Eco-rewolta. Kupuję towary, nie odpady.

To był ważny rok w moim życiu. Stypendium w Heidelbergu, powrót po kilku latach do studiów własnych. Lato ciepłe, wieczory na Philosphenweg, rześkie młode białe wino sączone na łąkach nad Neckarem.  Odejście od rutyny. Spotkania, doświadczenia inne od tych wyniesionych z polskich uczelni. Te ostatnie (pisze o roku 1995 !) bardzo odświeżające. Takie jak to  – otwarta niemal cały dzień biblioteka uniwersytecka, gdzie nikogo nie szokował obraz studenta […]

Breslauerowski ajnfart

Wrocław. Krótki spacer ulicą Szewską. Kiedyś Schuhbrücke. Jak zawsze pretekstem do przejścia się tą ulicą (zmaltretowaną i pokaleczoną po wojnie) jest Erich Mendelsohn i jego  dom handlowy Petersdorff. Tym razem zaglądam na jedno z podwórzy w pobliżu mojego ulubionego antykwariatu. Szewska 66/67 A.  Niewiele trzeba, by patrząc na wjazd na to podwórze, przywołać obrazy podobnych na Górnym Śląsku. Spotykałem takie do niedawna w swoich rodzinnych Gliwicach. Przez całą  długość wjazdu biegną metalowe płozy, tak praktyczne […]

Kalejdoskop

Gdy jestem na targu HaCarmel w Tel Awiwie, staje się oczywiste że to miejsce to feria barw, smaków i zapachów. Ludzkich typów, jak właściciel baru oferującego wszystko co chcesz, o ile jest to hummus. „Nie mówię  po hebrajsku” – zaczynam na wstępie. „Nie znam zbyt wielu ludzi mówiących tutaj po hebrajsku. Jest nas czworo. Najlepiej zresztą mówię ja i ona” – wskazuje na kobietę stojącą obok. Właściwie to stała tam […]

Opaska

Byłem wczoraj. Nie potrafiłem robić zdjęć, a może też nie chciałem mając ‚oldschoolową” nadzieję, że pamięć i opowiadanie innym, o tym co widziałem i co zapamiętałem wystarczy. Opowieść o pogrzebie Kazimierza Kutza. Zawsze, w odróżnieniu od zdjęcia, będzie nieco inna, zwróci uwagę na inne szczegóły, pominie lub doda  w zależności od rozmówcy (i mojego wieku). Będzie moja. Wyłącznie. Przypadek pomógł, by dzień pogrzebu śp. Kazimierza Kutza, poza pamięcią był też szansą na odwołanie […]

Osada złych psów. Droga do Négremont. Opowieści z doliny rzeki Tarn. (2)

Opuszczam La Barazié. Celem podróży jest licząca kilkanaście domostw osada Négremont, kiedyś licząca blisko 200 mieszkańców, gmina i parafia równocześnie.   Po drodze lasy fantastycznej urody. Przystajemy na moment. To co widzę, wygląda  jak puszcza  na księżycowej Pandorze (w filmowym „Avatarze”), a może swoim nastrojem bliższa jest obrazom z goethowskiej ballady „Król olch”?  Wcześniej oglądane kwiaty passiflory błękitnej, które oplatają zabudowania Yves i Irene […]

Baron na ośle. Opowieści z doliny rzeki Tarn (1)

Trudny początek. Spływ, którego nie było Tarn jest królową  tutejszych rzek, królową Garonny. Jak każda rzeka, która korzysta z dopływów strumieni i rzek górskich, potrafi narobić kłopotów. Wystarczy, że popada. Gdy deszczu jak na lekarstwo, a tak jest w tym roku i panuje dotkliwa susza, jej wody drastycznie opadają. Taką ją zobaczyłem w pobliskim, ceglano-jajpurskim Albi, gdzie zwykle szeroko rozlewa swoje wody. Teraz po kilku tygodniach upałów widać to nawet w jej […]

Charlotte

Pod leniwym słońcem W dolinie rzeki Tarn Umiera Charlotte Salomon.*   Poznaję „Charlotte” I jej drogę do piekła.   „Życie czy teatr?” To życie, vraiment…   Dolina rzeki Tarn, lipiec 2017 r. *** Napisany po lekturze porywającej  książki Davida Foenkinos Charlotte (pol. tłumaczenie 2014), wyróżnionej m.in. nagrodą Renaudot (2014 r.)  * Charlotte Salomon, urodzona w Berlinie w 1917 roku żydowska malarka (akwarelistka); od stycznia 1939 ze zmiennym szczęściem uciekała przed nazistami.  Wydana gestapo […]

Co zobaczy Chrystus, gdy przyjdzie na świat w roku 2017

Dotarły do mnie życzenia Rudolfa Riedla, artysty górnośląskiego, któremu i na tym blogu poświęciłem już zdań wiele. To taka niepisana tradycja, za której podtrzymywanie jestem Mu wdzięczny. Powodów jest więcej niż kilka. Nie miał być to blog osobisty (wystarczy, że ten rodzaj eshibizjonizmu uprawiają politycy), więc pozostawmy powody tej radości i emocje, jakie życzenia te wywołują w cieniu myśli intymnych. Tych zapisywanych „do środka”. Życzeniom tym towarzyszy zawsze coś […]

Spacer

Mgła otula. Potem rozstępuje się. Liście przyklejają się do podeszw butów. Tworzą żółto-brązowe i złociste obramienie wokół czerni zamszu. To co pod stopami, mięknie i łagodnieje. Co wokół, wytraca na powrót ostrość. Błonia jesienią.   Owoce morza smakują, jak nigdy wcześniej. Kawa pozwala się zapaść w głębi i mocy smaku. Odrobina słodyczy utrwala doznania. Drzewo oliwne na dziedzińcu (co za niespodzianka). Nadzieja na wiecznotrwałość rzeczy i emocji. […]