Podpatrywanie (Ścieżki słonia)

Ta ostatnia wizyta w P. była z kilku powodów inna. Ja jestem już inny. Świat też jakby spowszedniał i prowokuje do bardziej wnikliwej obserwacji.

Coraz mniej dziwią mnie opowieści z przeszłości o kobietach wystających w oknach śląskich domów i oglądających świat łagodniejący pod wpływem kojącej miękkości poduszek, na których opierały się one i ich dojrzałe piersi. Myślę, że szukały w nim więcej niż zaspokojenia ciekawości. Ten widok z okna był azylem, ucieczką od świata pewnego i przewidywalnego. Dawał perspektywę nieodgadnionego.
To niezwykłe, że zejście zaledwie kilku kroków z głównej drogi, prowadzić może ku rzeczywistości, której się nie spodziewamy i która niesie z sobą zapach utleniającego się żelaza. Form, które tracą kształt. Pamięci, która wysycha niezaspokajana wspomnieniami…
Przedzieram się przez jakieś chaszcze.
Ludzie podobni są słoniom, albo na odwrót. Usuwają kamienie spod nóg (by było wygodniej, a stóp nie raniły ostre krawędzie skały) i chodzą wciąz tymi samymi drogami. Przekonani, że tak wygodniej. Czy istotnie?

Zapomniany ogród (Pławniowice)

Kroki (Pławniowice)

Para (Pławniowice)

Nawarstwianie (Rudziniec)

Utlenianie (Pławniowice)

Mezuza (okolice Rudzinca) Były dom (nigdzie)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *