Dlaczego?

To jasne, że bywam pytany dlaczego? Dlaczego startuję z listy KO? Dlaczego z listy Mniejszości Niemieckiej? Dlaczego w ogóle? Kim jestem?
To, poza sytuacjami małych pytań (od „małości”dla jasności małych ludzi), pytanie któremu warto poświęcić kilka słów.
Zacznijmy od zdjęcia, które kiedyś zrobiłem w Berlinie. Było to plakat nawiązującym do słów Prezydenta Kennedy’ego i przypomnieniem jego słów, że jest berlińczykiem. Zapraszał na jakąś imprezę w okolicach Placu Poczdamskiego. 
Kennedy Powiedział je w 1963 roku, gdy nie było to takie oczywiste. Miał odwagę. Podziwiam go za nią. Miał wyobraźnię, za co budzi moje jeszcze większe uznanie. Co prawda po latach berlińczycy zapytają czy było to o tym że jest pączusiem „Ich bin Berliner” (Pfannkuchen – miejscowa odmiana/pączków – krepli) czy może jednak berlińczykiem (Ich bin ein Berliner). Nieważne, bo mówiąc już poważnie pokazał potrzebę i moc solidarności i utożsamiania się, z tymi, których rozumie, chce wesprzeć, czuje się ich częścią.
Mam powody by być tu gdzie jestem i robić, co czynię.
Ale tak samo ratując dziedzictwo Żydów G.Śląska w Bytomiu lub pisząc o historii Żydów Gliwic, byłem i na zawsze pozostanę Żydem.
Wdzięczny za pracę na obczyźnie będę Czechem. Majac dług wdzięczności za edukację poczuję sie Holenderem, Japończykiem, czy Niemcem po raz kolejny. Bycie Ślązakiem, jest kwestią wyboru i oczywistością chłopaka z ulicy raz Dworcowej, a kiedyś Bahnhofstrasse.
Oczywistość bycia Polakiem każe jedynie tym bardziej czuć obowiązek poszanowania tych, którzy składają się na moje ja. Czynię to nawet w interesie tych, którzy myślą, że mogą wszystko tylko dlatego, że kimś nie są. Nie dla nich to będę wówczas robił, a dla racji i wartości, które ta postawa ucieleśnia.
To Solidarność o jakiej zapomina się w Polsce. Związek o tej nazwie dawno o niej zapomniał.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *