Pod Białym Bocianem, o szczęściu też

Ta synagoga miała więcej szczęścia od innych. Klika razy. Co najmniej.

Najpierw gdy ją wzniesiono, po licznych sporach i nie mając pierwotnie dość pieniędzy, by przejść od słów do czynu.

Pierwsze wersy modlitwy popłynęły ku niebu w 1829 roku. W tle był uśmiech Białego Bociana.

Jedni mówią, że patrona gospody, która stała w tym miejscu. Inni, że oryginalna nazwa synagogi pochodziła od nazwiska rodziny Storch, która mieszkała w tym miejscu przed wykupieniem gruntu pod przyszły dom modlitwy. Osobiście wierzę w bociana. Nadaje temu obrazowi nieco łagodności. I ma coś z atmosfery Brunona Schultza. Nieprawdopodobnego, choć prawdziwego.

Zapewne dobrym i szczęśliwym zrządzeniem losu było i to, że neoklasycystyczną formę nadał świątyni Carl Ferdinand Langhans. Czas obszedł się z większością jego projektów okrutnie, ale ten przetrwał.

W dyspozycji świątyni widać tradycję architektury przełomu XVIII i XIX wieku, oddziaływanie ojca, autora między innymi berlińskiej Bramy Brandenburskiej. Ten kostium pojawił się zresztą w kilku innych miejscach w państwie pruskim i w Europie. Piękna, choć dzisiaj opuszczona i zdewastowana klasycyzująca synagoga znajduje się w Kępnie. Inna, w ruinie wciaż wznosi się w Krzepicach, pozbawiona dachu. Znajdujący się nad wejściem do synagogi napis „O jakimże lękiem napawa to miejsce! Nic tu innego, tylko dom Boży i brama do nieba”, nabiera w przypadku i miejsca, i stanu świątyni wyjątkowej wymowy…

Szczęście nie opuściło wrocławskiej synagogi także wówczas, gdy od 1847 roku stała się główną świątynia gminy żydowskiej we Wrocławiu. Było tak do 1872 roku, gdy powstała nowa synagoga. Ta niemal równa skalą i rozmiarami berlińskiej, sięgnie już po wzorce i inspiracje tzw. stylu mauretańskiego… Znanego i popularnego na Górnym Śląsku. Styl ten kończył swoiste eksperymenty z neostylami w budownictwie synagog. W tej ewolucji swoje miejsce ma też neogotyk i między innymi dom przedpogrzebowy (tzw. mała synagoga) w Gliwicach autorstwa Maxa Fleischera. Ale to wyjątkowe realizacje. Zwyciężył i trudno się temu dziwić, „styl mauretański”, który był (dalekim) przypomnieniem i przywołaniem form Świątyni Jerozolimskiej…

Synagoga pod Białym Bocianem nie podzieliła losu Nowej Synagogi podczas Nocy Kryształowej 9 listopada 1938 roku. Splądrowana, nie została spalona, jak ponad 250 synagog w całej Rzeszy. Nie zrobiono tego, by nie narażać na pożar najbliższe budynki. Potem służyła malejącej społeczności Żydów z miasta Breslau. Do ostatnich dni deportacji w 1943 roku, była miejscem, które jak nigdy wcześniej godziło wszystkie odłamy i frakcje religijne…

Zupełnie nowe znaczenie i tragiczną rolę pełnił dziedziniec przyświątynny, dzisiaj przeglądający się w bieli elewacji synagogi… Był wrocławskim odpowiednikiem Umschlagsplatzu, z którego deportowano wrocławskich Żydów  do obozów zagłady…

Losy powojenne budynku i wspólnoty były więcej niż smutne. A jednak przetrwała. Pomimo celowej dewastacji synagogi (na którą nie reagowała Milicja Obywatelska, nie mogąc nigdy wykryć sprawców aktów wandalizmu), świadomego niszczenia budynku, porzucenia go wreszcie i typowej prywatyzacji po polsku na początku lat 90-tych 20.wieku.

Odbudowana i zrewitalizowana, od 2010 roku wyznacza centrum życia nowej społeczności żydowskiej w tym mieście. Także tej, która przy kawie, czy herbacie w miejscowej Mleczarni pozwala posilić się swoim gościom domowym hummusem i zagłębić w przeszłość, która odżywa, która jest. Niespiesznie poczytać codzienną prasę, wziąć z półki książkę. Po prostu popatrzeć na współczesną ulicę Włodkowica… i uwierzyć, że historia zatoczyła swój krąg. Na szczęście.

***

Wrocław jest inny od innych miast. Pewnie jego nową-starą tożsamość kształtują też takie miejsca jak to. Trudno spekulować na temat stosunku do przeszłości gdy jest, gdy nas dotyka, gdy mówi autentycznym, własnym głosem. Może to dobry przykład tego, jak powinniśmy to robić na Górnym Śląsku. Po prostu mówić? Żyć nią (historią) i zadawać sobie mądre pytanie o jutro?

Synagoga pod Białym Bocianem / Synagoge zum Weissen Storch (Wrocław/Breslau)

Splendor Langhansa / Splendour of the constructor (Wrocław/Breslau, synagogue)

Gdy światło wpada... / When the light gets through... (Synagoga pod Białym Bocianem, Wrocław/ Breslau, White Stork Synagogue)

bez tytułu (wnętrze synagogi pod Białym Bocianem, Wrocław) bez tytułu (wnętrze synagogi- widok) (Wrocław/Breslau)

Pattern/Wzór (synagoga, Wrocław/Breslau, synagoge) Pattern (2) / Wzór (2) (Wrocław/Breslau; wnętrze synagogi)

Aron ha-kodesz (fragment) Synagoga pod Białym Bocianem (Wrocław/ Synagoge zum Weissen Storch, Breslau)

Krzesła / Chairs (the ground level od the White Stork Synagogue, Wrocław/ Breslau)

Gwiazda / Star (Synagoga/Synagogue/Synagoge zum Weissen Storch/pod Białym Bocianem, Wrocław/Breslau)

Oculus (Wrocław/Breslau, White Stork Synagogue; Synagoge zum Weissen Storch)

Kolory / Colors (fragment świątynnego witraża, Wrocław, synagoga pod Białym Bocianem) Black flowers / Żeliwne kwiaty (Wrocław/Breslau, synagoga)

Temple courtyard / Świątynny dziedziniec (Wrocław/Breslau)

[Wrocław, 17 stycznia 2016 r.]

2 komentarzy do “Pod Białym Bocianem, o szczęściu też

  1. Na szczęście, miałam przyjemność przeczytać o tej synagodze tutaj na blogu i to była pierwsza synagoga w której byłam w moim życiu. To było wspaniałe przeżycie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *