Christmas cake, onsen i miso soup. Opowieść o Japonii, jakiej nie znacie.

Przegrani nielubiani…

Żebraczka widziana na dworcu PKP w Katowicach w 2007 roku wykrzykuje swoje nieszczęście w sposób, w jaki nikt by nie robił tego w Japonii.

Mimo to postać kobiety w Katowicach przypomniała mi podobne widziane na dworcach Tokio, w Shimbashi, czy w parku Ueno. Tam jednak ciche, nieobecne, jakby pogodzone ze swym losem. Prawdę mówiąc nie niepokojone także przez samych Japończyków, dla których są niemym wyrzutem, iż nie wszystko jest tak doskonałe, jak by tego chcieli. W jakimś sensie tacy ludzie, źle potraktowani przez los, chorzy (zwłaszcza tacy), bezdomni są tym mniej dostrzegani przez system, im w wprost negują japoński styl życia, uznanie dla sukcesu, ba fetyszyzowanie go do momentu, w którym okazuje się, że zwycięzca może być tylko jeden.  Japonia nie lubi przegranych. Nie pasują do ich perfekcyjnej wizji świata…

Światło

Japonia jest krajem Słońca. Wpisanie go do Hinomaru, japońskiej flagi narodowej, wydaje się tak samo oczywiste, jak uroda malowniczych wschodów zachodów słońca, które obserwowałem na kolejnych wyspach Japonii, poczynając od malowniczych perspektyw nad Zatoką Tokijską, a kończąc na wulkanicznej Oshimie… Ta ostatnia, jest wyspą na której narodziła się popkulturowa Godzilla. Mnie przy pierwszym kontakcie przypominała opowieści ze świata Kiplinga, gdzie wilgoć, mistyka i nieprzebrana zieleń umiejscawia nas, przybyszy, w roli petentów rzeczywistości…

Plemię Nipponu

Japończycy są wielkim 138 milionowym wielkim plemieniem, jak piszą kulturoznawcy, socjolodzy, historycy… Lud dumny i zapatrzony w siebie. Bezwzględny wobec obcych. Wciąż pomimo deklarowanej publicznie poprawności politycznej, odwrócony plecami do Koreańczyków, Filipińczyków, Tajów, Wietnamczyków… Narodów, które w hierarchii społeczeństw regionu postrzegane są  przez nich jako gorsze, mające mniejszy dorobek cywilizacyjny  i z tego powodu nie zasługujące na szacunek…

Ten stosunek do Koreańczyków widziałem w salonach hazardu Pachinko. To mniejszość, której odmówiono prawa do potraktowania Japonii, jak swojego drugiego domu. I oni i ja, pozostają dla Japończyków „aliens”, obcymi… Oni jednak bez prawa powrotu i zbyt zakorzenieni, by powrócić do podzielonego kraju praojców.

Prawda Ostatniego Samuraja…  

W przypadku Japonii, na początku jej nowoczesnego istnienia był nie chaos, lecz desperacka i chwilami okrutnie przeprowadzona modernizacja kraju, wynikająca ze wiadomości, iż porażką w tym wyścigu z czasem, może być uzależnienie Japonii od obcych i kolonizacja kraju, jakiej doświadczały niemal wszystkie narody regionu.

Ceną rozwoju były wojny domowe i bratobójcze zmagania w latach 60-tych XIX wieku o to, jaka ma być Japonia aspirująca do grona rozwiniętych państw świata.

Myślę, ze świat, płaski czy nie, odwołując się do teorii Th. Friedmana, nie ma pojęcia, jak wielkim, heroicznym wysiłkiem i ludzkimi dramatami okupiony był japoński skok w nowoczesność. Przypominam w tym miejscu ten film raz jeszcze tylko dlatego, że jeśli nie dane będzie komuś doświadczyć tego osobiście, film ten daje namiastkę tego czym była Japonia w czasach, gdy część samurajów ginęła w obronie starego porządku, część podjęła się przebudowy państwa.

Christmas cake, onsen i zupie miso nie napisze tym razem. Ale kto powiedział, że tytuł nie może być mylący?

 Zagubiony.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *