokowane są wzdłuż tego jej odcinka liczne muzea miasta, poczynając od Met(ropolitam Museum of Art), z którego trudno jest wyjść, bo posiada tak fantastyczne i przepastne zbiory, a kończąc na muzeach mniejszych, jak Neue Galerie, do której dotarłem skuszony tytułem trwającej tam właśnie wystawy Berlin Metropolis 1918-1933. Wystawa […]

Przekraczanie Rubikonu (6) Smagła dziewczyna

Wczoraj do muzeum ustawiła się, rosnaca z każdą chwilą,  długa kolejka. Ponad mną High Line, dzisiaj zielona, a kiedyś niegdysiejsza linia kolejowa, zamieniona na deptak i miejsce niezwykle popularne wśród nowojorczyków. Przede mną i przed innymi weekend, odpoczynek po tygodniu pracy, potrzeba zapomnienia o tym co było, zamknięcia starego bilansu i otwarcia nowego, na nadchodzący tydzień. Wielu z nich wybrało się właśnie do Whitney Museum of American Art. […]

35 mm i ani kreski więcej

Czy rację ma bohater Michela Houellebecqa, pisząc w Mapie i terytorium, że wielcy fotograficy „(…) nic nie odkrywali, po prostu stawali na wprost człowieka i naciskali spust migawki, z jękami zachwytu pstrykając setki przypadkowych ujęć, z których później wybierali najmniej kiepskie (…)”? Jeśli tak naprawdę rodzi się wielka fotografia, to  składam cichy hołd Robertowi Capie, gdy w 1936 roku zatrzymał w pół kroku Upadającego żołnierza (1936) w zrewoltowanej Hiszpanii i pozwolił mu […]

Obrazy ulubione

Ten obraz Rijksmuseum nabyło w 1908 roku. Fascynował mnie od chwili pierwszego z nim zetknięcia. Ilekroć do niego się zbliżałem, robiłem mu zdjęcie analogową Practicą BC Electronic. Taki przedostatni wyrób przemysłu fotograficznego upadającej na twarz NRD. W moim archiwum zachowało się to jedno, wywołane zdjęcie. Mleczarka Jana Vermeera. Obraz datowany na lata 1658-1661, został „(…)nadzwyczaj dobrze namalowany(…)” , jak pisano przy okazji jego pierwszej […]

Przydrożna Arka Noego

Kicz jest parawanem zasłaniającym śmierć Milan Kundera, Nieznośna lekkość bytu  Kicz powstaje na skutek rezygnacji z prawdy na rzecz piękna – zauważył Hermann Broch. Myślę, o tych słowach, gdy z niemym zdumieniem i lekką dozą rozbawienia patrzę po raz kolejny na przydrożną Arkę Noego, która kusi kolorami i kształtami form. Uwagę kierowców przykuwa świat krasnali, postaci z kreskówek, zwierzyny domowej i tej przywróconej z prehistorii.  Kicz –  jak chciał Theodor Adorno […]