Fotografia z dedykacją

Zobaczyłem jej zdjęcie na targach staroci. Leżało pośród innych mu podobnych. Pozłacane aplikacje carte de visite lśniły w porannym słońcu. „Dobry stan zachowania” – przemknęlo mi przez myśl. Przywiezione z daleka. Właśnie ktoś wyczyścił strych w jakimś wiedeńskim domu lub kamienicy. Wszystkie stamtąd pochodziły.

Leżały obok siebie. Bez pamięci. Bez kontekstu i westchnienia bliskich. Wytargane z rodzinnych albumów. Odarte z pamięci i czułego dotyku  palców przesuwających się po powierzchni zdjęcia.

Pośród nich jej portret.

Przeciętnej urody kobieta. Na zdjęciu ma może dwadzieścia lat, niewiele więcej. Nigdy nie wiem „ile ona może mieć lat?” To lekko frustrujące, ale już się przyzwyczaiłem. Ujęcie trzy czwarte. Zdjęcie w sepii, co czyni je odrealnionym i wprost z tamtego czasu.

Atelier wiedeńskie, niestety nie zapamiętałem nazwy. To zresztą mnie nie dziwi. Nie tym byłem zainteresowany. To co przykuło moją uwagę, to dedykacja. Skreślona piórem. Umieszczona w lewym górnym rogu kartonika. „Z nadzieją byś zapamiętał mnie na zawsze… Elisabeth”.

Nie wiem, jak długo była pamiętana przez kogoś. Jak bardzo wzruszała obdarowanego tą dedykacją. Ona sama i jej nieznane mi życie napawało mnie smutkiem.

Za-po-mi-na-nie… wystukiwały obcasy mijających ją ludzi.

Podobno „nie można opowiedzieć więcej niż się widzi” (Thoreau).

Może jednak można, pomyślałem patrząc ukradkiem na jej portret…

bez tytułu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *