Semka i inny świat, inna Europa…

Bez względu na to, co nie otworzę, z tego czegoś, wylewa się Pan Semka. Raz to jest radiowa Trójka, innym razem Dziennik Zachodni,

Uttemann-i-slup-graniczny-26-czerwca-2013-2

który z wiadomych tylko sobie powodów promuje poglądy (jak kiedyś demagogie spod znaku T. Semik), które nie wnoszą nic konstruktywnego do debaty na temat przyszłości Górnego Śląska. Tak, przyszłości, ponieważ, co powtarzałem wielokrotnie, projekcja przeszłości Śląska, jej interpretacja, stanowi pewien rodzaj odpowiedzi na pytanie o to, jakiego Śląska chcemy. Śląska wg Semki (nota bene, jak dowodzi jego publicystyka, rojącej się od błędów, które były przedmiotem sprostowań prasowych redakcji; odsyłam do archiwów w tej sprawie), czy Śląska, który będzie przedmiotem otwartej, nieskrępowanej debaty. Nigdy do niej nie doszło, bo wbrew temu co pisze w swoim tekście „Inna Europa, ten sam Śląsk. Głos w debacie” na łamach Dziennika Zachodniego, to środowiska, które reprezentuje Semka, dokonały próby zawłaszczania historii Śląska (nie tylko jej zresztą).

Zawłaszczenie, polegające na tym, że wszystko, co nie mieści się w oficjalnej i uznanej za obowiązującą interpretacji historii Górnego Śląska, jest odsądzane od czci i wiary, etykietowane jako treści antynarodowe. Bo przecież nie o autonomii jest tutaj mowa, co pewnie znawca „salami”, na jakiego się kreuje w artykule, pojmuje, ale o podmiotowości tych, którzy tworzą wspólnotę, zgromadzenie samorządowe (by może w ten sposób lepiej przemówić do percepcji autora Innej Europy…) zamieszkujące dzisiaj  historyczny teren Górnego Śląska. Śląska rozmywanego, rozpuszczanego  (by odwołać się do słów Michała Smolorza) w etniczno-religijnym amalgamacie  rozciągającym się od Częstochowy do Cieszyna. W jakimś sensie z premedytacją lekceważącego kontekst konfesyjny Górnego Śląska, rozpięty między katolicyzmem i  protestantyzmem tego regionu. Tak samo zresztą z pogardą i nonszalancją odnoszącego się do zróżnicowania tożsamościowego współczesnych mieszkańców Górnego Śląska.

Pamiętam Semkę  wykrzykującego (bo „spieszę się na pociąg do Warszawy” tłumaczył zgromadzonym) w Sali Sejmu Śląskiego, że „Jedliński (oryginalna wymowa) musi odejść”. I wówczas i dzisiaj, razi jego indolencja faktograficzna (to kolejna z osób, która pisała o Śląsku pozostającym pod pruskim zaborem) i bezgraniczna pewność tego, że poruszanie się w obrębie retoryki  ‚prawdziwego patriotyzmu’, daje gwarancję bezkarności i spolegliwości wszystkich środowisk, bo w końcu po tragedii smoleńskiej i jasno rozdanych rolach tego, kto Polak, a kto nie, nikt nie-Polakiem być nie chce.  Żałosne i godne odrzucenia.

Zatem tak owszem,  Semka to inna Europa… Europa, bliższa wizji zakłamanej, dyspozycyjnej wobec panujących systemów, znanej z przeszłości i totalitaryzmów opartych na dogmacie nieomylności.

Instrumentalnie traktująca historię, jak w przypadku wieży spadochronowej, na której pamięć ów dziennikarz się powołuje.

Odrzucająca ustalenia naukowców i archiwistów lub zakłamująca obraz i dokonania tych działaczy i polityków z Górnego Śląska, których selektywnie wynosi na ołtarze poprawnego i właściwego myślenia o Górnym Śląsku, Postacią tak traktowaną jest bez wątpienia Wojciech Korfanty, o którym też coś pisze. Szkoda tylko, że nie o tym, jak sanacyjny system sprawowania władzy II RP pozbawił go zdrowia, aktywności politycznej i skazał na wieloletnią banicję.

Myślenie o podmiotowości Śląska (Górnego), to nie jest myślenie o RAŚ, mniejszości etnicznej, takiej czy innej. Dzisiaj to rozumienie, że podmiotowość wspólnoty zamieszkującej Górny Śląsk jest naglącą potrzebą dyskusji i odwracania się do problemu plecami  patriotycznymi komunałami. Elity RP musza się z nią skonfrontować i tak samo jak niestosowne jest pisać „Gorole raus„, innym rodzajem głupoty, którą ucieleśnia Semka, jest nie pojmować, że potrzeba dialogu musi uwzględniać rozpoznawanie tych aspiracji, aspiracji podmiotowości (o jakiej pisał przywoływany przez niego Korfanty).

Pisanie komu jest gorzej w Polsce niż Ślązakom, co uwielbia czynić Semka, jest infantylne, jeśli czynić z niego wyjaśnienie, dlaczego jest źle (na Górnym Śląsku).  W Europie mojej, nie tej innej Semkowej, rozwiązywanie problemów, to przedmiot uczciwej debaty, a nie sięgania po oszustwo, manipulację, jak miało to miejsce w ostatnich miesiącach.

To wiara (jak u Korfantego), że to system demokracji zachodnioeuropejskiej ma rację bytu i przyszłość. I to jest wniosek, jaki zainteresowani powinni wyciągać z zawirowań w Europie.

 

4 komentarzy do “Semka i inny świat, inna Europa…

  1. bo Piotr Semka to taki besserwisser. Na wszystkim się zna, uważa, że ma prawo wypowiadać się w każdej kwestii. Kto go zaprasza do rozmów o Śląsku? Jeśli on jest znawcą, to każdy mieszkaniec Polski też…. pacan, to delikatne określenie 🙂

  2. To jest w Polsce dość typowe i powszechne – że ktoś udaje obeznanie, wiedzę. Jest przy tym tak nadmuchany, że gdyby włożyć szpilkę… Zwykle przy takiej osobie, jeśli jest znana, zbiera się szybko jakieś grono gdaczących potakiwaczy.
    Natomiast co do rzetelnych, nie manipulatorskich debat na poważne tematy – są rzadkością. Zamiast tego są wykrzykiwania, obrzucanie inwektywami, przypinanie łatek. Fajnie jest komuś dopiec, pogrążyć go…
    W Polsce nie uważa się dyskusji ani debaty, a tym bardziej sporu czy konfliktu za coś pozytywnego, twórczego, konstruktywnego. Gdzie indziej spór to szansa na lepsze i tak, bez agresji, bywa to często traktowane. Dlatego postęp i rozwój są GDZIE INDZIEJ.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *