Dziennik pisany w izolacji. Wstyd i słaba pamięć.

COVID znacząco poluzował. Jest wciąż tak, że raz lepiej, raz gorzej, ale to co zobaczyłem za oknem w ogrodzie, co poczułem (powracające zapachy(!) i co okazuje się  być feerią kolorów i dźwięków, nastawia do świata więcej niż pozytywnie. Świat widziany z perspektywy ozdrowieńca jest bosko piękny i niepowtarzalny. Ot takie zachwyty neofity, ale szczere i polecam uwadze ten sposób obserwacji rzeczywistości. Warto. Odświeża i relaksuje. Czynię to tym chętniej, […]

Dziennik pisany w izolacji. Wystarczy być

COVID bywa przereklamowany – takie odnieść można wrażenie. Szczególnie po szczepionce.  Przechodzi się go bowiem łagodniej, traci się może czasami poczcie tego co i jak, a sen miesza się z jawą, ale ogólnie bladnie to wszystko w obliczu opowieści  na temat tego, jak przechodzili go ci,  którzy nie mieli tyle szczęścia i nie dane im było skorzystać ze wspomagania  szczepionkowego. Myślę, że bez niej byłoby naprawdę nieciekawie. To już bowiem kolejny […]

Dziennik pisany w izolacji. Izolacja czy kwarantanna ? Oto jest pytanie

Doświadczenie COVIDA uczy, że rzeczywistość może zmienić się bardzo radykalnie i nader szybko. Z osoby pozornie wolnej i niezależnej, popadamy nie tylko w uwikłanie chorobowe, ale przede wszystkim w stan izolacji. Nic nam nie wolno, choć system stwarza pozory, że się nami zajmuje. Tak naprawdę pozostawia nas samych sobie. To chory, jak już wie, że jest zainfekowany (to odrębna historia, by się o tym przekonać) zdecyduje kiedy uda się do szpitala (nie pytajcie mnie […]

Dziennik pisany w izolacji. Dzień pierwszy, a może już siódmy.

No i stało się. Wynik pozytywny, wcześniej krótki oddech, coraz krótszy. Na początku wstępna diagnoza, że to tylko wirusowe zapalenie gardła. Wszystko jednak do czasu, gdy już sam organizm mówi, że to nie może być banalna infekcja. Radykalnie opadałem z sił, zaś odczucie smaku i zmysł powonienia niemal się ulotniły, zupełnie tak jakbym nigdy nimi nie dysponował. Sól przestała być słona, cukier słodki. No może tylko chory nie traci nic ze  […]

Przedmioty (16) Kartka Irmy

Przypadek. Jak chyba zawsze z przedmiotami, na które nie czekaliśmy i które wpadły w nasze ręce, choć chyba nie powinny. W takich razach uruchamiam swoją post-muzealną wyobraźnię  i widzę, te wywalone na śmietnik przedmioty, papiery, dokumenty. Brudne, sponiewierane. Nikomu niepotrzebne. W najlepszym razie wybrane z owej sterty „zaraz śmieci” przez kolekcjonera staroci, handlarza starzyzną czy (bądźmy optymistami) pasjonata historii… Tak może było tym razem. Nie wiem. Ta historia nie będzie miała […]

Święta będą (pomimo i wbrew)

Pandemia koronawirusa jest faktem. Jest wokół i zbiera swoje tragiczne żniwo. Zmieniła ten rok (trochę to widać na blogu, za co prenumeratorów przepraszam, ale obiecuję więcej tekstów już wkrótce). Zmieniała i nas samych. Mniej pewnych, mniej butnych i „wiedzących” co jutro i co z nami (się stanie). Czas próby. Relacji z innymi, ze światem, który odgrodził się (a my od niego) maseczką oferującą namiastkę bezpieczeństwa. Patrząc na nasze Covid-owe maseczki, […]

Na górze róże na dole fiołki, niech *… (do it yourself czyli dopisz zakończenie wedle własnego uznania )

Spacerowanie, które ogarnęło Polskę w związku z orzeczeniem neo-TK jest z kilku powodów budujące i zdrowe. Przywraca poczucie równowagi, między tym co kreowały media i politycy (w szczególności PiS, ale nie tylko), a czym było tzw. życie. Jałowe rozmowy w telewizyjnych studiach, pozorowane formy dyskusji i robienia widzom piany z mózgu. Moją ulubioną frazą debatującego chama, było powiedzieć kilka kłamstw i niedorzeczności (tak prymitywnych, że kłamiących rozumowi i logice kilkuletniego dziecka), […]

O most za daleko

Ostatnie tygodnie to lekkie zaniedbanie moich prenumeratorów. Co prawda tekstów i postów na blogu jest blisko 600 i wiele z nich, jak sądzę, wciąż dobrze wpisuje się w zdarzenia jakie nas dotykają. Wyciągając z przepastnych czeluści fakty ważne i rocznice mniej istotne, wciąż jest się czym inspirować i do czego wracać. No, ale fakt, tekstów nie było i jest to ustalenie lekko kłopotliwe. Niedobrze i… czas to zmienić. A tymczasem tak wiele  się  dzieje. […]

Przedmioty (14). Giesche we Lwowie

Tym razem poruszać się będę po obszarach pozornie odległych i mało śląskich. Tak nie jest. Do pierwszego spotkania we Lwowie z porcelaną z fabryki Giesche doszło przypadkiem. Stało się to wówczas, gdy moje zainteresowania koncentrowały się na rodzinnych powiązaniach z Kresami (nieoczywistymi zupełnie). Wówczas to, spędzając kilka dni we Lwowie latem 2004 roku  natrafiłem na przepiękny mlecznik z fabryki Giesche. Znalazłem go w sklepie ze starociami  w okolicach Placu Dominikańskiego

Reklamowa prawda bytomskiego muzeum

Z lekkim rozbawieniem przyjąłem tekst, jaki spreparował ktoś podpisany jako Magdalena Pospieszałowska na temat kolekcji judaików w Muzeum Górnośląskim. Całostronicowy, opłacony jako reklama w Gazecie Wyborczej z dnia 5 czerwca 2020 roku. Tu lekkie zdziwienie, ale cóż reklama, więc tekst z gruntu nie-dziennikarski i ułomnie wiarygodny.  Klient zapłacił, to ma co chce mieć. Trzeba się jednak nieco wysilić, by tą oczywistość reklamy i niedosłowność przekazu dostrzec. Pech autorki, że zwróciłem […]