Ogrody Cwajki

To nie pierwsza moja wizyta. Trochę wciąż tak samo. A może nawet gorzej. W Słońcu widać lepiej? I to znaczy, że   rzeczy gorzej się mają?

Te same zapachy. Odór  moczu docierajacy do nozdrzy, brud i psie kupy, bo w sumie i o trawnik tutaj trudno. Brudno. Miejsce porzucone, choć wciąż sie tutaj mieszka.

Bramy wjazdowe przycięte do rozmiarów drzwi „Made in China”. Brak tynku na ścianach i cegła skruszała.

Domy z zaślepionymi oknami, wyglądają jak okaleczone.

Cudza pamięć i znajomość topografii miejsca nie (zawsze) pomaga w zrozumieniu i uspokojeniu emocji.

„Lombardi” za rogiem kolejnej ulicy. Z „włoska” brzmiąca nazwa, która łagodzi prawdę o tym, że ktoś tam kogoś oskubie z ostatnich groszy, tak do końca, do spodu. na Amen.

A jednak podniesienie głowy ku szczytom kamienic jest jak nadzieja, która powraca w chwili rozpaczy.

Ogrody Zwajki. Zieleń, egzotyczne owoce i niesłyszalne trele kanarków…

[Esej fotograficzny, Chorzów, Cwajka, 24 wrzesień 2015 r.]

 

Ogrody Cwajki (1)

Słonecznik (Ogrody Cwajki)

Gaje pomarańczowe (Ogrody Cwajki)

Gaje cytrynowe (Orody Cwajki)

Wiszące ogrody (Ogrody Cwajki, Chorzów)

Rajskie ptaki (Ogrody Cwajki)

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *