Przekraczanie Rubikonu (2). Po drugiej stronie Wielkiej Wody

Poranek wybudza mnie przenikliwą ciszą. Odczucie niedospania i faktycznie zagubienia w czasie, choć dzisiaj tutaj akurat „dostałem” od życia kolejną godzinę. To już druga w ciągu ostatnich dwóch tygodni. Cofnięto wskazówki zegarków o 60 minut, a ja w tej czaso-przestrzeni. Coś w sam raz dla przybysza z zewnątrz. Zza drzwi dobiegają jedynie mocniejsze trzaśnięcia drzwi. Poza tym cisza.

Za oknem czeka miasto. Spojrzenie przez okno pokoju natychmiast przenosi mnie w klimaty tego, co w jakimś sensie ukształtowala moja filmowa wyobraźnia o Nowym Yorku.

The Wall Street Inn, w którym jestem, to sześciopiętrowa wieża Babilonu. Głównie tych, ktorzy przybyli tutaj z Europy Środkowej i Wschodniej. Moje zadziwienie nie miało sobie równego, gdy okazało się, że na recepcji hotelowej spotkałem niegdysiejszego emigranta z… Gliwic. Gliwiczanin meldował  gliwiczanina… Small Silesia na wyspie… Co za zejście się różnych tropów i ścieżek. On od 1984 roku tutaj, a wcześniej mieszkaniec ulicy Świętojańskiej w Gliwicach, której ja właściwie nie znam. O jej istnieniu dowiaduje się tutaj. Mam nadzieję na jeszcze jedną rozmowę z nim lub kilka.

Co jakiś czas na piętrach i korytarzach rozlegają się głosy Polaków, Serbów, Czarnogórców.  A między nimi my, goście hotelowi. raczej cichsi niż rozmowni.

Przyjazd z lotniska oznaczał 40 minut jazdy taksówką w absolutnej ciszy. Za kierownicą jak często tutaj ktoś z Bliskiego Wschodu lub jak sądzę ze środkowej Azji. Ciszę przerywały tylko reklamy puszczane w samochodzie i docierające zza szyby hałasy ulicy. Gdzies tam jeszcze szalał tegoroczny Halloween.

Dzisiaj w Nowym Jorku maraton. Nie biegnę, mam inną drogę przed sobą. Kolejne wychylenie się przez okno mego pokoju (miało być słońce i nie ma…!?) i idę. Czas na mnie.

Old Manhattan (Manhattan, NY)

Old Manhattan (Manhattan, NY)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *