Takie trzy po trzy… (muzealne)

Cieszyłbym się gdyby Muzeum Śląskie pod nowym  kierownictwem żyło wreszcie dokonaniami, których jest bezsprzecznym autorem. Niestety tak się nie dzieje.  Z czymś jest jakiś problem?… Może to faktycznie kwestia określonego poziomu kreatywności? Autentyzmu? Świeżości i wizji? Nie wiem, ale w obecnej sytuacji myślałbym raczej o tym, co przyniesie muzeum przyszlość, niż zajmował się serwowaniem publicznośći wynurzeń jak te, które ostatnio odnajduję w elektronicznej wersji Polityki (z 25 października 2015 r.).

Oto czytam w wywiadzie z dyrektor muzeum, że logika akcji „Dopisz się do historii”, którą muzeum „kilka lat temu prowadziło” oznaczała że jej uczestnicy byłi „jedynie dopiskiem do historii”...  Dzisiaj, jak czytam dalej (to naprawdę wymaga hartu ducha), „uważamy, że ci ludzie są bohaterami tych pokazywanych u nas dziejów”...  Pyszne i niestety równie prawdziwe i tyle warte, co szerzenie poglądu (na prawo i lewo), że obecna wystawa stała to ta samiusieńska, którą odrzucono w 2013 roku… Co jakiś czas ktoś pyta mnie, czy to prawda, bo tak mu powiedziano…

Wypada więc wyjaśnić, że projekt „Dopisz się do historii” wypracowany w Muzeum w 2012 roku i realizowany przez ponad rok (oszczędzę nazwisk jego autorów, część z nich nadal pracuje w muzeum i myślę, że dla ich dobra lepiej jak pozostaną w cieniu tej sprawy), pomyślany był jako społeczna (i pierwsza taka) akcja zbierania obiektów do planowanej wystawy stałej w Muzeum Śląskim. Zebraliśmy w trakcie jej trwania ponad 2000 obiektów, w tym m.in. słynną (choć nieobecną na wystawie) torę i szafę z biblioteką tamudyczną, marmurowy szyld z koszernej masarni z Bytomia itd, itp… Każdy z darczyńców (wśród nich nie było Alicji Knast dla jasności, stąd moze ten poziom niedoinformowania?) otrzymał pozłacaną odznakę Muzeum Śląskiego i zapewnienie, że zostanie zaproszony na otwarcie Muzeum… Nie uczyniono tego gestu docenienia (czyli raczej ich skreślono), a na wystawie nie znalazły się niemal w ogóle obiekty z tej akcji (vide ów marmurowy szyld lub wspomniana szafa). Taki zapewne przyjęto poziom partycypowania społecznego w tym projekcie…

Nie wiem więc, kto jest dopiskiem do czego, ale idąc logiką dyrektor Muzeum, z pewnością nie takiego potraktowania spodziewali się uczestnicy tej akcji.  Wiem to, bo z wieloma z nimi to ja rozmawiałem. Obecna dyrektor nawet ich nie zna. I nie deprecjonowałbym już bardziej ich roli w tym projekcie. Nie wypada. Tyle gwoli komentarza w tej sprawie.

No, i jeszcze jedna kwestia. O rewitalizacji społecznej terenów północnych muzeum…

W ramach planu zagospodarowania  kwartału Muzeów (zleconego i opłaconego w 2012 roku; mieści się w nim m.in. pomysł na funkcje dawnej stolarni (obecnie rewitalizowanej) , w ktorej dojdzie do ożywienia bohaterów powieści Alfreda Szklarskiego).  Już więc 2012 roku podnoszona była kwestia tworzenia na tym obszarze przedsiebiorstw społecznych, opartych na kulturze, włączających poprzez kulturę i przemysły kreatywne osoby wykluczone, mieszkańców Bogucic itd.  To ważne przypomnienie, gdy wskazywany  jest aspekt nowatorskiego charakteru tego pomysłu i planu, no i uciekania przed negatywnymi skutkami efektu Bilbao Coż i  sorry, ale taki mamy stan rzeczy, że jak  już coś było, to nie warto udawać, że to coś nowego i własnego…

Fragment blatu marmurowego z Bytomia (Beuthen) otrzymanego w ramach akcji "Dopisz się do historii" (z archiwum MŚ)

Odznaka wręczana darczyńcom w ramach akcji "Dopisz się do historii" (własność  L. Jodliński)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *