Morskie kalotypie…

Jest dokładnie tak jak miało być.

Zbliżanie się. Rozleniwienie i napięcie w jednym.

Pola zażółcone kwitnącym rzepakiem. Ponad nimi błękit nieba. Kicz natury dla zmysłów spragnionych kolorów i… zapachu.

Przede mną stare osady, gdzie mur pruski po raz ostatni przegryza się z „dworkową architekturą” nowych polskich.

Za chwilę zniknie. Dawne stanie się prehistorią. Niepamięcią. Nie-bytem.

Lasy sosnowe.

Zieleń maja. Nieśmiała. Świeża i soczysta. Peter Cleasz Heda miałby używanie, niuansując zielenie i ich kolejne wcielenia.

Droga do morza. Gdy asfalt zalewa łuna słońca kładącego się za horyzontem, muszę zatrzymać samochód. Dotrwać do ciemności.

Zapach igliwia. Tego co rozkwita na drzewach. Morskiej wilgoci docierajacej do nozdrzy.

Fale.

Powracają do mnie słowa z Kronik portowych„Nie ma sensu mieszać łez z piwem”.

Czas tamten, czas obecny. Miedzy nimi – moja pamięć. Robię kilka zdjęć.

Fox Talbot opatentowując fotografię w 1841 roku nazwał ją kalotypią. Greckie kalos (piękny), odpowiada mojej potrzebie rejestracji rzeczy i miejsc, które widzę.

Moje piekne obrazy…

Zostawiam je na jutro , zanim kolejne nie zastąpią tych, co dziś się zdarzyły.

Droga w ogniu / Road on fire

Morze widzane / Sea seen throughout...

289 km / 289 km of the sea line (Łazy,Poland)

Morze i kobieta na wydmach / Sea and woman on dunes Brzeg / Coast line

Fale / Waves

Komentarz do “Morskie kalotypie…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *