Ostrava. Powitanie jesieni

Ostrawa. Krótki spacer. Takie pożegnanie lata i powitanie jesieni?

Lato odchodzi z kieszeniami wypchanymi  kasztanami. Syte owocami, żegnane smutkiem, tych co już za nim tęsknią. Asfalt ulic wystyga… Dzień po dniu…

Jesień pozostaje niewiadomą? Niekoniecznie. Poza tym, że przyniesie deszcz, liście skręcone jak tytoń i słońce ozłacające największą brzydotę. I nostalgię czająca się za drzwiami?

Ostrawa. Miasto, o którym można powiedzieć rzecz banalną, bo prawdziwą w odniesieniu do każdego miejsca. Ma wiele twarzy?

Ostrawa jest upiornie szpetna (brzydka), zaniedbana, bo stare przegrywa z nowym.

Centrum handlowe Karolina stwarza pozory nowego świata (jak nawiano na początku XX wieku), ale to ersatz miasta. Za 10 lat będzie tak samo paskudne jak te widziane przeze mnie w USA. Tandeta konsumpcji, która zadławi się sama sobą. Centrum to ucieczka od tego, co za oknem.

A tam potężne kamienice, których nie zmiotły naloty dywanowe. W różnym stanie. Bywa, że porośnięte krzakami, małymi drzewami, zawilgocone i skazane na wyburzenie. Przedmiot bezwzględnej spekulacji.

Ulica Stodolni pachnąca kebabem, bez szans na dobry knedlik i świcczkową na śmietanie. Piwo jest.

Straceńcy wygrzebujący coś z koszy, bezrobotni opijający piwami przy koszach  system opieki społecznej.

 

Mieszkańców Ostrawy nie lubili w okolicy. Zawsze zarabiali lepiej, ale – jakby na pocieszenie – byli dla innych brudni; pracą pod ziemią i w hucie…

Nie lubili ich, ale zazdrościli. Talonów, pieniędzy, splendoru płynącego od święta. Pracy pod ziemią, chyba mniej.

Pamiętają tutaj do dzisiaj autobusy pełne urobionych robotników, górników, wylewających się z autobusów po szychcie do piwiarni i zalewających się do nieprzytomności. Czasami pijących już przed pracą, by pracować i nie myśleć.

Ostrava ma też swoje piękne miejsca. Splendor przeszłości, relikty przemysłu, co zatruwał. Dzisiaj używanego, by wzbudzać niegroźną fascynację czasem Ziemi obiecanej. Łatwa kasa w tanich kasynach, dla znudzonych zwiedzaniem.

Ulice z końca XIX wieku, architektura, nawet jeśli tak okaleczona, jak barbarzyńsko potraktowany dawny dom towarowy Bachner.

Nie można nie lubić miasta, w którym sprzedają Harley-Davidsony i są galerie sztuki, jak ta fotografii ‚FIDUCIA’, schowana na półpiętrze, na ulicy Młynarskiej 8.

Niebo oplata pajęczyna drutów, a mimo to słońce świeci, jak w pierwszy dzień lata, choć to jego koniec.

Pierwsze popołudnie w Ostrawie, gdy jesień już.

Ostrava, miasto, na szczęście, niejednoznaczne.

Sieć / Web (Ostrava)

Żółta fasada / Yellow facade

Blue and white Landscape / Pejzaż niebiesko - biały (Ostrava)

Kiedyś Bachner / Once Bachner Department Store (Ostrava)

Stairs / Schody (Bachner department store)

To co zostało. Dawny dom towarowy Bachner / What has remained? Former Bachner department store (detail)

Art Nouveau Window / Secesyjne okno (Ostrava)

Katowickie rurki / Katowice dessert (what's a surprise!)

 

 

Komentarz do “Ostrava. Powitanie jesieni

  1. Dziękuję za okno policjantów! A w „paskudnej” Karolinie jest Marks & Spencer, czego Pan, jako mężczyzna nie doceni. A mają tam choćby bardzo dobrego Earl Greya. Miasto jak miasto, trochę brzydkie, trochę ładne, za to niezwykły spokój i cisza, tak jest tylko w miastach Szwajcarii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *