Co dwie głowy to nie jedna. Jaka przyszłość dla kultury na Górnym Śląsku

Inwestowanie w kulturę i edukację to inwestowanie w przyszłość Górnego Śląska

Niedawno pisałem o potrzebie uwolnienia kultury dla Górnego Śląska i na Górnym Śląsku.

Co to oznacza w praktyce?

Wspieranie rozwoju kultury wolnej i kompetencji do udziału w kulturze, a zatem edukacji.

Zacznę od niej, jako pierwszej.

Edukacja regionalna

Edukacji regionalnej, która buduje kontekst między miejscem najbliższym, miejscem urodzenia, historia lokalną, regionalną, a ta powszechną. Pozwala na rozumienie zjawisk w historii powszechnej, w życiu społecznym , geografii czy ekologii i łączenia jej na poziomie lokalnym. Buduje związek między tym co dzieje się z moją ziemią, moim Śląskiem, a tym jaki to ma wpływ na sytuację państwa, w którym żyję, kontynentu, który jak Europa jest moja. To edukacja, która buduje tak oczywiste kompetencje kulturowe jak dwu- czy wielojęzyczność.

Dwujęzyczność

Kiedyś przy okazji debaty (w Sejmiku Województwa Śląskiego, gdy odbywał się swoisty (o)sąd polityków nad wystawą stałą historii Śląska w Muzeum Śląskim) powiedziałem, że aby rozumieć historię Śląska trzeba znać co najmniej trzy języki: polski, niemiecki, czeski. Pisze dzisiaj co najmniej, bo lista nie jest zamknięta i należałoby ją dzisiaj poszerzyć o język śląski i  j. angielski, by innym oraz  światu mówić o Śląsku!

Parafrazując własne słowa powiedziałbym zatem dajmy naszym dzieciom i wnukom żyjącym tutaj na Górnym Śląsku przepustkę do dobrej i zasobnej przyszłości  – dajmy im dwujęzyczność. Niech stanie się możliwością rozwoju dla każdego! Będzie jego wyborem, u źródeł którego jest jego tożsamość, chęć pielęgnowania własnej tradycji i  języka właśnie, ale też szansą dla  tych z nas, którzy widzą w kompetencji wielojęzyczności owa przepustkę do życia. Lepszego. Na takie mieszkańcy G. Śląska dawno temu zapracowali.

Inwestycje w infrastrukturę kulturalną  na Śląsku

Potrzebujemy inwestycji w kulturę na G. Śląsku. Te nowe, jak  nowe Muzeum , NOSPR, rewitalizacja kopalni GUIDO, nie pochodzą z inspiracji PiS. To co w miejsce tego można obserwować to festiwale imprez w myśl zasady „dajcie ludziom chleba i igrzysk”, a wybory (te i kolejne) będą nasze. To droga donikąd. Śląsk zaś tych inwestycji potrzebuje.  Potrzebuje, by niektóre z tych projektów rozwijać, czy tworzyć nowe. Brak miejsc, lokalizacji. To już nudne, ale napiszę EC Szombierki – na przykład? Takich i podobnych obiektów jest wciąż wiele. Czekają niszczeją, tracimy je bezpowrotnie lub sprzedawane są za bezcen.

Śląska Industria

Niezrealizowanym wciąż projektem, który łączyć będzie to co było i dawać projekcje tego, co na przyszłość, będzie Centrum INDUSTRIALNE zajmujące się prezentacją historii przemysłu, industrializacji G. Śląska (w zarysie pierwotnie zaplanowanym dla Muzeum Śląskiego, niestety spokraczonym i niezrealizowanym) poczynając od rewolucji maszyny parowej po…

…. prezentację tego, czym jest współczesna aktywność różnych przemysłów na Górnym Śląsku. Stworzy to możliwość pokazania dokonań takich branż jak projektowanie przemysłowe, architektura przemysły IT, czy inne formy aktywności, jakie pojawiają się na Śląsku.  Nadadzą temu projektowi, nie tylko muzealny  charakter, a potencjał otwartości, wpisywania się w to co żywe, współczesne i dotyczy ludzi.

Odpolitycznienie kultury

Pisałem już na ten temat, ale to warunek konieczny, by kultura oddychała wolnością, była kreatywna i zorientowana na to, co dla społeczeństwa najważniejsze. Nie dochodziło w niej do recenzowania przez polityków i aktywistów kultury tego co i jak dzieje się na scenie, w sali koncertowej czy muzealnej lub czym zajmują się w domach kultury. Widzimisię polityków to śmierć kultury. Kilka takich obserwowaliśmy na G. Śląsku. Tym głosem na rzecz obywatelskiej, społecznej kultury ma być zagwarantowany udział społeczny w pracach tych instytucji, społeczna partycypacja. Ich transparentność, a nie opanowanie kultury przez kliki związkowe, układy i osoby, których nie martwią puste sale i omijający te instytucje szerokim łukiem widz, który tam nic nie znajduje dla siebie.

Ekonomia, ekonomia

Kluczem do zmian jest inne finansowanie kultury. Po pierwsze większe środki przeznaczane na kulturę (pozostajemy wciąż na poziomi błędu statystycznego, jak mawiają złośliwcy, bo jest to ok. 1%PKB) o pojawiający się w pracach ekspertów postulat 2% PKB jest więcej niż zasadny. Nic tutaj się nie zmieniło od 2009 roku (gdy krytykowano ten stan  na kongresie kultury). To wstyd każdej z partii wówczas rządzącej i czas, by część z nich zmądrzała.

Po drugie jednak, powinna to być większa odpowiedzialność ludzi kultury za wydatkowane środki publiczne, Nie ich, a nasze, nie pasące działaczy i aktywistów kultury, a budujące program – ciekawy, odpowiedzialnie finansowany, poszukujący sposobów na robienie tego nowocześnie, jak cały czyni to cały cywilizowany świat.

Oparcie kultury na pracy profesjonalistów, a nie ludziach partii czy związków, pozwoli zacząć wymagać od nich profesjonalnego zarządzania kulturą (a zatem racjonalnego), a polityków, którzy tego nie rozumieją  odetnie od „łaskawego” (roz)dawania, a to milion , a to dwa swoim protegowanym i tam, realizują swoje polityczne interesy.

Specjalne środki dla Śląska

Tak, to oczywiste i może banał, ale Śląsk potrzebuje innego traktowania. Masa upadłościowa po poprzednich dekadach eksploatacji (poczynając od 1945 roku) jest wciąż spora, a obecne zabieranie samorządom pieniędzy  tej sytuacji nie poprawi , a jedynie pogorszy.

Śląsk powinien mieć stworzony specjalny fundusz wspierający jego rozwój (i pełnomocnika w obrębie rządu ds. Śląska) i zajmujący się w projektami realnej  rewitalizacji historycznych, a zaniedbanych centr miast (wystarczy wspomnieć o niegdyś pięknym centrum Bytomia, by obraz zaniedbania i sponiewierania historycznej substancji nabrał ostrości),  dalszego rozwoju kultury (w tym domów i ośrodków kultury), kredytowania mieszkalnictwa młodych (powiązany z rewitalizacją śródmieść miast), działalności organizacji pozarządowych i podmiotów prywatnych w przestrzeni kultury , które tworzą tak istotną i tkankę społeczną.

Adwersarze spytają „a skąd pieniądze?”

A tnąc oszalałe wydatki mediów publicznych (poprawiając ich kondycję przez reformę, a nie pompowanie środków), przewartościowując politykę wydatków na cele obronne, gdzie pytanie o sens tworzenia jednostek WOT, czy niektórych zakupów wymagałyby debaty, a nie  szastania groszem publicznym.

Byłem w administracji, znam zarządzanie państwem od środka jako urzędnik i wiem, że pytanie dotyczące środków, jest kwestią analizy wydatków i zmiany nawyków takich, jak osławione „ fly by Kuchciński” i innych praktyk rozpasanego i nieodpowiedzialnego finansowo aparatu polityków i podległej im administracji.

Co dwie głowy, to nie jedna

To konieczne. Skorzystanie z wielkiej  zbiorowej mądrości tych na G. Śląsku, którzy chcą pracować w odnowionej kulturze i odpolitycznionej.

Niech będzie to zespół fachowców, ale także pasjonatów, ludzi co weekend i na co dzień (jak np. opiekunowie schronu w Miechowicach, czy członkowie Stowarzyszenia, którzy doprowadzili do wpisania zespołu kopalni Tarnowskich Gór na listę światowego dziedzictwa UNESCO), poświęcających czas kulturze i życiu społecznemu, pracujących na rzecz tego byśmy byli mądrzejsi, świadomi historii, a docelowo tutaj żyli i budowali naszą przyszłość.

Kultura jest jak tlen, jak słusznie zauważa jedna z instytucji kultury (MIK) w swoim haśle programowym.  To prawda. Na G. Śląsku nie tylko z powodów środowiskowych potrzebujemy tlenu  i nowego powiewu kultury. Obecnie rządzący tego nie zrobią. „Wiedzą lepiej”, mają „swoją wykluczającą wizję” i czarną listę, na której ostatnio wylądował Rafał Wojaczek. Nie ma w niej miejsca na wielokulturowy, śmiały w swojej różnorodności i etnicznościach Górny Śląsk.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *