Sen Marianny

Tym razem jechałem z zachodu na wschód. Na wysokości wsi Mąkolno zjechałem dość odważnie i ostro w dół, opuszczając trasę nr 47. Wszystko za sprawą sylwetki zamku w Kamieńcu Ząbkowickim, który dostrzegłem z daleka. Obudziły się we mnie wspomnienia z 2007 roku i wiedziałem, że chcę koniecznie zobaczyć  to, co od tego czasu stało się z tym miejscem…

Pałac, po wieloletniej dzierżawie, przejęła miejscowa gmina. Powód mojej ciekawości i tego, co się z dziedzictwem Hohenzollernów  stało, był w pełni uzasadniony. Liczne podróże po Dolnym Śląsku nauczyły mnie bowiem, że to co dzisiaj istnieje, jutro może być tylko wspomnieniem… Losy pałaców w Bożkowie, Ratnie Dolnym i wielu podobnych,nauczyły mnie podobnego sceptycyzmu i ostrożności.

Po drodze pola kwitnącego rzepaku, aleje wysadzane lipami. Po kilku kilometrach dotarłem do Kamieńca.

Zmiany, które dotknęły pałac są widoczne i pozytywne.

Park przejrzał na oczy, zamek wyłonił się spoza drzew. Nie byłem w środku (czas, ponad 20-złotowy bilet wstępu), ale gdy powoli okrążałem wzgórze zamkowe poczułem rodzaj ulgi i uspokojenia. Dzieło Karla F. Schinkla, giganta architektury Środkowej Europy  I-szej  połowy  19. wieku, trwa i ma się dobrze. Zobaczyłem je raz pierwszy w 1988 roku, gdy z masy cegieł, ułomków kamieni i porastającej wzgórze zielonej dziczy, wyłaniał się na nowo pałac księżnej Marianny Wilhelminy z domu Orańskiego… Już wówczas zachwycały proporcje nadane mu przez berlińczyka, tym bardziej widoczne, że oddarte z ozdób i tego co składało się na ówczesny kostium architektoniczny. Barbarzyństwo Sowietów, dopełnione wandalizmem PRL-owskiego osadnictwa na Ziemiach Odzyskanych, było wtedy wciąż świeżej daty. Budziło w nas, studentach z odległego Krakowa (acz wychowanych na eleganckich formach kościoła w Krzeszowicach, dzieła tegoż Schinkla) poczucie zażenowania i buntu. Na ścianach pałacu, przez pewien czas służącego za szpital dla żołnierzy sowieckich, wciąż widać było inskrypcje żołnierzy, w części zdradzające, że choć już wówczas zrujnowany (1946-1947), pałac wciąż robił na nich potężne wrażenie…

O pałacu, zamku odwołującym się do architektury Malborka i szkockiego zamku hrabiego Ripon, napisano dość i obficie… O tym ile kosztował i czy inwestycja ta miała sens. Zostawiam te rozważania na boku, odsyłając do lektury innych tekstów.

Dla mnie pałac pozostanie symbolem nieszczęśliwej i zakazanej miłości księżnej Marianny Orańskiej (po uzyskaniu zakazu zamieszkiwania na terenie Prus przez czas dłuższy niż 24 godziny, zakupiła odległy o 10 km od Kamieńca, pałac w Bilej Vodzie, skąd przyjeżdżała do Kamieńca Ząbkowickiego) i… przewspaniałej kolekcji pejzażowego malarstwa holenderskiego, która dzisiaj w skromnej części jest do obejrzenia w nieodległej Nysie… Siedem płócien wywiezionych pośpiesznie z pałacu w 1944 roku . Wszystkie powstały w 1830 roku. Niezwykła gratka dla miłośników dziewiętnastowiecznej Hagi i malarstwa niderlandzkiego. Weduty stołecznej Hagi i wybrzeży Morza Północnego… Taka wyprawa do Niderlandów, z których los i mariaże dynastyczne przywiodły Mariannę do odległych Prus.

Patrząc na nie nieszczęśliwa i wystawiona  na drwiny i pohańbienie publiczne księżna Marianna mogła śnić swój sen o utraconej krainie…  Czy tak było faktycznie, nie wiem… Jeśli tak się stało, to były pretekstem do pamiętania, gdy opamiętanie przyszło za późno… Dzisiaj do obejrzenia po, a może przed wizytą w pałacowym mikrokosmosie Marianny Orańskiej w Kamieńcu Ząbkowickim… 

Pejzaż z zamkiem (2015)

Bila Voda

Pałac Marianny dzisiaj...

Cięcie Schinkla (Kamieniec Ząbkowicki, 2015) Zamek - mury (Kamieniec Ząbkowicki, 2015)

Detal (Pałac w Kamieńcu Ząbkowickim, 2015)

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *