Pytania

Kilka dni temu otrzymałem maila z Muzeum Śląskiego, w którym dyrekcja muzeum pytała mnie, czy chcę, aby moje nazwisko umieszczono na tablicy zawierającej nazwiska tych, którzy pracowali przy tworzeniu wystawy i którą 25 czerwca zobaczymy w tym muzeum.

Dokładnie, chciano tam umieścić informację, że byłem autorem wytycznych do założeń do scenariusza wystawy stałej. Dziwne to, bo ktoś w Muzeum uznał (wykazując się taką ignorancją(?), bezczelnością (?) tupetem(?) , że istnieje znak równości między tym, jaką miała być ta wystawa w 2013 roku (gdy przygotowywałem owe wytyczne) i tym, co powstaje obecnie, czyli dwa (sic!) lata później, a co wkrótce zobaczy publiczność…

Moje wytyczne dotyczyły (co oczywiste dla każdej przeciętnie inteligentnej osoby) planowanej wystawy sprzed dwóch lat, a nie obecnej, której (jak niemal wszyscy) nie znam…

Bo jaką będzie ta wystawa dzisiaj wie jedynie (mam nadzieję) dyrektorka muzeum i bardzo wąskie grono „wtajemniczonych” (choć umówmy się doświadczenie Sowy i przyjaciół uczy, że nic w Polsce nie jest tajemnicą). Głównie zaś tych mających na sumieniu losy tego muzeum i wystawy, którą w zaciszu gabinetów i w cieniu „pałacu”, w aurze „niezależności” od wszystkiego (zwłaszcza polityków) wykreowali…

To poszukiwanie głupca jest pewną metodą. Tak jest, że jak swój szuka swego, to niechybnie go znajdzie. Cóż, nie ja układałem wytycznych TEJ wystawy i przede wszystkim nie podpisuję czegoś… w ciemno.

Nie podpiszę się więc pod wystawą, której nie znam, a w której zmieniono tak wiele i za sprawą której tak dużo zła uczyniono na Górnym Śląsku (w jakimś sensie zbierając teraz tego owoce). To jasne.

Zadziwił mnie jednak inny fakt.

Oto na owej „tablicy” brak jest osoby dla projektu wystawy niezwykle zasłużonej i ważnej.

Nie ma na niej dr. Andrzeja Krzystyniaka, który jest wciąż – jak czytam w „Rzeczpospolitej” z 9 czerwca 2015 roku – pełnomocnikiem marszałka województwa śląskiego do spraw wystawy stałej w Muzeum Śląskim. Tego samego, niezgrabnie powołanego, by rozpędził i utopił nowoczesną narrację historyczną o Górnym Śląsku, jaką planowano pokazać w tym muzeum. I tego zresztą nie potrafił zrobić do końca, ale żyrował machinacje ówczesnej władzy wokół wystawy.

Upominam się więc o pamięć i tytuł do chwały dla  dr. Andrzeja Krzystyniaka. Nie może i nie powinno zabraknąć jego nazwiska na tej tablicy. Ma tam swoje szczególne i wyjątkowe miejsce.

To ten sam pełnomocnik powołany przez marszałka Matusiewicza, a jak rozumiem nie odwołany przez kolejnych. Taka cecha polityki historycznej uprawianej niegdyś na Górnym Śląsku.

Byłoby więc szczytem niesprawiedliwości (wołającej o pomstę do nieba), by pominięcie jego osoby na owej tablicy mogło się zdarzyć… Pamiętajmy, komu i co zawdzięczamy…

***

A tym, którzy piszą o budowaniu współczesnych stosunków z Niemcami i nowym otwarciu w tych relacjach, polecam uwadze tekst jaki „pełnomocnik” opublikował w „Rzeczpospolitej” pod tytułem Niemieckie puzzle (numer z 9 czerwca 2015 r.).  „Mniejszość niemiecka pragnie udowodnić, iż to Niemcy mają większe prawo do Śląska niż Polska” – to jedna z kilku oryginalnych myśli pełnomocnika. Głupoty nie popieram, więc innych równie oryginalnych  tez artykułu przytaczać tutaj nie będę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *