Zielone miasto

Kolory Niderlandów. Zielone miasto s-Hertogenbosch

Holandię opuściłem na dobre w 1991 roku. Potem marzyłem o niej i śniłem, jak marzy się i tęskni do (pierwszej) miłości swojego życia.

Pewną forma ersatzu w zaspokajaniu tej tęsknoty były moje teksty w pierwszych redakcjach przewodników PASCALA po Holandii i po Amsterdamie. Pozwalały powracać do miejsc, które pamiętałem i do tych, których nigdy nie widziałem choć mówią, że to mały kraj. Może. Wielki jednak duchem i tradycją. Na szczęście był też Zbigniew Herbert i Johan Huizinga, czy Deborah Moggach i jej „Tulipanowa gorączka”.

W ogóle, gdy piszę te słowa, to uzmysławiam sobie, że tak naprawdę nie opuściłem Holandii nigdy. Nie, nie Holandii. Robię błąd ignoranta, dla którego nie ma różnicy między na przykład Północną Brabancją i Holandią właśnie. A przecież to tylko nazwy prowincji Zjednoczonego Królestwa Niderlandów…

Zatem powroty do „Holandii” zdarzały się co jakiś czas. Dawały poczucie ciągłości tamtego doświadzenia. Do Amsterdamu, do którego tęskniłem kiedyś najmocniej. Były też inne przyjazdy, jak ten do nadmorskiego kurortu Scheveningen, koło Hagi, gdzie spędziłem styczeń 2001 roku.

W tle tego pobytu był nie tylko malowniczo położony Instytut Spraw Zagranicznych w Clingendael, ale też miejscowy bar Crazy Pianos, w którym spędzałem weekendowe wieczory po wykładach w Instytucie.  Trzy lub może cztery pianina, szaleńczo wygrywane na nich ówczesne standardy muzyki pop i rocka, spiewajacy kelnerzy i my tańcujące pary, single. Niebywała erupcja energii, w kraju w którym podobno wszystko jest tak bardzo po protestancku godne i powściągliwe. Stereotyp. Jeden z wielu.

Amsterdam był miastem koloru czerwieni. Nie, nie z powodu dzielnicy czerwonych latarni. To cegła jego domów, wzdłuż kanałów, gmachu Rijksmuseum, do którego chadzałem na spotkania z Vermeerem.

Scheveningen siniało bielą i błękitem, podobnie jak pobliskie Delfty, choć te – nie tylko z powodu malowanych kafli –  bliższe były błękitowi. Zapamiętałem mroźne styczniowe poranki jakie tam spędzałem, gdy kanały pokrywał lód, a czerwone i szachownicowe okiennice zamykano przed chłodem. Pewnie dlatego Delfty są w moim wspomnieniu miastem tych kolorów i może rombów czerni i bieli jakie pojawiały się na kamiennych podłogach w domostwach Holendrów, tych dawnych malowanych przez małych mistrzów i oglądanych współcześnie.

Tym razem celem podrózy była Północna Brabancja i moja podróż do s-Hertogenbosch na spotkanie z Hieronimem Boschem. Na wystawę, jaką otwarto w muzeum  Północnej Brabancji (Het Noordbrabants Museum) 13 lutego tego roku. To dość niezwykłe przedsięwzięcie wystawiennicze  („Hieronimus Bosch. Wizje geniusza”),  podjęte w 2007 roku, na którym ostatecznie zgromadzono ponad setkę obiektów – jego dzieł własnych i związanych z twórczością Boscha.

To jednak co uderzyło mnie w samym mieście, poza faktem zanurzania się w obrazach i stworach wywiedzionych z jego obrazów i rysunków (obecnych w oknach kawiarni, restauracji i domów), to zielona aura miasta, która mnie nie opuszczała na krok. Powierzchnie platanów pokryte zielonym nalotem, grynszpan pokrywający kamienny łupek dachów, czy rzeźby katedry zanurzone  w otulinie z mchu intensywnie, butelkowato zielonego. Wilgotnego od padającego i siąpiącego (od czasu do czasu) deszczu.

s-Hertogenbosch miasto w zieleni zanurzone….

Takim go zapamiętam i dodam do kolekcji obrazów z Niderlandów… Do czerwieni Amsterdamu, sino-błekitnego koloru Delft i wybrzeża Morza Północnego zimą…

Gracht / Kanał (s-Hertogenbosch)

A lane in s-Hertogenbosch / Zaułek w s-Hertogenbosch

Murarz / Bricklayer (decoration of the cathedral, s-Hertogenbosch) One of the Three (Magi) / Jeden z trzech (Króli)

Bagpiper of s-Hertogenbosch / Dudziarz z s-Hertogenbosch Grajek / Musician (stone sculptures of Sint Jon Cathedral, s-Hertogenbosch)

Green city / Zielone s-Hertogenbosch (seen from the roof of the cathedral)

Mech / Moss (stone parts of the cathedral's roof, s-Hertogenbosch)

Drzewa/Trees (s-Hertogenbosch, marzec/March 2016)

Thinking on Amsterdam / Myśląc o Amsterdamie (brick wall in s-Hertogenbosch, March 2016)

Recalling Delft Blue Pottery / Wspomnienie Delft (s-Hertogenbosch, DIT an excellent place to have a lunch)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *