Bosch wraca do Lasu…

„Widziałem rzeczy,

których nawet ludzie nie widzieli”

(Łowca androidów)

Prace Hieronima Boscha (alias Joen (Jeroen) van Aken, bo niemal do końca XV wieku, tego oryginalnego imienia i nazwiska używał malarz), symbolicznie powróciły do rodzinnego ‘s-Hertogenbosch. Ktoś mógłby sądzić, pamiętając o etymologii nazwy ‚s-Hertogenbosch (dosł. Książęce Lasy), że to przysłowiowe zawożenie drewna do lasu.. Ale nie tym razem. Ani nie jest to takie oczywiste, ani normalne, że w tak znakomitej liczbie dzieła Boscha pojawiły się na kilka miesięcy w jego rodzinnym mieście. Na ekspozycję złożyły się dokładnie 103 obiekty (z czego ponad połowa to prace Boscha) wystawę „Hieronimus Bosch. Wizje geniusza”.

Bosch jako produkt globalny

To z kilku powodów niezwykły projekt.

Ku autentycznej uciesze współziomków i przybyszy, obrazy i rysunki Boscha stanowią najważniejszy akcent w obchodach  500. rocznicy śmierci malarza. Obchody trwać będą przez cały rok (pod symbolicznym tytułem “Witamy w domu Hieronimie”, ale trzeba uczciwie powiedzieć, że gdy wystawa opuści s-Hertogenbosch, pozostaną tam jedynie trasy tematyczne powiązane z osobą artysty, menu z czasów Boscha serwowane w niektórych restauracjach (ktoś to je?), no i wszechobecne monstra – wytwory jego fantazji i rzemieślniczego kunsztu malarskiego wypełniające, szyby i okna domów północno-brabanckiego miasteczka… Bez wystawy nie będzie to już to samo (miasto).

Z drugiej strony sama wystawa choć istotnie niezwykła, nie jest aż tak wyjątkowa jak można by przypuszczać. Posiada bowiem swój precedens w przeszłości. Podobną zorganizowano w… 1967 roku, gdy obchodzono 450-lecie śmierci Boscha.

Informacja ta ma swoje praktyczne zastosowanie. Oznacza ni mniej ni więcej, że jeśli ktoś chce poznać Boscha lepiej i niejako „u źródeł” (rezygnując z wędrówek do Wiednia, Londynu, Madrytu, Paryża, Nowego Jorku, czy Waszyngtonu), to powinien się bardzo pośpieszyć, by wystawę obejrzeć.

Po pierwsze wystawa jest otwarta tylko do 8 maja i przedłużona nie będzie (ze swoją drugą, równie istotną dla poznania i przypomnienia twórczości malarza czeka już niecierpliwie madryckie Prado i letni sezon turystyczny, którego będzie absolutną perłą w koronie).

Inną okolicznością, czysto praktyczną (nieznaną polskiemu muzealnictwu w ogóle) jest to, że sprzedaż biletów odbywa się niemal w całości on-line i biiletów, między tych na marzec, już nie ma. Wystawa jest  globalnym produktem oferowanym na światowym rynku muzealnym i także z tej perspektywy jest  projektem nietypowym.

Wystawa w sześciu odsłonach

Patrząc na pokazane prace Boscha (jego obrazy, rysunki, te ostatnie w znakomitej liczbie zgromadzone na wystawie i pochodzące między innymi z gabinetów rycin z Berlina, Londynu czy Wiednia), jestem w ogóle pesymistą, czy świat za pół wieku będzie w stanie pokusić się o podobny projekt. Terroryzm, koszty transportu i ubezpieczenia, wskazania konserwatorskie, czy komercjalizacja sztuki dawnej i kultury w szczególności, nie staną się ograniczeniami nie do pokonania. Już dzisiaj Bosch to obiekt uwielbienia w obrębie kultury masowej i jako produkt będzie tylko drożał. Jego udostępnianie, czy nawet uploading sytuacji nie zmieni.

Obecna wystawa przygotowywana była od 2007 roku i potrwa zaledwie cztery miesiące. Pośrednim efektem tak długiej pracy nad wystawą był towarzyszący jej projekt badawczy  (Bosch Research and Conservation Project), który między innymi na podstawie badań nad obrazami, prześwietleń promieniami rtg i konserwacji podjętych przed wystawą, pozwolił na ujawnienie tego, czego do tej pory o Boschu nie wiedzieliśmy.

Dobrym przykładem jest obraz Ecce Homo z frankfurckiej kolekcji Städel Museum, z około 1475-85 roku (a więc stosunkowo wczesnego okresu w twórczości Boscha), na którym –  w wyniku konserwacji – odkryto i pozostawiono pierwotną kompozycję i zarysowane postaci donatorów.

Osią narracji wystawy nie jest prosta chronologia. Oparto ją na sześciu polach tematycznych. W ich obrębie zgromadzono niemal wszystkie prace ikoniczne dla rozumienia twórczości Boscha (w sensie cezuralnym i potwierdzonej atrybucji). Ich wybór, jak mi się wydaje, odwołuje się do selkcji zaprezentowanej na wystawie w Rotterdamie w 2001 r., choć niektórych wersji obrazów (jeśli istnieją alternatywne) w s-Hwertogenbosch zabrakło. Dzieje się tak między innymi w przypadku tryptyku Wóz z sianem.

Ciąg obrazów i rysunków otwiera obraz Wędrowca, (Rotterdam; 1500-1510) i  Wóz z sianem (wersja z Prado (1510-1516). Zamyka Sąd ostateczny (Brugia, 1495-1505) i poruszające wyobraźnią i nowtorską  ekspresją malarską tablice z wizjami końca świata (4 tablice z Wenecji). Między nimi, w mniejszej liczbie starodruki, grafiki z przełomu wieków XV i XVI, które między innymi kształtowały wątki ikonograficzne,, religijne, intelektualne i cywilizacyjne w okresie współczesnym Boschowi.

Wystawa jest jak zapowiada pierwszy z jej rozdziałów (Życie jest pielgrzymowaniem) wędrówką po świecie wykreowanym przez Hieronima Boscha. Miejscem pełnym meandrów. Rozpostartym między rodzinnym miastem (sekwencja Hieronim Bosch i s-Hertogenbosch) i twórczość religijną (część Życie Chrystusa, Święci).

Potraktowana jako projekt badawczy, ekspozycja (ciekawe filmy porównujące m.in. pierwotną redakcję obrazów z wersją finalną dzieła itd.) dała także asumpt do zaprezentowania Boscha jako wybitnego rzemieślnika, biegłego wyrobnika malarskiego (część wystawy Bosch Rzemieślnikiem), cenionego środowiskowo i przechodzącego głeboką metamorfozę od pracy w zespole swojego ojca Anthoniusa van Aken (czyli pierwszej udokumentowanej obecności w 1475 r.), po moment przeistoczenia sie w  nowatorskiego  twórcę przełomu epok i czasu (część finalna Dni ostatnie).

Artystę schyłku średniowiecza, którego jest malarskim piewcą, pogrążając się w moralizatorskim dyskursie o przemijalności życia, ulotności posiadanych dóbr doczesnych i traktowaniu malarstwa jako medium prowadzącego do symbolicznej opowieści o wielości i nieuniknionym charakterze wyborów, których dokonujemy przez całe życie.

Hieronim Bosch potwierdza swój późnośredniowieczny rodowód, gdy kreuje obraz świata pełnego demonów, wiedźm i oprychów, czy egzotycznych stworów. Jest nim także wtedy, gdy wspina się w redakcji arystycznej Sądu ostatecznego na wyżyny narracji o nieuniknioności kary ze grzechy i czekającej rodzaj ludzki nagrody za życie godziwe i pobożne. Jest w tym dziele na swój sposób niemal naiwny i prymitywnie uczciwy.

Bosch nie jest jednak tak nużąco typowym przedstawicielem  swojego czasu. Wytycza nowe obszary, gdy sięga po współczesną ikonografię, rozwija motywy, odzwierciedlające stan emocji społecznych (proto-reformatorskich) i pozwala sobie na tworzenie niemal obrazoburczych scen potępienia w piekle, umieszczając w nim: królów, biskupów i ludzi społecznie dotąd chronionych przez decorum i konwencję w malarstwie średniowiecznym. Zdradza w tych obrazach (tradycyjnie na desce a nie na płótnie malowanych), niezwykłą wówczas (a tak zachwycającą potem między innymi naszego Herberta) niderlandzką zdolność do przemielania światów: łączenia scen i tematów wysokich (scen biblijnych, apokryficznych) z obrazami z życia Niderlandów końca XV wieku. Ostatni z wymienionych, to świat ludzi nienażartych, świętujących i poddających się rozpuście, kradnących, popadających w grzech opilstwa i lenistwa lub po prostu, jak ów otwierający wystawę Wędrowiec, poszukujących własnej drogi przez życie. I skazanych na błądzenie i nieustające uczenie się bycia lepszym, od tego jakim byłem wczoraj.

Walorem wystawy są naprawdę imponujące zbiory rysunków (Boscha i pochodzące z jego kręgu, czy atrybuowane Boschowi).

Ciemnobrązowe rysunki (powstałe na bazie sadzy drzewnej), podobnie jak ekspresyjne kładzenie farby przez Boscha, wyróżniają jego warsztat malarski, lokując malarza znacznie bliżej tradycji nowożytnej. Bosch staje się w tych przypadkach twórcą tworzącym obrazy jako pewien rodzaj własnego, przemyślanego i doskonalonego projektu artystycznego.

W rysunkach  pojawiają się motywy rozwijane potem w malarstwie tablicowym.

Rysując projektuje obrazy (wł. disegno), dokonuje analizy problemów kompozycji czy rozwija charakterystyczne typy postaci: aniołów, ptasich dziwolągów lub monstrów. Potem w skończonej wersji  odnajdujemy je na deskach jego tryptyków. Tam raz odrealniają i idealizują np scenę Wzniesienia błogosławionych do raju (1505-1513), w innym przypadku dopełniają obraz grozy jak ma to miejsce w Upadku potępionych (1505-1515).

Bosch jakiego poznajemy w Muzeum Połnocnobrabanckim potwierdza, że był twórcą niezwykle nowoczesnym, choć czasami używał w tym celu form i konstrukcji osadzonych w bardzo (bywa że wciąż zbyt) hermetycznym świecie symboli, tekstu Pisma Świętego, czy współczesnych mu mistyków.

Wtedy i dzisiaj obrazy Boscha ożywiają naszą wyobraźnię, są przedmiotem kontemplacji religijnej, ale też niosą elementy narracji społecznie zaangażowanej. Opowiadają o nas samych. Czy nie dlatego właśnie tak chętnie zaglądamy w lustro (lub dzisiaj wykonujemy selfies), by czegoś o nas się dowiedzieć ? Odnaleźć obraz siebie samych po drugiej stronie lustra? Bosch jest twórcą, który obraz naszego świata kreuje i objawia, i (rozwijając prostą myśl literackiego odczytywania sztuki) z rodzajem satysfakcji obserwuje, jak i co z siebie w jego obrazach odnajdujemy.

A obrazy wciąż tam są. Nad rzeką Dommel. I czekają na nas. I Bosch poniekąd też. Jeszcze i wciąż…

***

Co: Wystawa Hieronimus Bosch. Visions of Genius / Jheronimus Bosch – Visioenen van een genie

Gdzie: Noordbrabants Museum, s-Hertogenbosch, Niderlandy

Kiedy: do 8 maja 2016 r.

Katalog: Jest (24,95 euro)
Zdjęcia: całkowity zakaz; oszklenie obrazów pozwala na zbliżanie się na nieprawdopodobnie bliską odległość; osoby z przyklejonymi od szyb nosami są tolerowane

 

Powitanie /Greeting (s-Hertogenbosch wita Boscha/s-Hertogenbosch welcomes H.Bosch)

Znak mistrza / Sign of the master (Muzeum Sztuk Pięknych w Brukseli, fragment tryptyku Kalwaria i postacią donatora)

Bschfever - sceny z wystawy / Scenes from the exhibition (zdjecie zwiedzających na wystawie w Noordbrabants Museum)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *