Ostrawski Świat Techniki (1)

W nieodległej Ostrawie otwarto 26 września coś, co zamierzano zorganizować kilka lat temu w Katowicach, Bytomiu…

Świat Techniki / center for Science and Technology (Arch. J. Pleskot), DOV, Ostrava

Tym czymś, jest  centrum edukacyjne Świat techniki (Science and Technology Center), posiadające może o tyle mylącą (czeską) nazwę, że poza prezentacją współczesnych dokonań świata techniki, poszerzymy tam swoją  wiedzę z fizyki, medycyny i świata przyrody.

Projekt już „na wejściu” jest sukcesem. Architekt centrum, Josef Pleskot, autor znajdującego się obok GONG-u (audytorium umieszczonego w dawnym gazometrze), właśnie kilka dni temu otrzymał tytuł Architekta Roku, właśnie za ostrawski projekt siedziby Świata techniki.

To zresztą tylko początek success story, jaki przewiduje w tym przypadku . Świat techniki  będzie coraz bardziej zachwycał i bawił Czechów i przyjeżdzających tu gości. Wiem, że wkrótce przed centrum (podobnie jak kiedyś w Centrum Kopernika w Warszawie) ustawiać się będą długie kolejki; dorosłych i dzieci. Właściwie już pisze nieprawdę. Kolejki są. Nie było ich tylko w piątek, w dniu otwarcia, gdy w samo południe otwarto je dla publiczności.

Prawdę mówiąc to projekt, z którego można się wiele nauczyć, gdyby pójść śladami Czechów, choć nie wiem czy na naukę nie jest za późno. Co więcej, dzisiaj to jedyne takie centrum na terenie polskiego i czeskiego Górnego Śląska i Moraw. Smutne? A może też lekko zawstydzające?

Myślę, że i jedno i drugie. Po raz kolejny (innym takim projektem jest projekt Dolna Obłast Witkowice – DOV), okazuje się, że w Czechach poważnie i bardzo kreatywnie myśli się o dziedzictwie postindustrialnym, jako o zasobie ekonomicznym. Atrakcyjnym, wartym inwestowania, istotnym dla tożsamości i przyszłości regionu. Nikt już nie ma wątpliwości, że dziedzictwo odpowiednio zaadaptowane, wpisane w potrzeby współczesnego odbiorcy może być konkurencyjną ofertą na runku czasu wolnego i kultury. I Centrum, jest kolejnym krokiem w tym kierunku.

Centrum Świat techniki jest symboliczną klamrą spinająca to, co jest przemysłową przeszłością miejsca, z jego nową przyszłością, egzemplifikowaną przez najbardziej aktualne tematy poznawcze i wyzwania cywilizacyjne początku 21. wieku, bo ku nim się dzisiaj DOV zwraca.

Świat techniki jest tworem na wskroś komercyjnym. Powstało w ciągu ostatnich dwóch lat i jest pośrednio odpowiedzią na pytanie, jak należy podobne projekty realizować.

Ma swojego dobrego ducha, wizjonera zakochanego w tworzeniu nowej rzeczywistości. Jana Svĕtlika, patriotę ostrawskiego, jednego z najbogatszych ludzi tego regionu. Ten wierzy w kompetentnych ludzi (potwierdzeniem tego jest m.in. trwała współpraca z architektem tej klasy co Josef Pleskot) i w to przede wszystkim, że jak czegoś sam nie zrobi, to do niczego nie dojdzie.

Dzisiaj jest kojarzony z sukcesem Witkowic, które uchodzą za symbol całej Ostrawy (nikogo już nie interesuje ulica Stodolni) i w istocie to ten kierunek wyznaczać ma przyszłość regionu, który nie odwraca się od swojej przeszłości, tylko ją mądrze urynkawia.  Kolejna nauka dla polskiego Górnego Śląska, tryskającego… pozytywną energią.

W Katowicach projekt ugrzązł nie tylko w sporach o lokalizację takiego centrum. O jego losie dyskutowały poważne, ale rynkowo pasywne instytucje nauki, stowarzyszenia i podmioty, dla których rachunek ekonomiczny nie był najważniejszy, bo korzystają ze środków publicznych lub po prostu w podobnych projektach nigdy nie uczestniczyły.

Misja mieszała im się z rachunkiem ekonomicznym, atrakcyjność oferty, ze źle rozumianym prestiżem instytucji nauki. Nie to było rzeczą najgorszą. W końcu doszłoby do znalezienia tej jednej, jedynej drogi. Przypomnę, że jakby dyskusji tych było mało, debata o centrum koncentrowała się w równym stopniu na lokalizacji centrum (rozpatrywano m.in. przez krótko tereny północne dawnej kopalni Katowice, należące do Muzeum Śląskiego), ale także na imienniku dla takiego ośrodka.

Kością niezgody, jeśli ktoś to jeszcze pamięta, była prasowa debata, podsycana przez nieobecnych już dzisiaj w tej sprawie polityków (w końcu nic niekosztująca dyskusja nad takim, czy innym patronem, to coś innego niż trud tworzenia centrum…) i spór rozgrywający się między wyborem na rzecz polskiego (Maria Skłodowskiej Curie) i śląskiego/niemieckiego, patrona (Maria Goeppert-Mayer). Najwyraźniej wszystko w Polsce musi mieć swoje odniesienie… Centrum w Ostrawie takiego (ani innego) patrona nie ma i pewnie dlatego już… stoi, działa i cieszy.

Na to, ulokowane „nie wiadomo gdzie” (Bytom, Chorzów, Katowice?), przyjdzie nam, Wam drodzy czytelnicy, jeszcze poczekać, jeśli w ogóle powstanie. Ta wątpliwość dotyczy sensu ekonomicznego takiej inwestycji. Do Ostrawy jedzie się z Katowic nieco ponad godzinę, a połączenie tego miasta z Gliwicami, Bytomiem, Zabrzem czy Chorzowem jest równie dobre i wygodne (autostrady A4 i A1). Z perspektywy Śląska Cieszyńskiego, wybór (Ostrawy) jest więcej niż oczywisty.

Wiedzieli to także twórcy Centrum. Wola polityczna i biznesowa były spójne. Każdy rozumiał tę podstawową zasadę w interesach, że time is money i że pewne szanse nie zdarzają się dwa razy (i że jest to klasyczne window opportunity, które trzeba wykorzystać).

Zresztą, przechodząc już do krótkiego opisu tego, jak i dla kogo zorganizowano centrum (odsyłam do tekstu: Świat Techniki 2), należy podkreślić, że pomysłodawcy i organizatorzy Świata pamiętali o polskich odbiorcach. Narracja językowa w obrębie Centrum odbywa się w całości w trzech językach.  Są nimi czeski, angielski i… polski wlaśnie.

Dolne Witkoiwice widziane z Centrum / DOV as seen from the Center, Ostrava

 

Komentarz do “Ostrawski Świat Techniki (1)

  1. Panie Leszku, dziwi się Pan dlaczego u nas jest tak jak jest. Przyczyna jest prosta. Dla naszej „wadzy” centralnej to nie jest polskie dziedzictwo kulturowe. I tyle. Tylko tyle.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *