Przedmioty (15) – DEP jak Durée, Elégance, Précision

Francuskie art déco  należy bez wątpienia, tak pod względem jakości i innowacyjności projektów, jak i mistrzostwa wykonania, do najbardziej awangardowego nurtu w obrębie tej estetyki w sztuce europejskiej (J. Huebner-Wojciechowska 2001). Dopracowane w najdrobniejszych szczegółach, operujące najwyższej jakości materiałami, śmiało i oryginalnie zestawianymi, wybija się na tle innych nurtów w historii europejskiej sztuki dekoracyjnej tego okresu. Stało się tak z kilku powodów. Jednym z nich było założenie Stowarzyszenia Artystów Dekoratorów  (Société […]

Osada złych psów. Droga do Négremont. Opowieści z doliny rzeki Tarn. (2)

Opuszczam La Barazié. Celem podróży jest licząca kilkanaście domostw osada Négremont, kiedyś licząca blisko 200 mieszkańców, gmina i parafia równocześnie.   Po drodze lasy fantastycznej urody. Przystajemy na moment. To co widzę, wygląda  jak puszcza  na księżycowej Pandorze (w filmowym „Avatarze”), a może swoim nastrojem bliższa jest obrazom z goethowskiej ballady „Król olch”?  Wcześniej oglądane kwiaty passiflory błękitnej, które oplatają zabudowania Yves i Irene […]

Baron na ośle. Opowieści z doliny rzeki Tarn (1)

Trudny początek. Spływ, którego nie było Tarn jest królową  tutejszych rzek, królową Garonny. Jak każda rzeka, która korzysta z dopływów strumieni i rzek górskich, potrafi narobić kłopotów. Wystarczy, że popada. Gdy deszczu jak na lekarstwo, a tak jest w tym roku i panuje dotkliwa susza, jej wody drastycznie opadają. Taką ją zobaczyłem w pobliskim, ceglano-jajpurskim Albi, gdzie zwykle szeroko rozlewa swoje wody. Teraz po kilku tygodniach upałów widać to nawet w jej […]

Kolory Tuluzy

W takie dni jak ten pierwszolipcowy, nic nie dawało wytchnienia. Każdy cień był zbyt krótki, każdy uskok muru niewystarczający. Chłód wody toczonej szeroko przez Garonnę, nie przynosił ukojenia. Ciepło i pył zawieszony w powietrzu (może pochodzący z powierzchni cegieł, z których zbudowano to miasto?)   – wspomnienie miasta. I kolory. Trzy. Pierwsze. Zapamiętane.

Śląsk (nie)idealny

Podczas podróży po Dolnym Śląsku, w małej księgarni przylepionej do Wieży Książęcej w Siedlęcinie, natknąłem się na tę książkę. „Trzy relacje z podróży po Śląsku w XVIII i XIX wieku” (red. Jarosław Szymański, 2006). Łapczywie rzuciłem się na jej zawartość.

Cmentarz zapomnianych książek

„…witamy na Cmentarzu Zapomnianych książek…” Carlos Ruiz Zafon (Cień wiatru) To nie była biblioteka. Już z daleka miejsce uderzało przechodnia kuszącym szyldem – Livres d’ Occasion. Lyon i  antykwariat wciśnięty w kamienicę przycupniętą ponad kamiennym nabrzeżem Saony. Fondée en 1840… założone w 1840… Jedna z witryn już dawno przestała służyć za wejście do sklepu.

Sen o wolności. Zapiski z Sabaudii (10)

Czytam: „(…) Sabaudia stała się motorem zjednoczenia Włoch. Władca z dynastii sabaudzkiej został pierwszym królem włoskim. Jednak w zamian za pomoc w zjednoczeniu Włoch, sama Sabaudia na mocy porozumienia z Plombières (1858 r.), popartego referendum wśród miejscowej ludności, została w 1860 r. włączona do Francji – w referendum nie przewidziano opcji pozostania niepodległą ani włączenia do sąsiedniej Szwajcarii, z którą Sabaudia utrzymywała zawsze bliskie stosunki. Pojawiły się również głosy, […]

Tabliczki. Zapiski z Sabaudii (9)

Podróżując po południu Francji widywałem je głównie w małych miasteczkach i wioskach. Odnajdywałem je w osadach, które osuwają się w coraz większy letarg. W tych brakowało albo siły albo pieniędzy, by stare żaluzje zamienić nowymi lub po prostu je wyrzucić. Sklepy były puste, zamknięte. Zaniedbane. Może trochę inaczej było z tymi widzianymi na starym mieście w Annecy i Lyonie. Choć nieużywane wciąż dodają patyny winiarniom i sklepom prowadzonym od pokoleń przez te […]

Igła Południa. Zapiski z Sabaudii (8)

Alpy nie posiadają dla mnie takiego znaczenia, jak dla takiego na przykład Antoniego Malczewskiego, poety proto-romantycznego pierwszego dwudziestolecia 19. wieku. Malczewski w latach 1816–1821 zwiedził Szwajcarię, Włochy i Francję. Podczas tych podróży spotkał się też George’m Byronem. Sporo, by poczuć się spełnionym poetą-amatorem.